Uroczyste szarfowanie odbyło się w sali bankietowej przy Pulaski Avenue w Perth Amboy, więc już sama lokalizacja była symboliczna. Szarfę marszałkowską oficjalnie założyła Iwonie Dzietczyk prezes Zjednoczenia Polaków w Ameryce Katarzyna Kolek.
Była to dla mnie bardzo wzruszająca chwila. Kasia zadbała również o to, aby w tym momencie stał przy mnie mój mąż Darek, który przez wszystkie lata mojej działalności zawsze mnie wspierał i razem ze mną angażował się w życie ZPA
- podkreślała Iwona Dzietczyk. Szczególne znaczenie miało dla niej również przekazanie funkcji przez ustępującego Marszałka ZPA Franciszka Semeniuka, Komendanta Kadetów Pułaskiego.
Kawałek historii ZPA w nowych rękach
Iwona Dzietczyk wspominała przy tej okazji śp. Danutę Wyszyńską, przez wiele lat mocno związaną z ZPA, której bliskim przyjacielem był Franciszek Semeniuk. To jemu powierzyła realizację jednego ze swoich marzeń - wykonanie nowej posadzki w kościele św. Jana Pawła II w Perth Amboy. Danuta Wyszyńska nie doczekała zakończenia przedsięwzięcia, jednak po jej śmierci plan został zrealizowany. Świątynię zdobi dziś posadzka z włoskiego marmuru, wykonana dzięki jej hojności, zaangażowaniu Franciszka Semeniuka oraz współpracy z proboszczem ks. Sławomirem Romanowskim.
Kiedy tego wieczoru pan Franek przekazywał mi funkcję Marszałka, bardzo mocno pomyślałam o pani Danusi. Miałam takie uczucie, jakby była tam razem z nami. Jakby stała gdzieś obok i, jak dawniej, czuwała, żeby wszystko było tak, jak należy
– mówiła nowa marszałek.
Pomyślałam o wszystkich wspaniałych ludziach, którzy nosili ją przede mną. To był moment pełen wzruszenia, wspomnień i ogromnej wdzięczności. Czułam, że nie otrzymuję tylko szarfy, przyjmuję kawałek historii ZPA
– podkreśliła.
Prawie 200 osób mimo ulewy
W uroczystości uczestniczyło blisko 200 osób, choć tego dnia pogoda była wyjątkowo fatalna. Ulewny deszcz, silny wiatr i ostrzeżenia przed podtopieniami nie powstrzymały gości, którzy przyjechali również z Nowego Jorku i Pensylwanii. Najważniejsza dla Iwony Dzietczyk była obecność najbliższych. Towarzyszyli jej mąż Darek, córka Natalia z mężem i córeczką, syn z koleżanką oraz siostry Kasia i Ela wraz z rodzinami.
Kiedy zobaczyłam tę pełną salę i pomyślałam, że mimo takiej pogody wszyscy ci ludzie przyjechali, żeby być z nami, zrobiło mi się naprawdę ciepło na sercu. Ich obecność bardzo wiele dla mnie znaczyła
– mówiła, wspominając też o swojej „drugiej rodzinie”, czyli członkach ZPA, przyjaciołach i osobach, z którymi od lat współpracuje.
Wśród gości znaleźli się również Wielka Marszałek Parady Pułaskiego 2026 dr Iwona Korga z mężem, Jadwiga Kopala z mężem, przedstawiciele Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej oraz United Poles Federal Credit Union, Kadeci Pułaskiego, aportowcy ZPA, PKM Polish Folk Dance Ensemble, przedstawiciele władz lokalnych, duchowieństwa oraz zaprzyjaźnionych organizacji polonijnych.
„Teraz przyszła moja kolej”
Jednym z najbardziej pamiętnych momentów wieczoru były dla nowej Marszałek słowa Franciszka Semeniuka. Ustępujący Marszałek mówił o tradycji ZPA, odpowiedzialności związanej z pełnieniem tej funkcji i znaczeniu dalszego przekazywania jej kolejnym osobom. Wyraził też przekonanie, że Iwona Dzietczyk poprowadzi kontyngent ZPA z klasą, siłą i dumą.
Bardzo zapamiętałam jego słowa, że tradycja ZPA jest silna dzięki ludziom, którzy podejmują się ją dalej prowadzić. Pomyślałam wtedy: „Teraz przyszła moja kolej”. To naprawdę zostało mi w sercu
– mówiła.
Objęcie funkcji marszałka podczas 89. Parady Pułaskiego ma dla Iwony Dzietczyk również wymiar rodzinny. Jej córka Natalia była Miss Polonia ZPA w 2015 roku.
Teraz, 11 lat później, ja będę miała zaszczyt poprowadzić nasz kontyngent jako marszałek. To jest dla mnie naprawdę wyjątkowe
– mówiła Dzietczyk. Przyznała też, że dopiero podczas uroczystości w pełni poczuła ciężar odpowiedzialności związanej z nową rolą. Gratulacje, życzenia oraz wpisy w książce pamiątkowej uświadomiły jej, jak wiele osób obdarzyło ją zaufaniem.
Pomyślałam sobie: „Teraz muszę temu sprostać”. Chcę godnie nosić tę szarfę, dobrze reprezentować ZPA i 4 października z dumą poprowadzić nasz kontyngent Piątą Aleją
– podkreśliła.
Nowa Marszałek skierowała także szczególne podziękowania do wszystkich osób, które przygotowały bankiet.
Dziękuję całemu zarządowi ZPA. Wiem, ile czasu, serca i pracy włożyli w przygotowanie tego wieczoru: książkę pamiątkową, program, zaproszenia, dekoracje, przygotowanie sali i mnóstwo innych rzeczy, których goście często nawet nie widzą. Wszystko było dopracowane
– mówiła. Podziękowała również wszystkim pomagającym przed bankietem, w trakcie uroczystości i po jej zakończeniu oraz swojej rodzinie, a szczególnie mężowi. – Miałam ogromne szczęście, że tyle osób chciało sprawić, żeby ten wieczór był dla mnie tak piękny. Dziękuję Wam wszystkim z całego serca – dodała.
Gotowi na Piątą Aleję
Po szarfowaniu wszystkie przygotowania koncentrują się już na niedzieli, 4 października. Iwona Dzietczyk chce, aby kontyngent ZPA był liczny, radosny i widoczny podczas przemarszu przez Manhattan.
Mam nadzieję zobaczyć dużo biało-czerwonych barw, naszych uczniów, młodzież, rodziców, członków ZPA i wszystkich, którzy chcą razem z nami pokazać swoją polską dumę. Chciałabym, żeby nasz kontyngent był liczny, radosny i żeby było nas naprawdę widać i słychać na Piątej Alei!
– zapowiada marszałek ZPA. Najważniejsze przesłanie, z którym chce poprowadzić kontyngent, kieruje przede wszystkim do młodego pokolenia Polonii.
Chciałabym, żebyśmy przede wszystkim szli razem i z dumą. Żeby nasze dzieci i młodzież widziały, że polskość to nie tylko język czy historia, której uczą się w szkole. To również rodzina, tradycja, wspólnota i pamięć o tych, którzy byli przed nami
– mówi.
Podkreśla, że życie w Stanach Zjednoczonych nie wyklucza pielęgnowania polskiej tożsamości i przekazywania jej kolejnym pokoleniom.
Możemy mieszkać w Ameryce, być częścią tego kraju, a jednocześnie z ogromną dumą pielęgnować swoje polskie korzenie i przekazywać je naszym dzieciom. Pamiętajmy, skąd pochodzimy, bądźmy dumni z naszych korzeni i przekażmy tę dumę następnym pokoleniom. Bo jeżeli młodzi ludzie, patrząc na nas, pomyślą: „To jest też moja historia i chcę ją dalej kontynuować”, to znaczy, że robimy coś naprawdę ważnego
– podsumowała Iwona Dzietczyk.