- Spór o budżet DHS paraliżuje lotniska, tworząc gigantyczne kolejki.
- Brak wypłat dla agentów TSA skutkuje masowymi rezygnacjami i kłopotami dla pasażerów.
- Prezydent Trump skierował agentów ICE na lotniska, by wesprzeć osłabione służby.
- Czy to rozwiąże kryzys i wpłynie na polityczny konflikt?
Była awantura, jest częściowy shutdown Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Demokraci i Republikanie od miesiąca spierają się o zapisy ustawy zapewniającej finansowanie DHS, pod który podlegają m.in. służby imigracyjne, w tym niesławne ICE, Służba Celna i Ochrony Granic (CBP), Administracja Bezpieczeństwa Transportu (TSA) iraz Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego (FEMA). Budżet Departamentu obowiązywał do 14 lutego, nowego dotąd nie udało się uchwalić, mimo prowadzonych nawet w weekend negocjacji z tzw. granicznym carem Donalda Trumpa Tomem Homanem.
Co jest kością niezgody? Demokratyczni politycy blokują przyjęcie budżetu Departamentu w Senacie USA, domagając się zmian zasad działania służb imigracyjnych, krytykowanych za wiele kontrowersyjnych operacji, w tym zastrzelenie dwóch amerykańskich obywateli w Minnesocie. Demokraci chcą m.in. zakazu zasłaniania twarzy przez agentów ICE i ERO, nakazu posiadania identyfikatorów oraz rejestrowania działań operacyjnych kamerami nasobnymi.
Przepychanki trwają, tymczasem częściowy shuttdown wkroczył w drugi miesiąc. I paradoksalnie, najmniej dotyka on ICE, którego finansowanie zapewniła przyjęta w ubiegłym roku Wielka Piękna Ustawa prezydenta Trumpa. Ofiarami paraliżu padli głównie agenci TSA, którzy po otrzymaniu częściowej pensji przed tygodniem, w miniony piątek 20 marca, nie otrzymali już wypłat. Efekty były łatwe do przewidzenia – w weekend na amerykańskich lotniskach zaczęło brakować rąk do pracy. Na najruchliwszym lotnisku Ameryki - Hartsfield-Jackson w Atlancie, GA, w niedzielę czas oczekiwania w kolejce do kontroli bezpieczeństwa wynosić miał, według „Atlanta Journal-Constitution” aż pięć godzin!
Sekretarz Transportu USA Sean Duffy w niedzielnym (22 marca) wywiadzie dla ABC News przyznał, że z pracy zrezygnowało niemal 400 pracowników TSA.
Myślę, że w czwartek, piątek i sobotę przyszłego tygodnia zobaczymy, jak coraz więcej agentów TSA rezygnuje z pracy lub po prostu nie pojawia się w pracy
– stwierdził. Nie ukrywał, że ogromne kolejki, które w weekend odnotowano też m.in. na lotniskach LaGuardia czy JFK w Nowym Jorku, wkrótce mogą „znacznie się wydłużyć”.
W niedzielne popołudnie do akcji wkroczył Donald Trump, który zapowiedział w mediach społecznościowych wysłanie na lotniska agentów ICE.
„W poniedziałek ICE ruszy na lotniska, by wspomóc naszych wspaniałych agentów TSA, którzy pozostali w pracy”
– napisał. Nadzór operacji powierzył Homanowi, który w rozmowie z CNN zapewnił, że agenci imigracyjni nie będą bezpośrednio angażować się w kontrole pasażerów. Ich rolą ma być odciążenie agentów patrolujących terminale i strzegących wejść i wyjść. Pasażerowie, którzy w poniedziałek pojawili się na lotniskach w Nowym Jorku, Nowym Orleanie, Newark czy Atlancie mogli przekonać się o tym na własne oczy – zgodnie z zapowiedziami dotarło tam „wsparcie” ICE, czym w serwisie X pochwalił się Biały Dom.