Tysiące widzów, zamknięte ulice, wstrzymane loty i... nietypowe środki ostrożności! To wszystko czeka Amerykanów i turystów podczas Freedom 250 Grand Prix, które ma być wielką fetą z okazji 250. urodzin USA. Z inicjatywy prezydenta Trumpa, stolica Stanów Zjednoczonych stanie się areną spektakularnych wyścigów z serii IndyCar. Trasa o łącznej długości około 400 km poprowadzi wokół National Mall, miejsca symbolicznego dla Ameryki. Organizatorzy spodziewają się prawdziwych tłumów – około 140 tysięcy widzów dziennie!
Sobota to dzień próbnych startów, ale prawdziwa adrenalina czeka widzów w niedzielę. Wtedy to 25 uczestników stanie do walki o zwycięstwo. Start wyścigu? Prosto sprzed Kapitolu. Kierowcy pokonają 147 okrążeń, co daje łącznie 400 km w szaleńczej prędkości. Według ABC News, całe widowisko ma trwać około trzech godzin. Ale to nie tylko prędkość budzi emocje! Przygotowania do wyścigów trwały tygodniami i objęły też dość zaskakujące czynności.
Jak donosiły w czwartek 20 sierpnia „Washington Post” i ABC News, organizatorzy musieli zadbać o każdy szczegół na torze o długości 2,67 km. Położono nową nawierzchnię, ale ekipy musiały też... zatroszczyć się o włazy kanalizacyjne. Na trasie znajduje się ich ponad 200, a każdy z nich musiał zostać przyspawany! Inaczej mogłoby dojść do prawdziwej tragedii, o czym przypomniał cytowany przez dziennikarzy profesor fizyki z George Washington University, Neil Johnson.
Gdyby włazy nie zostały przyspawane, działałyby jak szybkowar pod ciśnieniem. Mogłyby zostać wystrzelone w samochód niczym pociski balistyczne
– ostrzega Johnson, przyznając, że mogłoby to nawet „zabić kierowcę”.
Kierowcy mają być zatem bezpieczni, jednak mieszkańcy i turyści nastawić muszą się na ogromne utrudnienia. W związku z imprezą IndyCar zamkniętych będzie wiele ulic w samym centrum miasta. Co gorsza, pobliskie lotnisko im. Reagana w niedzielę, na co najmniej trzy godziny, wstrzymać będzie musiało loty.
Paraliż stolicy murowany, jednak czego się nie robi dla uczczenia niepowtarzalnego jubileuszu. Wyścigi mają być bowiem zwieńczeniem obchodów 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Trump rozpoczął je w czerwcu galą mieszanych sztuk walki, zorganizowaną... przy Białym Domu. Finał też, jak widać, będzie historyczny. Kto go zobaczy? Szczęśliwcy mogli wygrać darmowe bilety w losowaniu. Ale dla tych, którzy pragną prawdziwego luksusu, wciąż dostępne są weekendowe karnety VIP w cenie, która zwala z nóg – 5,5 tysiąca dolarów.