Tego jeszcze nie było! Polonia z Teksasu z Miss Poland International na słynnej paradzie

Nowojorska Polonia kończy przygotowania do największego polonijnego wydarzenia na świecie, jakim jest Parada Pułaskiego. Już w niedzielę 4 października Piątą Aleją na Manhattanie maszerować będą dziesiątki tysięcy Polaków i biało-czerwone polonijne kontyngenty prowadzone przez swoich marszałków. Po raz pierwszy przejdzie wśród nich reprezentacja Teksasu. W jej skład wejdzie nie tylko marszałek, ale też Miss Poland International 2026.

Po raz pierwszy w historii Parady Pułaskiego w jej 89. odsłonie wezmą udział Polacy z Teksasu. Na Piątej Alei pojawi się w tym dniu Miss Poland International Savannah Gajda, która – mimo mocnych więzów z Nowym Jorkiem – znajdzie się na platformie teksańskiego kontyngentu, prowadzonego przez Marszałka Teksasu Zbigniewa Zborowskiego z Port Lavaca, TX.

Parada 4 października zakończy rok wzmożonych przygotowań całej nowojorskiej Polonii. Dla samej Savannah Gajdy udział w tym wydarzeniu to jednak dopiero początek intensywnego okresu. W listopadzie 26-latka będzie reprezentować Polskę w konkursie Miss International, który rozpocznie się zgrupowaniem 11 listopada w Japonii.

Jak to się stało, że ambasadorka Miss Poland reprezentuje Teksas na najbardziej nowojorskim wydarzeniu i jak to możliwe, że będzie reprezentować Polskę i Polonię w Japonii? Zapytana o to przez reportera „Super Expressu” Savannah podkreśla, że wychowywała się w tradycyjnym polskim domu, gdzie przesiąkła polską atmosferą i charakterem. Każde wakacje spędzała w Polsce, m.in. u dziadków w Gdyni. Na studiach w Stanach Zjednoczonych, Savannah kultywowała swoją polską tożsamość i kulturę zakładając Polski Klub Kulturalny, który otrzymał wyróżnienie od Ambasady RP w Waszyngtonie, DC.

Również w trakcie studiów w DC, Savannah odbyła praktyki w Kongresie USA i w Białym Domu. Wszędzie, jak mówi, dzieliła się ze współpracownikami swoją wiedzą o Polsce, polskiej kulturze oraz częstowała wszystkich delicjami i ptasim mleczkiem. Podkreśla, że czuje się głęboko związana z Polską, jej kulturą i historią.

Moja babcia trzymała nas twardą ręką! Pan wie, jak to jest, kiedy wchodzi się do polskiego domu: „Kapcie! Zdejmujesz buty!” To jest nasza polska reguła. Więc od małego byłam przyzwyczajona do polskiego języka i kultury. Moim celem było nie zaprzepaścić tych polskich korzeni pomimo studiów w Waszyngtonie, gdzie tej Polonii było zdecydowanie mniej

– mówi nam Savannah.

Przede wszystkim, zawsze czułam się Polką i nawet na studiach niektórzy mówili o mnie: „O, ta polska dziewczyna!”. Wiele osób znało mnie właśnie z tego, że kocham Polskę i zawsze mocno kibicuję Lewandowskiemu oraz naszym drużynom piłkarskiej i siatkarskiej. Jak były jakieś mecze naszych piłkarzy to zapraszałam znajomych ze studiów, którzy pochodzili z różnych krajów na świecie, żeby obejrzeli ze mną mecz i kibicowali Polsce. Któregoś razu moi wszyscy znajomi kupili koszulki z napisem „Polska”

– opowiada nam.

O konkursach piękności Savannah marzyła już jako mała dziewczynka.

Od dziecka, odkąd byłam taka malutka, zawsze mówiłam tacie: „Ja kiedyś chcę zostać miss!”. Widziałam te dziewczyny: piękne, inteligentne, wykształcone, uśmiechnięte, które tak pomagały ludziom. Patrzyłam na nie w tych koronach na głowach i szarfach na piersiach, co robiło na małej dziewczynce ogromne wrażenie

– mówi, choć przyznaje, że nie bardzo wiedziała na czym tak naprawdę to bycie miss polega.

Dopiero po śmierci mojej mamy, dwa lata temu, zainteresowałam się tymi konkursami na poważnie. Moją koleżanką jest była miss w Stanach i to ją zapytałam: „Jak to się stało, że ty, będąc miss, tak dużo udzielasz się charytatywnie?” Odpowiedziała mi, że to właśnie dzięki zwycięstwu w konkursie tyle się u niej dzieje. Spodobała mi się ta odpowiedź i postanowiłam spróbować swoich sił

– zdradza.

Savannah została oficjalnie zgłoszona przez organizację Miss Poland, działającą we współpracy z Fundacją Piękno z MISSją, na światowy konkurs Miss International 2026 w Tokio, którego finał zaplanowano na 25 listopada 2026 roku. O koronę zmierzy się z blisko 80 kandydatkami z całego świata.

W marcu wzięłam udział w konkursie polonijnym „Najpiękniejsza Polka w Ameryce” i znalazłam się w top 3. Ten konkurs otworzył dla mnie niesamowite możliwości i spełnił wspaniałe marzenia

– przyznaje Savannah i podkreśla, że wiązało się to nie tylko z nowymi znajomościami, które utrzymuje do dziś, ale też szansą reprezentowania Polski i Polonii na arenie międzynarodowej.

To dla mnie ogromny zaszczyt i bardzo się cieszę, bo oprócz reprezentowania Polski wiąże się z tym działalność charytatywna, a to jest dokładnie to, co najbardziej chcę robić i co mnie interesuje

– mówi 26-letnia miss.

Na studiach prawniczych, otrzymałam nagrodę od jednej z najbardziej znanych prawniczek na świecie, Judy Sheindlin, gwiazdy telewizyjnego programu „Judge Judy”, za działalność na rzecz wspierania kobiet w środowisku prawniczym. Ta aktywność i wspieranie innych kobiet jest moim codziennym zadaniem, szczególnie jako kobieta, która pracuje również w sporcie, gdzie w większości dominują mężczyźni

– dodaje.

Po śmierci mamy Savannah założyła fundację „Loss to Light (Od straty do światła)”, która skupia się na pomocy osobom dotkniętym stratą i żałobą. Celem organizacji jest odwiedzanie szpitali, szkół, domów dziecka oraz hospicjów, w tym placówki w Gdyni, gdzie opiekę otrzymywał jej zmarły dziadek.

Właśnie intensywnie ją rozbudowuję, bo założyłam, że jak tylko skończę prawo, to będę mogła poświęcić więcej czasu na pracę nad tym projektem. Czekam jeszcze na rezultaty egzaminu adwokackiego, ale w sercu marzę o pozytywnym wyniku. Rezultat poznam pod koniec października, akurat przed wyjazdem do Tokio

– wyjaśnia. Zdradza, że w statucie organizacji, jest obecność wśród ludzi i niesienie wsparcia. Dokładnie to stara się więc robić. – Chodzę do domów dziecka, szpitali i szkół, starając się pomagać osobom dotkniętym bolesną stratą kogoś bliskiego – mówi.

Każdy z nas niesie w życiu jakiś krzyż i życie dla nikogo nie jest łatwe. Jako osoba, która sama doświadczyła osobistej tragedii, jestem przekonana, że istnieje siła większa od nas. Dla mnie jest to Bóg i to on dał mi siłę, którą chcę się dzielić. Rozumiem, że nie każdy jest wierzący i to jest w porządku. Ludzie niewierzący pewnie czerpią moc z innego źródła. Każdemu pomaga coś innego

– zaznacza. Jak mówi, ją motywuje to, że potrafiła poradzić sobie z własną tragedią.

Teraz, spotykając wielu ludzi, zwłaszcza małe dziewczynki, staram się być dla nich wzorem. Moja fundacja ma pokazać, że cokolwiek by się nie stało, po każdej burzy wyjdzie słońce i zawsze po łzach pojawia się tęcza. Życie toczy się dalej i trzeba znaleźć siłę w sobie

– wyjaśnia Savannah.

Skąd jednak obecność pięknej 26-latki z Nowego Jorku na platformie Teksasu przy okazji Parady Pułaskiego i sympatia do Teksańczyków?

Zawsze śmiałam się z tatą, że wszędzie puszczam muzykę country. Tata pytał: „Co ty tak tego country słuchasz?”. Bo ja oprócz polskiej muzyki i disco polo uwielbiam właśnie country! Poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi z Teksasu, są bardzo pomocni, a nasze cele i światopogląd łączą nas. Skoro Teksas wspiera mnie, ja też wspieram ich. Poza tym uwielbiam teksańską modę! Sama jestem szczęśliwą posiadaczką butów kowbojskich i kapelusza. Może nie takiego oryginalnego z Teksasu, bo kupionego na Amazon, ale w tym stylu

– śmieje się Savannah.

Marszałek teksańskiego kontyngentu, Zbyszek Zborowski, zaprosił mnie do współpracy i próbujemy wspólnie łączyć Polonię w Teksasie, w Nowym Jorku i w Polsce. Polacy są wszędzie i kiedy słyszę gdzieś na świecie polską mowę, odwracam się i mówię: „Dzień dobry!” Reprezentując Polskę, chciałbym być osobą, która nas wszystkich łączy

– wyjaśnia z uśmiechem Savannah.

Zaraz po Paradzie Pułaskiego i tuż przed wylotem do Japonii Savannah leci z misją charytatywną do Polski. Przyznała, że marzy o ponownym spotkaniu z Parą Prezydencką i bliskiej współpracy z Pierwszą Damą RP.

Miałam zaszczyt poznać ich niedawno w Nowym Jorku, najpierw na mszy na Greenpoincie, a potem podczas spotkania z Polonią na Queensie

– opowiada i zdradza, że podarowała wtedy panu prezydentowi książkę o polskich osadnikach w Teksasie, a Zbigniew Zborowski wręczył mu prawdziwą kowbojską klamrę do paska.

Nie było wtedy za dużo czasu na rozmowę, ale pan prezydent wspominał, że Pierwsza Dama też ma swoją fundację. Chciałabym bardzo porozmawiać z panią prezydentową osobiście, poprosić o rady i dowiedzieć się, jak rozwinąć moją fundację, by była na najwyższym poziomie

– mówi Savannah.

A gdyby Pierwsza Dama potrzebowała jakiejkolwiek pomocy w swojej działalności? Ręka do góry, pierwsza zgłaszam się do pomocy!

– dodaje nasza reprezentantka w konkursie Miss International.