Niemal osiem miesięcy po głośnym ataku zapadł wyrok na 56-latka o polsko-brzmiącym nazwisku, który w styczniu przed kamerami rzucił się na reprezentantkę Minnesoty Ilhan Omar. Sędzia federalna Joan N. Ericksen skazała go na 14 miesięcy pozbawienia wolności oraz trzy lata nadzoru kuratorskiego, podczas którego ma absolutny zakaz kontaktowania i zbliżania się do polityczki.
Atak na osobę publiczną nie jest wyrazem poglądów politycznych. Jest to działanie błędne, egoistyczne i niezgodne z jakąkolwiek koncepcją wolnego lub demokratycznego społeczeństwa
– powiedziała sędzia, uzasadniając w czwartek 17 września wyrok.
56-letni Kazmierczak, który w maju przyznał się do winy na mocy ugody z prokuraturą, wyraził skruchę.
Spędziłem wystarczająco dużo czasu w więzieniu, zastanawiając się nad tym
– mówił cicho oskarżony, jak wynika z relacji Associated Press.
Naprawdę przepraszam ją za to, że musiała przez to przejść
– dodał, odnosząc się do Omar.
Cierpiący na Parkinsona, zadłużony i walczący z uzależnieniami rozwodnik, 27 stycznia brał udział w biletowanym spotkaniu z demokratyczną kongresmenką Ilhan Omar, 44-letnią uchodźczynią z Somalii, która jako pierwsza w historii zasiadła w Kongresie USA. Polityczka krytykowała działania służb imigracyjnych i tragiczne interwencje, w których z rąk mundurowych zginęły dwie osoby i które stały się przyczynkiem do głośnych protestów.
Gdy wezwała do rozwiązania federalnej agencji ICE i rezygnacji sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa KRajowego (DHS) Kristi Noem, Kazmierczak zerwał się z krzesła w pierwszym rzędzie i rzucił w stronę Omar pryskając ją substancją ze strzykawki. Krzyknął przy tym: „ona nie rezygnuje! A ty dzielisz mieszkańców Minnesoty!”. Chwilę później został powalony na ziemię przez ochronę i zaraz potem przekazany policji.
Jak ustalono w czasie śledztwa, tajemnicza mikstura, którą 56-latek spryskał Omar, okazała się być mieszanką octu jabłkowego i wody. Służby dowiedziały się jednak też, że Kazmierczak tygodniami planował atak na polityczkę.
Oskarżony zamówił bilet na spotkanie z mieszkańcami z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Przed udaniem się na spotkanie Kazmierczak wysłał wiadomości do swoich współpracowników, w których w niejasny sposób sugerował, że planuje coś zrobić podczas spotkania, a także zorganizował opiekę nad psem oraz skontaktował się z firmą zajmującą się kaucjami
– czytamy w informacji prasowej biura Prokuratora Federalnego Okręgu Minnesoty.