Jak stwierdził niegdyś były polski premier Leszek Miller, mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy... Demokratyczny gubernator Kalifornii Gavin Newsom przejdzie do historii, jako największy łaskawca w historii Stanów Zjednoczonych. Spektakularną decyzją anulował wykonanie wyroków śmierci niemal jednej czwartej skazanych na tę karę w USA. Swoją decyzję ogłosił 5 listopada w specjalnym liście.
Teraz możemy pozwolić tym przestępcom umrzeć w zapomnieniu, podczas gdy na zawsze będziemy pamiętać i czcić ich ofiary
– oświadczył bez cienia wątpliwości Newsom w piśmie do mieszkańców. W uzasadnieniu powołał się nie tylko na wyznawane przez siebie wartości.
Zabijanie usankcjonowane przez państwo jest niezgodne z wartościami Kalifornii, podważa fundamenty naszego systemu prawnego i umniejsza każdego z nas
– dodał.
Kalifornia od lat była stanem z największą liczbą skazańców czekających na najwyższy wymiar kary, choć od 2006 roku nie wykonano tam ani jednej egzekucji. W 2019 roku zostały zresztą oficjalnie wstrzymane wydanym przez Newsoma dekretem. Od momentu przywrócenia kary śmierci w 1978 roku uśmiercono zaledwie 13 osób. Decyzja Newsoma, jak zauważają eksperci, pomoże zaoszczędzić miliony dolarów wydawanych co roku na batalie sądowe, ale w społeczeństwie już zawrzało.
Krytycy grzmią i wytykają politykowi cynizm. Newsom powoli pakuje bowiem walizki – jego kadencja w grudniu dobiega końca, a władzę po wtorkowych wyborach ma przejąć inny Demokrata, Xavier Becerra. W kuluarach huczy jednak od plotek. Dociekliwi zastanawiają się, czy to tylko pożegnalny gest humanitaryzmu, czy może bezwzględna kalkulacja i początek wielkiej kampanii w wyścigu o fotel prezydenta USA w 2028 roku? Jedno jest pewne, 548 zbrodniarzy z cel śmierci właśnie odetchnęło z ulgą!