„Super Express”: – Panie Sławomirze, razem z żoną Bożeną zostali państwo wybrani Marszałkami Kontyngentu Kościoła św. Róży z Limy. Co to wyróżnienie dla pana oznacza?
– To dla mnie wielkie wyróżnienie, ale także odpowiedzialność, zobowiązanie wobec Polonii i powierzony mi honor. Nasza Polonia w dużym stopniu żyje wokół parafii. To właśnie tutaj spotykamy się, organizujemy wydarzenia i budujemy wspólnotę.
Bardzo ważne jest dla mnie również to, że dzięki Paradzie Pułaskiego możemy pokazać Ameryce Polskę i przypominać o tym, co Polacy wnieśli do tego kraju. Nie chodzi tylko o Tadeusza Kościuszkę czy Kazimierza Pułaskiego. Warto mówić także o innych wybitnych Polakach.
Dobrym przykładem jest Tadeusz Sędzimir, wybitny wynalazca i inżynier, który miał około 120 patentów. Innym przykładem jest Rudolf Modrzejewski, znany w Ameryce jako Ralph Modjeski, który był związany z budową wielu wielkich mostów. Chciałbym, żeby Amerykanie wiedzieli, jak wiele Polacy wnieśli do rozwoju tego kraju.
– Jakie były pana pierwsze emocje, kiedy dowiedział się pan, że razem z żoną poprowadzicie w tym roku parafialny kontyngent Piątą Aleją?
– Mam bardzo pozytywne emocje, ale przede wszystkim czuję dużą odpowiedzialność. Funkcja marszałka to nie tylko zaszczyt. Trzeba pomyśleć także o tym, jak przyciągnąć ludzi na paradę i jak zachęcić ich do wspólnego udziału. To nie jest łatwe zadanie. Mam też nadzieję, że dopisze nam pogoda. Dla mnie będzie miała ogromne znaczenie.
– Od jak dawna jest Pan związany z polonijną społecznością Kensington i parafią św. Róży z Limy?
– Jestem związany z tą społecznością od 23 lat.
Bardzo angażuję się w życie naszego kościoła. Organizuję pikniki parafialne, koncerty i inne wydarzenia. Jednym z nich jest wieczór polskiej muzyki sakralnej. Najbliższy koncert odbędzie się 25 października o godz. 18. Wstęp jest bezpłatny i serdecznie wszystkich zapraszamy. Moim hobby jest również fotografia. Bardzo lubię robić zdjęcia i dokumentować nasze polonijne wydarzenia.
– Jak wygląda dzisiaj społeczność skupiona wokół państwa parafii?
– Jesteśmy bardzo zżyci. W naszej parafii odbywają się koncerty, pikniki i różne wydarzenia. Wszyscy się wspierają. To jest dla mnie bardzo ważne, bo właśnie dzięki takim spotkaniom ludzie czują, że należą do wspólnoty.
– Jak przebiegają przygotowania waszego kontyngentu do tegorocznej parady? Ilu uczestników będzie z Państwem maszerowało?
– W naszym kontyngencie będzie maszerowało około 80–100 osób. Ja oczywiście będę szedł razem z żoną Bożeną jako marszałkowie. Z nami pójdą również Marta Maczuga, Jr. Miss Polonia, oraz Marelyn Capulin jako Miss Parish.
Dołączą do nas także przedstawiciele innych narodowości. Będzie między innymi bardzo barwna hiszpańska grupa taneczna w tradycyjnych strojach ludowych. Być może będzie z nami także hiszpańska orkiestra. Na pierwszym miejscu oczywiście będzie polska flaga. Później pojawią się inne flagi i sztandary. Chcemy, żeby było kolorowo, ciekawie i radośnie.
– Czy obecność innych narodowości w państwa kontyngencie jest dla pana ważna?
– Tak. Pokazuje, że możemy być dumni z własnej polskiej kultury, ale jednocześnie otwarci na innych. Nowy Jork jest miastem wielu narodowości i kultur. To bardzo dobrze, kiedy inni chcą świętować razem z nami. Polska flaga i polska tradycja pozostają dla nas najważniejsze, ale udział innych grup pokazuje również wzajemny szacunek i wspólnotę.
– Co dla pana liczy się najbardziej w Paradzie Pułaskiego?
Na pierwszym miejscu jest dla mnie poczucie jedności i wspólnoty. Parada staje się coraz bardziej barwna, ale najważniejsze jest to, że tego dnia Polacy mogą być razem. Parada bardzo oddziałuje również na młodych ludzi. Daje im poczucie jedności i pokazuje, jakim jesteśmy wspaniałym narodem.
Dzieci są niezwykle ważne. Bardzo ważna jest ich edukacja i świadomość tego, skąd pochodzą. Chciałbym, żeby młode pokolenie przejęło naszą kulturę i polskie dziedzictwo. Świadomość własnych korzeni ubogaca człowieka i daje mu ważną perspektywę na przyszłość. Dobrym przykładem jest moja własna rodzina. Dzieci mają podwójne obywatelstwo. Syn pracuje w firmie polsko-amerykańskiej i znajomość języka polskiego dała mu taką możliwość zawodową. Moje dzieci mieszkają obecnie w Polsce. Córka uczy języka angielskiego. Widać więc bardzo wyraźnie, że znajomość języka polskiego, kultury i dwóch światów może być ogromną wartością.
– Udział w Paradzie Pułaskiego może pomóc młodym ludziom w zachowaniu więzi z Polską?
Oczywiście. Kiedy młodzi ludzie widzą tysiące polskich flag, słyszą język polski i muzykę, spotykają inne dzieci i młodzież polskiego pochodzenia, zaczynają lepiej rozumieć, że są częścią większej wspólnoty. Takie przeżycia zostają w pamięci i mogą później wpływać na to, jak młody człowiek postrzega swoje korzenie.
– Funkcja marszałka jest dla pana ważnym doświadczeniem?
– Jest zaszczytem, odpowiedzialnością i zobowiązaniem wobec Polonii. Dla mnie ta działalność nie skończy się po paradzie. Nadal będę angażował się w życie parafii i lokalnej społeczności, organizował wydarzenia i pomagał tam, gdzie będzie to potrzebne. Funkcja marszałka jest ważna, ale najważniejsza jest codzienna praca dla ludzi.
– Z jakim przesłaniem chciałby pan zwrócić się do Polonii przy okazji 4 października?
Chciałbym przede wszystkim, żebyśmy byli razem. Żeby przyszły całe rodziny, dzieci i młodzież. Żebyśmy pokazali naszą kulturę, historię i polskie flagi. Parada jest okazją, żeby pokazać Ameryce, że jesteśmy silną, aktywną i dumną społecznością. Jest też okazją, żebyśmy sami przypomnieli sobie, jak ważna jest jedność Polonii.
Rozmawiała Agata Drogowska