Williamsburg już odlicza do Parady. „Chciałbym, żeby Nowy Jork zobaczył przyszłość Polonii”

Do tegorocznej Parady Pułaskiego na Piątej Alei zostało już niewiele czasu, a przygotowania kontyngentu Williamsburga wchodzą w decydującą fazę. Bogdan Wawrzaszek, Marszałek Williamsburga 2026, chce, aby 4 października Polonia pokazała Nowemu Jorkowi swoją jedność, przedsiębiorczość i przywiązanie do polskich korzeni. W rozmowie z „Super Expressem” opowiada o przygotowaniach do Parady, zaproszonej delegacji z Podkarpacia, promocji polskiego biznesu w USA oraz o tym, dlaczego szczególnie zależy mu na obecności młodego pokolenia.

Bogdan Wawrzaszek, Marszałek Williamsburga 2026. Obok miniatura z Miss i Junior Miss. O Paradzie przeczytasz na SE USA.
Autor: Archiwum prywatne

„Super Express”: – Panie Bogdanie, od naszej ostatniej rozmowy minęło już kilka miesięcy. Co w tym czasie udało się panu zrobić jako Marszałkowi Williamsburga i co najbardziej zmieniło się w przygotowaniach do Parady Pułaskiego?

Bogdan Wawrzaszek: – To były bardzo intensywne miesiące. Od początku mówiłem, że funkcja marszałka jest dla mnie nie tylko wielkim zaszczytem, ale przede wszystkim zobowiązaniem. Chciałem wykorzystać ten czas, żeby integrować ludzi, promować Williamsburg i pokazywać nowoczesny obraz Polonii, aktywnej, przedsiębiorczej, ale jednocześnie pamiętającej o swoich korzeniach. Od naszego ostatniego wywiadu odbyłem wiele spotkań zarówno tutaj, w Nowym Jorku, jak i w Polsce. Rozmawiałem z przedstawicielami Polonii, biznesu i samorządu. Udało się nawiązać nowe kontakty i zaangażować kolejne osoby w nasze działania. Dzisiaj przygotowania są już na zupełnie innym etapie. Do 4 października zostało niewiele czasu i coraz bardziej czuć atmosferę Parady. Teraz najważniejsze jest, żebyśmy tego dnia pokazali siłę, jedność i dobrą energię Williamsburga.

– Jak dziś wygląda organizacja kontyngentu Williamsburga? Czy wie pan już, jak liczna grupa przejdzie z panem Piątą Aleją i czym Williamsburg chce się w tym roku wyróżnić?

– Organizacja nabiera tempa. Chcemy, żeby kontyngent Williamsburga był liczny, ale dla mnie sama liczba uczestników nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest to, kto będzie szedł razem z nami i co będziemy reprezentować.

Chcemy połączyć różne pokolenia, rodziny z dziećmi, młodzież, przedsiębiorców, przedstawicieli organizacji polonijnych oraz ludzi, którzy mieszkają tutaj od kilkudziesięciu lat, ale również tych, którzy dopiero zaczynają swoje życie w Stanach Zjednoczonych. Williamsburg ma ogromną polską historię i chcemy o niej przypomnieć. Ale jednocześnie chcemy pokazać, że Polonia to nie tylko historia. To również młode pokolenie, przedsiębiorczość, rozwój i przyszłość.

– W maju odwiedził pan Podkarpacie i spotkał się z marszałkiem województwa Władysławem Ortylem. Oficjalnie zaprosił pan przedstawicieli regionu na Paradę Pułaskiego. Czy wiadomo już, kto z Podkarpacia przyjedzie do Nowego Jorku?

– Tak i bardzo się z tego cieszę. Mogę już oficjalnie potwierdzić, że delegacja z Podkarpacia będzie obecna w Nowym Jorku podczas Parady Pułaskiego. Pochodzę z Podkarpacia i jestem dumny, że mój rodzinny region będzie reprezentowany podczas jednego z najważniejszych wydarzeń polonijnych w Stanach Zjednoczonych. Chciałbym również, żeby ta wizyta była okazją do spotkań z Polonią i środowiskiem biznesowym. Parada może być początkiem kolejnych relacji i konkretnych inicjatyw pomiędzy Podkarpaciem a Stanami Zjednoczonymi.

PRZECZYTAJ TEŻ: „Parada ma łączyć ludzi”. Nowy Marszałek Williamsburga stawia na jedność Polonii

– Kogo jeszcze chciałby pan zaprosić na Paradę? Czy możemy spodziewać się gości z Polski, przedstawicieli samorządu, biznesu, kultury albo miejsc, z którymi jest pan osobiście związany?

– Moje zaproszenie jest bardzo szerokie. Oczywiście bardzo chciałbym zobaczyć przedstawicieli samorządów, przedsiębiorców, ludzi kultury oraz osoby związane z Podkarpaciem i moją rodzinną Nową Sarzyną. Ale zawsze podkreślam, że Parada nie jest wydarzeniem tylko dla oficjalnych delegacji czy zaproszonych gości. Najważniejsi są ludzie. Chciałbym, żeby każdy Polak, który 4 października będzie w Nowym Jorku, czuł się zaproszony. Niezależnie od tego, czy mieszka tutaj od 40 lat, czy przyjechał kilka miesięcy temu.

– Planuje pan wykorzystać Paradę również do promocji swojego rodzinnego regionu w Stanach Zjednoczonych? Co szczególnie chciałby Pan pokazać Amerykanom i Polonii?

– Zdecydowanie tak. Jestem bardzo związany z Podkarpaciem. Można mieszkać wiele lat w Stanach Zjednoczonych, prowadzić tutaj firmy i budować swoje życie, ale człowiek nie zapomina miejsca, z którego pochodzi. Chciałbym pokazać Podkarpacie jako region ludzi pracowitych, ambitnych i przedsiębiorczych. Mamy piękną historię i tradycję, ale mamy też świetnych przedsiębiorców, inżynierów, producentów i młodych ludzi z ogromnym potencjałem. Sam działam biznesowo pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi i widzę, jak wiele polskie firmy mają do zaoferowania na rynku amerykańskim. Chciałbym, żebyśmy coraz częściej nie tylko mówili w USA o Polsce przez pryzmat naszej historii, ale również przez pryzmat polskiej technologii, jakości, przedsiębiorczości i innowacji.

– Williamsburg będzie reprezentowany nie tylko przez pana, ale również przez Miss Polonia Gabrielę Zagaję oraz Junior Miss Karolinę Cielepak, Miję Dyrdę i Marysię Madej. Jak przygotowujecie się wspólnie do Parady i jak ważne jest dla pana zaangażowanie młodego pokolenia?

– To jest dla mnie jedna z najważniejszych części całej Parady. Bardzo się cieszę, że razem z nami będą Gabriela, Karolina, Mija i Marysia. Jeżeli chcemy, żeby Polonia była silna za 10, 20 czy 30 lat, musimy dzisiaj zainteresować młodych ludzi polską kulturą i tradycją. Nie możemy im tego narzucać. Musimy stworzyć coś, z czego sami będą chcieli być dumni.

Chciałbym, żeby młody człowiek urodzony tutaj mógł powiedzieć: „Jestem Amerykaninem, ale jestem również dumny ze swoich polskich korzeni”. Parada Pułaskiego jest doskonałym miejscem, żeby właśnie to pokazać.

– Kiedy rozmawialiśmy wcześniej, podkreślał pan, że Parada powinna łączyć ludzi. Po kilku miesiącach pełnienia funkcji Marszałka, czy udało się panu rzeczywiście zgromadzić wokół Williamsburga nowych ludzi, firmy i organizacje?

– Tak, i to jest jedna z rzeczy, które dają mi największą satysfakcję. W ostatnich miesiącach poznałem wiele osób, z którymi wcześniej nie miałem kontaktu. Są wśród nich przedsiębiorcy, przedstawiciele organizacji, młodzi profesjonaliści oraz ludzie, którzy po prostu chcą zrobić coś dobrego dla Polonii.

Staram się nie patrzeć na to, kto jest z jakiej organizacji, albo kto z kim wcześniej współpracował. Jeżeli mamy wspólny cel, powinniśmy potrafić usiąść przy jednym stole. Polonia jest wystarczająco duża i silna, żeby zamiast się dzielić, jeszcze mocniej ze sobą współpracować.

– Czy przygotowuje pan na Paradę jakieś niespodzianki, specjalną oprawę kontyngentu, stroje, muzykę, samochody, platformę albo inne elementy, dzięki którym Williamsburg będzie widoczny na Piątej Alei?

– Kilka pomysłów mamy, ale gdybym wszystko teraz zdradził, nie byłyby to już niespodzianki! [śmiech]. Mogę powiedzieć jedno. Williamsburg chce być widoczny. Będzie dużo biało-czerwonych barw, dobra energia i reprezentacja różnych pokoleń. Chcemy przygotować taki kontyngent, żeby ludzie stojący przy Piątej Alei od razu wiedzieli, że idzie Williamsburg. Ale największą oprawą nie będzie dla mnie samochód, muzyka czy platforma. Największe wrażenie zrobi widok dużej grupy ludzi idących razem i pokazujących, że Williamsburg nadal ma silne polskie serce.

– Jest pan przedsiębiorcą, podkreśla pan znaczenie promocji polskiego biznesu w USA. Czy w ostatnich miesiącach pojawiły się nowe projekty albo kontakty biznesowe między Polską a Stanami Zjednoczonymi, do których przyczyniła się również pana działalność polonijna?

– Tak. Ten temat jest mi szczególnie bliski, ponieważ od wielu lat działam w branży budowlanej, a obecnie bardzo mocno koncentruję się również na rozwoju polskich systemów okiennych, drzwiowych i fasadowych na rynku amerykańskim. Widzę ogromny potencjał polskich producentów. Mamy w Polsce produkty, technologie i inżynierów na światowym poziomie, ale nie zawsze potrafimy odpowiednio pokazać to w Stanach Zjednoczonych. Dlatego staram się łączyć polskich przedsiębiorców i producentów z architektami, deweloperami, wykonawcami i środowiskiem biznesowym tutaj w USA.

Dla mnie działalność polonijna nie powinna kończyć się na spotkaniach i uroczystościach. Powinna również tworzyć konkretne kontakty, współpracę, inwestycje i możliwości biznesowe. Jeżeli dzięki relacjom budowanym w środowisku polonijnym kolejna polska firma znajdzie partnera albo klienta w Stanach Zjednoczonych, to jest to sukces całej naszej społeczności.

– Tegoroczna Parada odbywa się w roku 250-lecia amerykańskiej niepodległości. Jak pan rozumie dziś hasło „Za naszą i waszą wolność” i jakie znaczenie ma ono dla Polaków, którzy zbudowali swoje życie w Stanach Zjednoczonych?

– W tym roku te słowa mają wyjątkowe znaczenie. Historia Polski i Stanów Zjednoczonych od początku spotykała się wokół idei wolności. Kazimierz Pułaski i Tadeusz Kościuszko są najlepszymi symbolami tego związku. Dla mnie „Za naszą i waszą wolność” oznacza również odpowiedzialność. Wielu z nas przyjechało do Stanów Zjednoczonych, dostało tutaj możliwość pracy, rozwoju i zbudowania lepszego życia. Jesteśmy za to wdzięczni. Ale jednocześnie nie przestaliśmy być Polakami. Możemy być dumnymi obywatelami Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie pielęgnować polską kulturę, język i historię. Polska jest naszym korzeniem, a Ameryka dla wielu z nas stała się domem. Nie musimy wybierać pomiędzy jednym a drugim.

– Kogo szczególnie chciałby pan zobaczyć 4 października na Piątej Alei?

– Chciałbym zaprosić wszystkich. Szczególnie mieszkańców Williamsburga i Greenpointu, polskich przedsiębiorców, rodziny z dziećmi oraz młodych ludzi. A do tych, którzy nigdy wcześniej nie uczestniczyli w Paradzie, mam bardzo prostą wiadomość: „Przyjdźcie chociaż raz i zobaczcie to na własne oczy”. Kiedy człowiek stoi na Piątej Alei wśród tysięcy ludzi, widzi biało czerwone flagi i słyszy polską muzykę w samym sercu Nowego Jorku, zaczyna rozumieć, dlaczego ta tradycja przetrwała tyle lat.

– Gdy w dniu Parady stanie pan na czele kontyngentu Williamsburga i ruszy Piątą Aleją, co chciałby pan wtedy zobaczyć za sobą? Jaki obraz Williamsburga i całej Polonii chciałby pan tego dnia pokazać Nowemu Jorkowi?

– Chciałbym zobaczyć za sobą kilka pokoleń idących razem. Chciałbym zobaczyć ludzi, którzy przyjechali do Ameryki kilkadziesiąt lat temu, obok tych, którzy są tutaj od kilku lat. Dziadków idących z wnukami. Przedsiębiorców obok uczniów. Ludzi urodzonych w Polsce i młodych Amerykanów polskiego pochodzenia. Chciałbym zobaczyć morze biało czerwonych flag i ludzi, którzy tego dnia zapomną o różnicach i będą po prostu dumni, że są częścią Polonii.

Jeżeli 4 października pokażemy Nowemu Jorkowi taki Williamsburg, zjednoczony, nowoczesny, przedsiębiorczy, pamiętający o historii i jednocześnie patrzący w przyszłość, będę mógł powiedzieć, że jako marszałek zrobiłem to, co było dla mnie najważniejsze. Chciałbym, żeby Nowy Jork zobaczył tego dnia nie tylko polską historię. Chciałbym, żeby zobaczył przyszłość Polonii.

Rozmawiała Agata Drogowska