Ruszyła z Chicago do polskiego „Top Model”. „Nie spodziewałam się, że będę tyle płakać”

Urodziła się i dorastała w Chicago, ale właśnie próbuje podbić polski „Top Model”. 20-letnia fotomodelka Leni Lisek znalazła się w finałowej siedemnastce 15. edycji programu TVN. W rozmowie z „Super Expressem” opowiedziała o udziale w programie, nowych drzwiach, które się przed nią otwierają, życiu w Stanach Zjednoczonych i dość rewolucyjnych planach.

„Super Express”: – Co się skłoniło do wzięcia udziału tym znanym programie?

Leni Lisek: – Szczerze mówiąc, praca przed kamerą i modeling od zawsze były czymś, co naprawdę kochałam. Zaczęłam bardzo wcześnie, miałam około czterech lat, więc modeling jest częścią mojego życia, odkąd właściwie pamiętam. Zawsze przychodziło mi to dość naturalnie, a przez długi czas wszystko układało się naprawdę dobrze. Dorastałam, cały czas próbując swoich sił w modelingu i po prostu czerpiąc z tego ogromną przyjemność. Ale, jak to w życiu bywa, w pewnym momencie trochę zeszło to na dalszy plan. W gimnazjum, a później w liceum, pojawiły się inne rzeczy: szkoła, nowe zainteresowania, codzienne życie. I ten początkowy zapał trochę przygasł. To marzenie nigdy jednak tak naprawdę nie zniknęło. Po prostu odłożyłam je gdzieś z tyłu głowy. Cały czas tam było i od czasu do czasu wracała myśl: „A co, gdybym jednak spróbowała jeszcze raz?”. Właśnie dlatego zgłosiłam się do „Top Model”. W pewnym momencie poczułam, że nie chcę już tylko myśleć o tym marzeniu, chciałam naprawdę coś z nim zrobić. Chciałam ponownie potraktować modeling poważnie, wyjść ze swojej strefy komfortu, sprawdzić samą siebie i zobaczyć, dokąd może mnie to zaprowadzić. W pewnym sensie zgłoszenie się do programu było dla mnie powrotem do części siebie.

– Jak się czułaś kiedy się okazało, że dostałaś się do programu?

– To było naprawdę trochę nierealne. Oczywiście byłam bardzo podekscytowana, ale też w szoku, że coś, czego tak długo chciałam, nagle naprawdę się dzieje. „Top Model” oglądałam w Polsce jeszcze jako mała dziewczynka, więc było w tym coś wyjątkowego. Nagle miałam stać się częścią programu, który oglądałam, dorastając. W takim momencie nie mogłam nie pomyśleć o małej Leni, która siedziała przed telewizorem i nawet nie wyobrażała sobie, że kiedyś sama znajdzie się po drugiej stronie ekranu.

Czułam też, że otwierają się przede mną drzwi do czegoś większego niż sam modeling, do telewizji, mediów i zupełnie nowej strony branży, której wcześniej nie znałam. Chyba nie od razu do mnie dotarło, że to naprawdę się dzieje. To był zdecydowanie taki moment:„Czekaj… to naprawdę się dzieje?” i poczucie, że zaczyna się dla mnie zupełnie nowy rozdział.

– Co było dla ciebie największym wyzwaniem?

– Myślę, że jednym z największych wyzwań było przyzwyczajenie się do tego, jak szybko wszystko się dzieje. Jest tak dużo kamer, ludzi, nowych sytuacji i nieprzewidywalnych momentów, a jednocześnie cały czas jesteś obserwowana i oceniana. Szczególnie na początku może być to naprawdę intensywne, bo wszystko jest dla ciebie nowe. Dla mnie największym wyzwaniem było po prostu pozostanie sobą w tym całym zamieszaniu. Trzeba szybko odnajdywać się w nowych sytuacjach, zaufać sobie i nie pozwolić, żeby całe otoczenie wpłynęło na to, jak naturalnie się zachowujesz. Dość szybko zauważyłam, że im mniej przejmuję się tym, jak wypadam, a bardziej pozwalam sobie po prostu przeżywać to, co się dzieje, tym swobodniej się czuję.

– Był też stres?

– Oczywiście miałam trochę stresu. Myślę, że w takiej sytuacji każdy by go miał. Uważam jednak, że stres też jest czymś dobrym, bo oznacza, że ci zależy. Nigdy natomiast tak naprawdę nie zastanawiałam się czy chcę to zrobić. Chciałam tego od dawna i kiedy w końcu pojawiła się taka możliwość, czułam zdecydowanie więcej ekscytacji niż wątpliwości.

Zawsze uważałam, że tak naprawdę nigdy nie wiemy, na co nas stać, dopóki nie spróbujemy. Myślę, że jest coś naprawdę fajnego w tym, że człowiek po prostu ma odwagę zaryzykować. Większość ludzi, którzy coś osiągnęli, też kiedyś musiała od czegoś zacząć i podjąć to pierwsze ryzyko, dlatego myślę, że rozumieją wartość samej próby.

Naprawdę wierzę, że świat należy do ludzi odważnych, ale też otwartych na to, dokąd takie szanse mogą ich zaprowadzić. Dostałam szansę, więc z niej skorzystałam. I właśnie wtedy zaczęłam obserwować, jak coś, o czym przez lata marzyłam, naprawdę staje się rzeczywistością. Dla mnie marzenie pozostaje tylko marzeniem, dopóki sami nie zdecydujemy się czegoś z nim zrobić. Wierzę w Boga i wierzę, że otwiera przed nami pewne drzwi, ale my sami musimy mieć odwagę przez nie przejść. Ostatecznie to właśnie ta wiara w Boga, w otrzymaną szansę i przede wszystkim w siebie pomogła mi zmienić to marzenie w coś prawdziwego.

– Jak dorastanie w Chicago ukształtowało cię jako osobę?

– Na pewno jestem niezależna i otwarta, bo dorastanie wśród tak wielu różnych ludzi, osobowości i kultur nauczyło mnie ciekawości świata i swobody w różnych środowiskach. Myślę, że bardzo pomogło mi to również w modelingu, bo cały czas poznajesz nowych ludzi, odnajdujesz się w nowych sytuacjach i uczysz się, jak pewnie się w nich poruszać.

Dorastanie pomiędzy polską i amerykańską kulturą dało mi też perspektywę, którą bardzo cenię. Czuję więź z obiema, ale nauczyłam się też, że nie muszę wybierać jednej albo drugiej. Mogę czerpać z obu to, co jest mi bliskie, i tworzyć z tego coś własnego. Myślę, że nauczyło mnie to pewności siebie i świadomości tego, kim jestem, ale jednocześnie otwartości i elastyczności.

I towarzyszy mi zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Urodziłam się i wychowałam w Chicago i chodziłam tam do szkoły, więc dorastałam z podejściem: „Dlaczego nie ja?” albo „Dlaczego miałoby mi się nie udać?”. Z mojego doświadczenia Amerykanie często podchodzą do różnych rzeczy z większym optymizmem i są zachęcani do dużych marzeń oraz wiary w siebie.

– Czyli nasi rodacy z Polski mają mniej pewności siebie?

W Polsce, mam czasami wrażenie, że ludzie są bardziej ostrożni i realistyczni. Rozumiem to również, szczególnie kiedy pomyślimy o tym, przez co Polska i poprzednie pokolenia przeszły. Historia i trudne doświadczenia naturalnie wpływają na podejście do ryzyka i stabilizacji. Ja bardzo lubię mieć w sobie obie te perspektywy. Potrafię myśleć: „Dlaczego nie ja?”, ale jednocześnie mam tę polską część, która mówi: „Okej, ale jak właściwie mamy to osiągnąć?”. Myślę, że takie połączenie jest naprawdę wartościowe.

– „Top Model” to też wyzwanie. Które z zadań z programu były dla ciebie najtrudniejsze?

– Chyba najtrudniejsze były dla mnie te, w których musiałam zrobić coś zupełnie nowego albo wyjść poza swoją strefę komfortu. Dobrze czuję się przed kamerą, ale to nie znaczy, że każda sytuacja przychodzi mi naturalnie. Niektóre zadania naprawdę sprawdzały, jak szybko potrafię się dostosować, zaufać sobie i odnaleźć się w tym, co dzieje się wokół mnie. Myślę, że właśnie te najbardziej mnie wyciągnęły ze strefy komfortu i prawdopodobnie też najwięcej mnie nauczyły.

– Jak sobie radzisz z ocenami jury, które nie zawsze są pochlebne?

– Myślę, że najważniejsze jest, żeby jedna opinia nie stała się nagle naszą opinią o samym sobie. Oczywiście chcę wypaść jak najlepiej i czasami krytyka może być trudna do usłyszenia, ale staram się jej słuchać, nie pozwalając, żeby mnie definiowała. Biorę z niej to, co naprawdę może mi pomóc, wyciągam wnioski i idę dalej.

I szczerze mówiąc, nie jestem osobą, która nigdy nie porównuje się do innych dziewczyn. Szczególnie w modelingu zdarzają się momenty, kiedy naturalnie patrzysz na kogoś i zastanawiasz się, jak sama wyglądasz na jego tle. Myślę, że to normalne. Staram się jednak pamiętać, że każda z nas ma coś innego do zaoferowania i nie chcę, żeby porównywanie się odbierało mi radość z własnego doświadczenia. Ostatecznie wiem, kim jestem i po co tu jestem.

– Co o sobie samej nauczył cię udział w programie?

– Nauczyłam się, że jestem bardziej elastyczna, niż myślałam, ale przede wszystkim zrozumiałam, że nie zawsze muszę mieć wszystko pod kontrolą. Bycie szczęśliwą, pozytywną i pełną energii zawsze przychodziło mi naturalnie, ale nigdy nie spodziewałam się, że podczas programu pokażę aż tyle emocji i że będę tyle płakać. Nauczyło mnie to, że czasami można po prostu pozwolić sobie coś poczuć, bez potrzeby natychmiastowego „pozbierania się”. Pokazanie tej bardziej wrażliwej strony nie sprawiło, że poczułam się mniej silna, wręcz przeciwnie, pomogło mi jeszcze bardziej czuć się sobą.

– Odejdźmy na chwilę od programu. Jak byś opisała swój styl ubierania się poza wybiegiem?

– Jako kobiecy, prosty i klasyczny, ale bardzo lubię też street style i eksperymentowanie. Cały czas bawię się swoim stylem, choć z czasem coraz bardziej odkrywam, że najlepiej czuję się w kobiecych, prostych i klasycznych rzeczach. Jednocześnie nie lubię zamykać się w jednej kategorii. To, co zakładam, bardzo zależy od dnia i mojego nastroju. Czasami mam ochotę wyglądać bardzo kobieco i elegancko, a innym razem wybieram coś bardziej luźnego albo inspirowanego street stylem. Myślę, że właśnie to jest fajne w modzie: możesz zmieniać ją razem ze swoim nastrojem. I nadal odkrywam kolejne wersje swojego stylu.

– Jakie cechy, twoim zdaniem, są najważniejsze w zawodzie modelki?

Dla mnie osobowość jest chyba najważniejszą cechą modelki. Oczywiście wygląd jest częścią tego zawodu, ale naprawdę wierzę, że to właśnie osobowość sprawia, że ktoś zostaje zapamiętany. Można mieć piękną twarz, ale jeśli nie wnosisz do pomieszczenia nic od siebie, to moim zdaniem czegoś brakuje.

– Jakie masz dalsze plany?

– Na pewno chcę dalej rozwijać się w modelingu, na wybiegu i przed kamerą, ale bardzo interesuje mnie też świat mediów. W przyszłości widzę siebie również w telewizji, może jako prowadzącą jakiś program albo po prostu w innych rolach przed kamerą. Jeszcze dokładnie nie wiem, jak to będzie wyglądać, ale wiem, że chciałabym to odkryć. Z czasem chciałabym też stworzyć coś własnego w świecie mody. Nie chcę jeszcze za dużo zdradzać, ale zdecydowanie mam już pewne pomysły. Na razie chcę dalej się uczyć, rozwijać i korzystać z możliwości, które pojawiają się na mojej drodze, i zobaczyć, dokąd mnie zaprowadzą.

Naprawdę chcę od tego momentu budować swoją karierę. Przeprowadzam się do Warszawy, więc chcę wykorzystać to, że będę tutaj na miejscu, i skupić się na modelingu, wybiegach, kampaniach, ale też na świecie mediów. Jestem bardzo ciekawa, jakie możliwości otworzą się przede mną po programie i chcę dalej wychodzić do ludzi i próbować nowych rzeczy. „Top Model” jest dla mnie ogromną szansą, ale nie traktuję tego jako mety. Wręcz przeciwnie, czuję, że to początek nowego rozdziału. Chcę dalej pracować, uczyć się i budować coś, co będzie miało swoją wartość również po zakończeniu programu.

Nie chcę ograniczać się do jednego miejsca. Przeprowadzam się do Polski, bo chcę tutaj rozwijać swoją karierę, ale urodziłam się i wychowałam w USA, więc Ameryka zawsze będzie ważną częścią mnie. Jednocześnie zdecydowanie chcę pracować międzynarodowo. Na pewno chciałabym kiedyś zamieszkać na jakiś czas w innym kraju w Europie, poznać różne kultury i pracować na różnych rynkach. Idealnie, byłoby mieć karierę, która pozwoli mi trochę pomieszkać i pracować w różnych miejscach, a z czasem znaleźć takie, które poczuję jako swój dom i tam się zatrzymać. Nadal chciałabym podróżować w związku z pracą, ale myślę, że posiadanie swojego miejsca i pewnej stabilizacji też jest ważne.

Rozmawiała Marta J. Rawicz