Od 25 lat walczy o Polaków w sądach w USA. „Największym sukcesem jest człowiek, któremu udało się pomóc”

2026-06-15 15:45

Od 25 lat walczy o sprawiedliwość dla poszkodowanych pracowników jako adwokat. Jednak dla Mariusza J. Śniarowskiego nie chodzi tylko o sukces zawodowy. Równie ważna jest działalność społeczna i charytatywna. Od wielu lat aktywnie wspiera Children's Smile Foundation, organizację pomagającą chorym i potrzebującym dzieciom i działa w Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej jako członek rady dyrektorów. W roku jubileuszu 25-lecia jego praktyki adwokackiej opowiedział nam o amerykańskim śnie, wdzięczności, pomaganiu innym i odpowiedzialności za polonijną społeczność.

Mariusz J. Śniarowski o 25-leciu praktyki adwokackiej
Autor: Kate Gawlik/ Materiały prasowe

Agata Drogowska: – W tym roku mija 25 lat pańskiej pracy w The Perecman Firm. Czy pamięta pan moment, kiedy wszystko się zaczęło?

Mariusz J. Śniarowski: – Przede wszystkim miałem ogromne szczęście spotkać Davida Perecmana jeszcze podczas studiów. Bardzo szybko się zaprzyjaźniliśmy, ponieważ mieliśmy wiele wspólnego. Po ukończeniu pierwszego roku prawa David zaprosił mnie do swojej kancelarii. To, co miało być krótkim stażem, zamieniło się w 25 lat pracy. Dziś wiem, że to moja pierwsza i jednocześnie ostatnia kancelaria. To mój drugi dom.

– Czy już wtedy wiedział pan, że chce poświęcić życie pomaganiu innym?

– Jak większość młodych ludzi nie miałem wtedy wielkich planów. Z czasem zrozumiałem, że największą wartością naszej pracy nie są wygrane sprawy, lecz ludzie, którym udało się pomóc w najtrudniejszych chwilach życia.

– Własne doświadczenia imigranta pomogły panu lepiej zrozumieć klientów?

Zdecydowanie tak. Przyjechałem do Stanów Zjednoczonych latem 1991 roku jako 19-latek. Nie znałem języka angielskiego. Dzięki temu dobrze rozumiem ludzi, którzy czują się zagubieni, przestraszeni albo pozostawieni sami sobie.

– Reprezentuje pan przede wszystkim pracowników poszkodowanych w wypadkach. Kto najbardziej potrzebuje pomocy?

– Najczęściej są to osoby najciężej pracujące. Bardzo często również osoby, które nie znają swoich praw lub boją się dochodzić sprawiedliwości. To właśnie oni potrzebują pomocy najbardziej.

– Od wielu lat jest pan związany z Children's Smile Foundation. Dlaczego właśnie ta organizacja jest dla pana tak ważna?

– Children's Smile Foundation zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Miałem zaszczyt dwukrotnie pełnić funkcję prezesa fundacji, ale nadal aktywnie wspieram jej działalność. Pomaganie dzieciom jest czymś wyjątkowym. Kiedy spotyka się dziecko walczące z ciężką chorobą albo rodzinę, która nie ma środków na leczenie, trudno przejść obok tego obojętnie.

– Co najbardziej porusza pana podczas działalności w fundacji?

– Historie rodzin. Spotykam rodziców, którzy każdego dnia walczą o zdrowie swoich dzieci. Takie spotkania uczą pokory i przypominają, co jest naprawdę ważne.

– Co uważa pan za największy sukces Children's Smile Foundation?

Największym sukcesem są dzieci, którym udało się pomóc. Każde dziecko, które otrzymało leczenie, rehabilitację czy wsparcie finansowe, jest naszym wspólnym zwycięstwem.

– Od kilku lat działa pan również w Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej.

– PSFCU jest jedną z najważniejszych instytucji polonijnych w Stanach Zjednoczonych. Od pięćdziesięciu lat wspiera Polonię, polskie szkoły, organizacje społeczne, media i inicjatywy kulturalne.

– W tym roku program stypendialny PSFCU osiągnął rekordowy poziom.

– Tak. W 2026 roku PSFCU przeznaczyła rekordowe 700 tysięcy dolarów na stypendia dla młodych ludzi. To inwestycja w przyszłość naszej społeczności i jeden z powodów do największej dumy.

– Skąd bierze się pańskie zaangażowanie społeczne?

– Z wdzięczności. Na swojej drodze spotkałem wielu ludzi, którzy mi pomogli. Czuję, że powinienem ten dług wdzięczności spłacać, pomagając innym.

– Jaką radę dałby pan młodym Polakom rozpoczynającym życie w Ameryce?

Trzeba wierzyć w siebie. Sukces nie przychodzi w jeden dzień. Wymaga pracy, cierpliwości i poświęcenia. Ale naprawdę warto.

– Co uważa pan za swoje największe osiągnięcie?

– Nie nagrody i nie stanowiska. Największą satysfakcję daje mi świadomość, że mogłem pomóc drugiemu człowiekowi.

Rozmawiała Agata Drogowska