8 września Sąd Najwyższy na Manhattanie rozpocząć miał wybór ławników w stanowym procesie Luigiego Mangione, oskarżonego o głośne zabójstwo szefa UnitedHealthcare Briana Thompsona. 28-letni potomek potentatów nieruchomości z Maryland odpowiadać miał za morderstwo drugiego stopnia oraz nielegalne posiadanie broni. Sędzia Gregory Carro przesunął jednak w poniedziałek 17 sierpnia termin kolejnej rozprawy na 10 grudnia. To efekt zaskakujących wydarzeń, do których doszło w minionym tygodniu na innej sali sądowej.
W piątek 14 sierpnia Luigi Mangione został dowieziony z aresztu na salę sądu federalnego w Nowym Jorku, przed którym z kolei osobno odpowiadał za prześladowanie, które doprowadziło do śmierci, oraz cyberprześladowanie z wykorzystaniem środków komunikacji międzystanowej, które doprowadziło do śmierci. 28-latek wygłosił przed sądem krótkie oświadczenie.
Rankiem 4 grudnia 2024 roku zastrzeliłem pana Thompsona na Manhattanie, a on zmarł
– powiedział Mangione, krótko, ale dość szczegółowo relacjonując wydarzenia z grudnia 2024 roku. Chwilę później na wezwanie sędziego federalnego do określenia swojego stanowiska, stwierdził: „Winny”. Sprawa, w której 28-latkowi grozi dwukrotne dożywocie, została odroczona do ogłoszenia wyroku, które zaplanowano na 18 grudnia.
ZOBACZ GALERIĘ Z POSZUKIWAŃ MANGIONE
Obrońcy Mangione niezwłocznie złożyli wniosek o umorzenie sprawy stanowej. Stwierdzili, że jej kontynuacja oznaczałaby dwukrotne sądzenie za to samo przestępstwo. Sędzia Gregory Carro odroczył więc proces, dając Prokuraturze Okręgowej na Manhattanie czas do 9 października na ustalenie stanowiska w sprawie wniosku obrony. Adwokatom Mangione wyznaczył z kolei termin 30 października na odniesienie się do decyzji prokuratury.
Biuro prokuratora okręgowego Manhattanu Alvina Bragga oświadczyło jeszcze w piątek, że będzie naciskać na kontynuowanie sprawy stanowej – przynajmniej do czasu ogłoszenia wyroku w sprawie federalnej.
„Dopóki nie zapadnie wyrok federalny, jesteśmy gotowi rozpatrywać wnioski obrony. Biuro prokuratora okręgowego Manhattanu pozostaje zaangażowane w dążenie do sprawiedliwości dla pana Thompsona i jego rodziny”
– czytamy w komunikacie prokuratury.
Jest zatem bardzo prawdopodobne, że sprawa absolwenta prestiżowego i należącego do Ligi Bluszczowej University of Pennsylvania w Filadelfii, PA, Mangione jeszcze w tym roku doczeka się finału.
Opinia publiczna, i to nie tylko mieszkańcy Nowego Jorku czy Maryland, śledzą ją od 4 grudnia 2024 r. Tego dnia wczesnym rankiem doszło do zbrodni przed hotelem Hilton przy Szóstej Alei na Manhattanie, gdzie Thompson przyjechał na doroczną konferencję inwestorów UnitedHealthcare. 26-letni wówczas Mangione uzbrojony w pistolet czekał na 50-latka kilka minut po czym strzelił mu w plecy i w nogi. Po zabójstwie uciekł i wpadł pięć dni później w Pensylwanii. Policja znalazła na amunicji słowa „opóźnij”, „odmów” i „usuń”, które miały odzwierciedlać krytykę branży ubezpieczeniowej, często oskarżanej o unikanie wypłat odszkodowań. Wskazywały też motyw zabójcy, który, jak sam potwierdził w przyznaniu się do winy, miał „latami zmagać się z silnym bólem spowodowanym złamaniem kręgosłupa, pokonywać przeszkody związane z systemem ubezpieczeń zdrowotnych oraz obserwować doświadczenia niezliczonych innych osób”.