Macierewicz spotkał się z Polonią i pożegnał zmarłego przyjaciela. „Nikt nie był tak zdecydowany”

2026-04-29 18:08

Antoni Macierewicz złożył krótką wizytę w USA. Dwudniowy pobyt polityka w Stanach Zjednoczonych miał charakter prywatny i związany był z bolesną okolicznością - śmiercią jego wieloletniego przyjaciela. Poseł Prawa i Sprawiedliwości pożegnał Kazimierza Nowaczyka, działacza solidarnościowego i naukowca znanego z prac przy badaniu przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Kazimierz Nowaczyk, naukowiec, fizyk, wykładowca amerykańskich uniwersytetów, członek Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Smoleńskiej i później członek i pierwszy zastępca przewodniczącego Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem, zmarł 28 marca. Jak poinformowała jego żona, chorował na raka trzustki. Pogrzeb naukowca miał miejsce w sobotę 18 kwietnia na Cmentarzu św. Jana w Frederick w stanie Maryland. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w kameralnym, rodzinnym gronie, zgodnie z wolą bliskich zmarłego.

Na uroczystości pochówku jego prochów byli obecni wybitni ludzie, lokalni działacze społeczno-polityczni i kilka osób z Polski. Wszyscy jesteśmy pod wielkim wrażeniem i pamiętamy o jego działaniu i będziemy kontynuowali kierunki, które on sformułował w kwestiach, które są niezbędne do badania prawdy o zbrodni smoleńskiej

– powiedział w rozmowie z „Super Expressem” Antoni Macierewicz, który udał się do USA, by pożegnać kolegę.

Polityk wspomniał, że Kazimierza Nowaczyka poznał w 1981 roku, gdy obaj działali w „Solidarności”. Rok później spotkali się w więzieniu, gdzie zostali internowani. Poseł podkreślił ogromne zasługi przyjaciela w analizach dotyczących katastrofy smoleńskiej.

Kazimierz Nowaczyk był znakomitym fizykiem, ale także człowiekiem o niesłychanym potencjale intelektualnym, obdarzonym olbrzymią determinacją działania. Nikt nie był tak zdecydowany. Nikt nie podejmował tak olbrzymiego działania, zwłaszcza w dwóch podstawowych kwestiach. Mianowicie, historii lotu samolotu z Warszawy do Smoleńska, a zwłaszcza ostatnich 15 sekund tego lotu. One były kluczowe. Druga kwestia niesłychanie istotna związana z materiałami wybuchowymi

– powiedział.

Oczywiście, bardzo wiele osób się tym zajmowało, nie tylko Kazimierz Nowaczyk, ale jego determinacja, jego decyzje, jego analizy, miały olbrzymie znaczenie i były tak naprawdę rozstrzygające

– dodał. Zachęcił przy tym Polaków i Polonię do lektury raportu podkomisji Smoleńskiej, liczącego 330 stron, który znaleźć można w internecie razem z załącznikami.

To była w dużym stopniu decyzja pana Nowaczyka, żeby za wszelką cenę umożliwić obywatelom, wszystkim obywatelom, zweryfikowania, co naprawdę się zdarzyło

– dodał Macierewicz. Podkreślił przy tym, że Kazimierz Nowaczyk poświęcił się tej misji, mimo ciężkiej choroby.

Dzięki szpitalowi wojskowemu w Warszawie otoczono go opieką, która sprawiła, że przeżył jeszcze dziesięć lat po zrobieniu zabiegów

– powiedział były szef MON. Wspomniał też ostatnie spotkanie z Nowaczykiem, na 10 dni przed jego śmiercią, przy okazji przyznania odznaczeń nadanych przez Prezydenta RP za działalność społeczno-polityczną.

Był zachwycony, że zrozumiano jak wielka była jego praca i że została ona uznana za rzecz kluczową

– zdradził.

Dzień po pożegnaniu Kazimierza Nowaczyka Antoni Macierewicz udał się do Sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej w Doleystown w stanie Pensylwania, aby oddać hołd ważnym postaciom i symbolom polskiej historii. Polityk złożył kwiaty pod pomnikami zasłużonego działacza polonijnego Wiesława Gołębiowskiego, gen. Władysława Andersa, pod monumentem Solidarności i przy pomniku poświęconym Żołnierzom Wyklętym. Towarzyszyli mu prof. Wiesław Binienda i Tadeusz Antoniak, prezes Komitetu Smoleńsko-Katyńskiego.

Antoni Macierewicz wziął udział w mszy świętej w intencji zmarłego przyjaciela. Po eucharystii został podjęty obiadem przez prowincjała, co stało się okazją do krótkiej, nieformalnej rozmowy o sytuacji Polonii i jej więziach z krajem. Po obiedzie polityk złożył również kwiaty pod tablicą pamiątkową premiera Jana Olszewskiego, podkreślając w ten sposób ciągłość polskiej myśli niepodległościowej. Tego samego popołudnia spotkał się też z przedstawicielami Polonii z Pensylwanii, którym gorąco dziękował za podtrzymywanie polskiej tradycji na amerykańskiej ziemi.