Piotr Cyrwus sam na sam z Polonią. Wymowne i niepokojące spotkanie w radzieckim mundurze

Polonijna publiczność ma za sobą symboliczne i bardzo wymowne spotkania z wyjątkowym aktorem. Na scenach w Nowym Jorku, New Jersey i Chicago wystąpił w weekend wybitny polski aktor Piotr Cyrwus. Zaprezentował nietuzinkowy monodram - pełen groteski i czarnego humoru spektakl „Zapiski oficera Armii Czerwonej”, który bawi, ale jednocześnie pozostawia widza z bardzo poważnymi pytaniami o historię, propagandę i współczesność. Przyznał, że wrócił do niego nieprzypadkowo.

Pierwszy z trzech spektakli dla polonijnej publiczności odbył się w niezwykle symbolicznym dla Nowego Jorku dniu, 11 września, dokładnie w 25. rocznicę zamachów terrorystycznych na World Trade Center. Piotra Cyrwusa oklaskiwała publiczność zgromadzona w Centrum Polsko-Słowiańskim na Greenpoincie. W kolejnych dniach z zachwytem artystę podziwiali rodacy w Cracowia Manor w Wallington, NJ, oraz Akademii Muzyki PASO w Chicago, IL.

Na scenie był tylko jeden aktor i jedna postać. Bez rozbudowanej scenografii, wielkiej obsady i efektów, które mogłyby odciągać uwagę widza. Cały ciężar spektaklu spoczywał na Piotrze Cyrwusie, który przez cały czas pozostawał sam na sam z publicznością. I właśnie ta koncentracja okazała się największą siłą przedstawienia.

„Zapiski oficera Armii Czerwonej” to groteskowa opowieść o sowieckim oficerze, który we wrześniu 1939 roku wkracza na ziemie polskie przekonany o wyższości systemu, któremu służy. Świat widziany jego oczami ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Propaganda staje się dla niego prawdą, absurd, logicznym porządkiem, a przemoc zostaje usprawiedliwiona ideologią.

Publiczność wielokrotnie reagowała śmiechem, ale był to śmiech, który momentami dosłownie zamierał w gardle. Komizm bohatera coraz wyraźniej odsłania bowiem tragedię świata, który opisuje. Zderzenie propagandowego sposobu myślenia z prawdą, groteski z dramatem i śmieszności z okrucieństwem sprawia, że historia sprzed dziesięcioleci brzmi dziś zaskakująco współcześnie.

Po nowojorskim przedstawieniu Piotr Cyrwus podkreślał, że podczas tego rodzaju spektaklu najważniejszym partnerem aktora jest publiczność.

Bardzo dobrze mi się grało. Z głównym bohaterem na scenie jest właściwie tylko publiczność. Ten spektakl pracuje również na finał, na moje końcowe przemówienie. Czułem, że nasze serca wspólnie biły

– mówił Piotr Cyrwus.

Aktor przypomniał również, że z „Zapiskami oficera Armii Czerwonej” związany jest od wielu lat i że sposób, w jaki publiczność odbiera spektakl, zmieniał się wraz z historią.

Gram ten monodram od wielu lat. Kiedy grałem go w latach 90., ludzie nie bili braw. Byli zaszokowani tym, co życie i historia nam zrobiły. Potem miałem około 15 lat przerwy. Od czasu rozpoczęcia wojny Rosji przeciwko Ukrainie zacząłem grać go ponownie

– mówił aktor, przyznając, że powrót do przedstawienia nie był przypadkowy.

Zacząłem go znowu grać, żeby przypomnieć również o tym, że ludzie wrażliwi, którzy nie akceptowali systemu, trafiali do łagrów. Dlatego nie ma ciągłości pamięci o tym, co się wydarzyło

– zaznaczył jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów.