Mam zaszczyt uhonorować Powstańca Warszawskiego, pana Andrzeja Rawicza, człowieka, który nie tylko zapisał się w historii walki o wolność, ale także od lat inspiruje kolejne pokolenia Polonii amerykańskiej do podtrzymywania tożsamości polskiej i patriotyzmu
– powiedziała Deborah M. Majki, Honorowa Konsul Rzeczypospolitej Polskiej w Filadelfii, która 1 sierpnia, w 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, przyjechała do domu Powstańca z wyjątkowym wyróżnieniem nadanym przez prezydenta RP. Krótko przypomniała historię urodzonego w 1934 r. w Warszawie 92-latka, który w wieku zaledwie 10 lat uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, gdzie jako gazeciarz roznosił po barykadach tzw. „bibułę”, czyli codzienny Biuletyn Informacyjny.
Po upadku powstania wraz z ciocią Helą i matką Krystyną, która należała do AK i walczyła w powstaniu, trafił do obozu przejściowego w Pruszkowie, skąd wszyscy zostali załadowani do pociągu jadącego do KL Auschwitz
– mówiła. Przypomniała, że cała trójka przeżyła tylko dzięki pomocy polskich kolejarzy, gdy udało im się uciec na bocznicy w Krakowie.
Pan Andrzej był więc świadkiem czasów terroru i okrucieństwa, ale także świadkiem chwil, gdy ludzie, narażając własne życie, pomagali innym. To wartość, o której dziś, w świetle barbarzyńskiej agresji rosyjskiej na Ukrainę, musimy pamiętać
– powiedziała konsul Majka, wręczając odznaczenie panu Andrzejowi.
Przypomniała również, że Rawicz osiadł najpierw w Anglii, a później w Stanach Zjednoczonych, gdzie w Pensylwanii założył i prowadził własną fabrykę chemiczną, odnosząc sukcesy zawodowe. Podkreśliła, że mimo licznych obowiązków, nigdy nie zapomniał o swojej ojczyźnie. Przez całe życie, obok pracy zawodowej, poświęcał się edukacji polonijnej, popularyzując historię Polski, a szczególnie historię Powstania Warszawskiego. Współpracował także z Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie przekazał część swoich pamiątek tamtych dramatycznych dni i heroicznego wysiłku Polaków.
Na wyjątkowym spotkaniu w domu Andrzeja Rawicza obecni byli jego córka Kim Caroll z mężem Jimem, a także synowa Marta Rawicz, nasza redakcyjna koleżanka, i wnuk John. Konsul Deborah M. Majce towarzyszył Marcin Niemiec. Goście i gospodarze raczyli się smacznym poczęstunkiem i oddawali rozmowom o przeszłości, ale też codziennych przyjemnościach. Nie zabrakło również lampki szampana, którą z uśmiechem wzniósł także pan Andrzej.
ZOBACZ GALERIĘ: Polonia z Nowego Jorku uczciła 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego
Jestem bardzo wzruszony, że otrzymałem to odznaczenie, choć nie czuję się bohaterem. Ja po prostu robiłem to, co do mnie należało. Zawsze rano, wraz z innymi chłopcami, między innymi z moim starszym kuzynem Januszem Ratajczakiem, szliśmy do drukarni, gdzie drukowano Biuletyn Informacyjny. Na jednej stronie były aktualne wiadomości z kraju i ze świata, a na drugiej ogłoszenia o poszukiwaniu zaginionych. Braliśmy gazety i roznosiliśmy je. Zawsze zatrzymywaliśmy po jednej lub dwóch sztukach dla naszej rodziny, mieszkającej na ul. Świętokrzyskiej
– opowiedział nam pan Andrzej.
Była to bardzo niebezpieczna praca. Trwały strzelaniny, spadały bomby z samolotów, a wszystko dookoła płonęło
– przyznał, wracając pamięcią do dni sprzed 82 lat.
Prawdziwymi bohaterami byli ci, którzy walczyli na pierwszej linii powstania oraz moi ukochani rodzice: mama Krystyna, sanitariuszka, oraz tata Józef Rawicz-Szabuniewicz, lotnik w Anglii
– powiedział ze łzami w oczach pan Andrzej.