Ten jubileusz wymagał tak imponującego tortu. Trzy ogromne i pięknie zdobione dzieła cukierników, z których każda miała kształt cyfr składających się na liczbę 103, były atrakcją niezwykłych urodzin polskiego weterana Witolda Bricka, które świętowano 16 stycznia w stanie Wirginia. Imprezę na cześć powstańca warszawskiego zorganizowała jego córka Michelle. Zadbała nie tylko o piękną oprawę uroczystości, ale i wyjątkowych gości.
W celebracji 103. rocznicy urodzin pana Witolda, nazywanego przez najbliższych „Vic”, udział wzięły jego dzieci, rodzina, przyjaciele i sąsiedzi, ale też pułkownik Romuald Lipiński, nieco młodszy, bo stuletni weteran bitwy o Monte Cassino. Gościem specjalnym był przedstawiciel Biura Attaché ds. Obrony Ambasady RP w Waszyngtonie, która zamieściła w mediach społecznościowych zdjęciową relację z imprezy.
„Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin i dziękujemy za służbę!”
– napisali polscy dyplomaci, a pod postami pojawiła się lawina kolejnych życzeń.
Witold Brick urodził się w 1923 roku i wychował w Warszawie. Gdy Niemcy zaatakowali Polskę miał 16 lat. Jak wielu jego rówieśników chwycił za broń, walczył też w Powstaniu Warszawskim. Po tym jak został wzięty do niewoli, trafił do obozu w Niemczech, który potem został wyzwolony przez wojska generała George’a Pattona. Jak przypomina polska ambasada, po pobycie we Włoszech i Anglii pan Witold wyemigrował do Stanów Zjednoczonych.
W USA Witold Brick mieszkał m.in. w Nowym Jorku, gdzie pracował dla różnych firm inżynieryjnych. Stamtąd przeniósł się do Wilmington w Delaware, gdzie spędził całą swoją karierę zawodową w firmie DuPont i poznał swoją ukochaną żonę Glendę, z którą wychowali troje dzieci. Dziś „Vic” mieszka z córką Michelle i jej rodziną w stanie Wirginia.