Szesnaście par wąsów i casting bez castingu. Wajda zelektryzował Nowy Jork

2026-10-23 21:03

Paweł Szajda nie wiedział, że zwykła rozmowa z Andrzejem Wajdą przesądzi o jego udziale w „Tataraku”. Robert Więckiewicz wspominał sześć miesięcy pracy nad „Wałęsą. Człowiekiem z nadziei” i aż 16 par wąsów, które pomagały mu przeobrazić się w przywódcę „Solidarności”. Osobiste wspomnienia aktorów wzbogaciły retrospektywę „Andrzej Wajda 100”, która odbyła się w nowojorskim Film Forum.

Od 2 do 22 października publiczność oglądała dzieła mistrza polskiego kina i poznawała kulisy ich powstawania. Przegląd „Andrzej Wajda 100: Retrospective” zorganizowany w stulecie urodzin reżysera połączył spotkania z jego twórczością na dużym ekranie z opowieściami ludzi, którzy z nim pracowali. W programie znalazły się również filmy odrestaurowane w jakości 4K, pozwalające na nowo docenić wizualną stronę kina Wajdy.

Retrospektywę otworzył 2 października „Popiół i diament”. Pokazowi towarzyszyły nagrane wprowadzenia słynnego twórcy Martina Scorsese oraz Krystyny Zachwatowicz, żony reżysera. Z kolei 11 października wstęp do pokazu „Ziemi obiecanej” wygłosiła Annette Insdorf, filmoznawczyni i profesor w School of the Arts na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku.

Obok wielkich tytułów ważne miejsce zajęły wspomnienia aktorów. Dzięki nim widzowie mogli poznać Wajdę nie tylko jako autora filmowych arcydzieł, lecz także jako człowieka, który potrafił dostrzec przyszłego bohatera filmu podczas pozornie niezobowiązującej rozmowy, jak opowiadał Paweł Szajda, który spotkał się z publicznością 19 października po projekcji „Tataraku”.

Aktor zagrał w filmie u boku Krystyny Jandy. Rozmowę prowadził David Schwartz. Szajda wrócił pamięcią do spotkania z Wajdą, które otworzyło mu drogę do tej roli. Nie było tradycyjnego przesłuchania ani formalnej próby przed kamerą. Była rozmowa. Szajda nie zdawał sobie jednak sprawy, że reżyser właśnie podejmuje decyzję o obsadzie. Jak wspominał, dopiero później zrozumiał, że to spotkanie było w istocie jego castingiem.

Nie wiedziałem, że to już casting

- wspominał Paweł Szajda.

Finał retrospektywy należał do Roberta Więckiewicza. 22 października aktor spotkał się z widzami po pokazie „Wałęsy. Człowieka z nadziei”. Rozmowę prowadził Kent Jones, a tłumaczyła Sheila Skaff. Więckiewicz wspominał, że nad filmem pracowali sześć miesięcy. Szczególnie zapadającym w pamięć detalem było aż 16 par wąsów, które pomagały odtworzyć wygląd Wałęsy w kolejnych okresach jego życia.

Aktor przywołał również pierwotny pomysł obsadowy. Wałęsę miało zagrać trzech aktorów w różnym wieku. Ostatecznie Wajda zdecydował jednak, że powierzy całą rolę jednemu wykonawcy, a upływ czasu zostanie pokazany za pomocą charakteryzacji. Za anegdotą o wąsach kryło się więc poważne zadanie: Więckiewicz musiał przeprowadzić swojego bohatera przez kolejne lata, zachowując wiarygodność postaci, której twarz, gesty i sposób mówienia znały miliony ludzi.

Podczas spotkania pojawił się także osobisty wątek. Aktor wspomniał o swoim ojcu, który darzył Wałęsę wielkim uznaniem. Więckiewicz zwrócił uwagę, że „Wałęsa. Człowiek z nadziei” był czymś więcej niż kolejną filmową biografią. Podkreślił znaczenie współpracy trzech postaci: Andrzeja Wajdy, autora scenariusza Janusza Głowackiego i samego Lecha Wałęsy.

W jego relacji ważne miejsce zajęła także intencja stojąca za filmem. Aktor mówił o potrzebie przypomnienia historycznej roli Wałęsy i przywrócenia należnego mu miejsca w zbiorowej pamięci. Wskazywał, że właśnie taki cel przyświecał temu przedsięwzięciu. Takie rozmowy nadawały nowojorskiej retrospektywie dodatkowy wymiar. Obok samych filmów widzowie otrzymali opowieści o decyzjach, pracy i przekonaniach, które stały za ich powstaniem. Przegląd „Andrzej Wajda 100” przypomniał zarówno rozmach twórczości reżysera, jak i jej ludzki wymiar.