30 marca Pieciak, stały bywalec pubu Ceili House przy 69-56 Grand Avenue w Maspeth, jak zwykle wszedł do środka, przywitał się i zagadał do klientów, po czym przeszedł za bar. Wyciągnął dwa noże i trzymając po jednym w każdej ręce zaczął dźgać barmankę na oczach sparaliżowanych strachem gości. Zadał jej kilka ciosów w klatkę piersiową, plecy i szyję, po czym próbował poderżnąć sobie gardło. W kompletnym amoku i cały we krwi próbował opuścić pub, ale jeden z klientów zdołał go zatrzymać i unieruchomić do czasu przybycia policji.
McNally została zabrana do Elmhurst Hospital, gdzie zmarła z powodu odniesionych obrażeń. Do tego samego szpitala zabrano też Peciaka. Polak został postawiony w stan oskarżenia 3 kwietnia, podczas wideo rozprawy ze szpitalnego łóżka.
Policja przypuszczalnie ustaliła motyw. Jak ujawnili mundurowi, 41-latka miała mówić znajomym, że z Marcinem „się nie układa”. Miała też rozważać powrót do Irlandii. Sarah pochodziła z tamtejszego Longford, dziesięć lat temu przeprowadziła się do Nowego Jorku, a od kilku miesięcy w Queens ze swoim chłopakiem. W irlandzkim pubie Ceili House pracowała od roku. Rodzina 41-latki jest zrozpaczona. - „Spoczywaj w pokoju, moja piękna siostrzenico Sarah, mamy złamane serca” – napisała na Facebooku jej ciotka Mary.
„New York Daily News” ujawnił, że Pieciak był wcześniej aresztowany za przemoc domową. Nie potwierdził tego jednak rzecznik nowojorskiej policji. 36-latek ma ponownie pojawić się przed sądem 5 kwietnia. Tego samego dnia rodzina jego ofiary podać ma datę jej pogrzebu w rodzinnej Irlandii.