Bez wyroku dla Donalda Trumpa? Prokuratura zgadza się na odroczenie decyzji

Odroczenie wyroku Donalda Trumpa na czas jego prezydentury czy całkowite odrzucenie sprawy? Ważą się losy nowojorskiej sprawy przeciwko republikańskiemu politykowi, dotyczącej ukrywania wypłat za milczenie gwiazdy porno Stormy Daniels. Prokuratura z Manhattanu oświadczyła, że nie sprzeciwi się wstrzymaniu decyzji sądu. Prawnicy prezydenta-elekta nie zmierzają jednak zrezygnować z walki o całkowite uchylenie skazania.

Prezydent-elekt 30 maja został uznany winnym 34 przestępstw fałszowania dokumentacji swojej Trump Organization w celu ukrycia wypłaty $130 tys. dla byłej gwiazdy porno Stormy Daniels, w zamian za jej milczenie o romansie z ubiegającym się o urząd prezydenta politykiem. Wciąż jednak czeka na wyrok. Prokuratura okręgowa na Manhattanie miała czas do 19 listopada na przekazanie sędziemu Juanowi Merchanowi opinii na temat dalszego postępowania w sprawie przeciw byłemu prezydentowi, który już po uznaniu winnym oszustwa, został wybrany na kolejną kadencję w Białym Domu, co wzbudziło wątpliwości. W piśmie przekazanym sądowi, śledczy z biura prokuratora okręgowego Alvina Bragga podkreślili, że wyrok wobec Donalda Trumpa powinien zostać utrzymany. Wbrew temu, o co wnioskują obrońcy prezydenta-elekta.

Obrońcy Trumpa walczą o odrzucenie skazania, powołując się na wydaną latem decyzję Sądu Najwyższego USA.

Usankcjonował on bowiem objęcie prezydenta immunitetem w czasie sprawowania urzędu. Prokuratorzy w liście do sądu podkreślili jednak, że to orzeczenie nie ma ich zdaniem zastosowania w tej sprawie, dotyczącej wydarzeń sprzed prezydentury. Stwierdzili wręcz, że „żadne obowiązujące prawo nie stanowi, że tymczasowy immunitet prezydenta od ścigania wymaga oddalenia postępowania karnego po procesie, który rozpoczął się w czasie, gdy oskarżony nie był zwolniony z postępowania karnego”. Śledczy zapewnili też, że będą walczyć z dalszymi staraniami o oddalenie sprawy przeciwko Trumpowi.

Prokuratorzy zgodzili się jednak na odroczenie wyroku skazującego, a więc de facto na czteroletnią przerwę w postępowaniu. - „Biorąc pod uwagę potrzebę zrównoważenia konkurujących ze sobą interesów konstytucyjnych, należy rozważyć różne opcje niezwiązane z umorzeniem sprawy, które mogą rozwiązać wszelkie obawy związane z toczącym się postępowaniem karnym po zakończeniu procesu podczas prezydentury, takie jak odroczenie wszystkich pozostałych postępowań karnych do końca nadchodzącej kadencji prezydenckiej oskarżonego" - napisali prokuratorzy w liście do sędziego.

Współpracownicy Donalda Trumpa na stanowisko prokuratury zareagowali z dużym entuzjazmem.

- To całkowite i ostateczne zwycięstwo prezydenta Trumpa i narodu amerykańskiego, który wybrał go lawiną głosów. Prokuratura na Manhattanie przyznała, że to polowanie na czarownice nie może być kontynuowane. Ta bezprawna sprawa została zawieszona, a zespół prawny prezydenta Trumpa dąży do jej oddalenia raz na zawsze - przekazał w oświadczeniu rzecznik Trumpa Steven Cheung.

Ostateczną decyzję w sprawie dalszego postępowania z wyrokiem skazującym dla Donalda Trumpa podejmie sędzia Merchan. Pierwotnie 26 listopada ogłoszony miał zostać wymiar kary dla byłego i przyszłego prezydenta.