Polonia z aglomeracji chicagowskiej pożegnała Irene T. Moskal DelGiudice. Uroczystości żałobne odbyły się w poniedziałek 31 sierpnia w domu pogrzebowym Cumberland Chapels w Norridge, IL, a dzień później, 1 września, pani Irene została pochowana na cmentarzu św. Alberta. Dom pogrzebowy był wypełniony po brzegi żałobnikami, którzy przyszli, by pożegnać zmarłą. Wśród nich byli także przedstawiciele organizacji polonijnych w Chicago.
Irena była naprawdę wyjątkową osobą, do swoich ostatnich chwil życia była całym sercem oddana Polonii. Życzliwa dla ludzi, zawsze uśmiechnięta. Ale miała też swoje zdanie i opinie, których potrafiła konsekwentnie bronić
– powiedział „Super Expressowi” wzruszony Jan Kopeć, honorowy prezes Związku Klubów Polskich w USA, który brał udział w uroczystości.
Mimo podeszłego wieku była bardzo energiczna i młoda duchem. Potrafiła wspaniale żartować, miała wysublimowane poczucie humoru i, co dziś jest takie rzadkie, potrafiła żartować sama z siebie. Miała dystans zarówno do siebie, jak i do rzeczywistości. Będzie nam jej ogromnie brakować. Odeszła kolejna wspaniała osoba
– dodał.
Moskal DelGiudice była nie tylko przez dwie kadencje prezeską Kongresu Polonii Amerykańskiej Oddział Illinois, ale także członkinią oraz byłą przewodniczącą Szkolnego Dystryktu 81 w Schiller Park. Przez ponad 20 lat pełniła funkcję członka zarządu Triton College oraz Trustee Village of Schiller Park. W każdej z tych ról dbała o dobro mieszkańców i rozsądne wydawanie publicznych pieniędzy. Należała także do Związku Narodowego Polskiego oraz Polsko-Amerykańskiego Stowarzyszenia Policyjnego.
Moskal urodziła się 21 marca 1929 roku i dorastała w okolicach Chicago, przy Ashland Avenue. Irene i jej mąż, James V. DelGiudice, byli małżeństwem przez 37 lat, aż do jego śmierci w 1987 roku. Irene była bardzo religijna, kochała podróże, odwiedziła Rzym, Hiszpanię, Portugalię, a każdego roku spędzała czas w Naples na Florydzie.