Przez niedbalstwo poczty giną listy na Greenpoincie

2020-01-11 19:55 sal

Mieszkańcy Greenpointu i Williamsburga mają problem. Z pocztą. Coraz częściej nie docierają do nich na czas przesyłki lub w ogóle giną. Audyt inspektora głównego U.S. Postal Service wykazał, że wszystkiemu winne są rażące zaniedbania w urzędach pocztowych.

Mieszkańcy mieli dość problemów ze znikającymi przesyłkami. Zaalarmowali posła Josepha Lentola (76 l.) i kongresmenkę Carolyn Maloney (73 l.), a ci doprowadzili do audytu, który trwał od czerwca do grudnia ub.r. Inspektor główny U.S. Postal Service potwierdził, że paczki giną, docierają za późno lub pod złe adresy, są nieprawidłowo skanowane, a urzędy obsługujące kody 11211, 11222, 11249 nie spełniają standardów zabezpieczenia wartościowych przesyłek. Wszystkiemu winne niedbalstwo i nieuwaga pracowników pocztowych. W kilku urzędach nieodpowiednio zabezpieczano szafki z ważnymi kluczami, kwitami przekazów pieniężnych czy znaczkami, a nawet kasy z gotówką! Dodatkowo na Greenpoincie wykryto wilgoć, przecieki i pęknięte szyby. – Nasza poczta musi działać bez zarzutów, musi być efektywna. Mieszkańcy północnego Brooklynu polegają na poczcie i liczą na to, że przesyłki, na jakie czekają, dotrą do nich na czas. Tak się jednak nie dzieje, zwłaszcza w mniejszych, lokalnych oddziałach. Co potwierdził audyt. Tak nie może być i poczta musi zrobić z tym porządek – mówi poseł Lentol. Inspektor wydał nakaz naprawy usterek i usprawnienie dostarczania listów i paczek. W najbliższych miesiącach pojawi się ponownie na kontroli.

Najnowsze