„Super Express”: – Panie Michale, został pan wybrany Marszałkiem Kontyngentu Newark na Paradę Pułaskiego 2026. Co to wyróżnienie dla pana oznacza i jakie emocje towarzyszyły panu, kiedy dowiedział się pan o wyborze?
Michał Sadowski: – Propozycję objęcia funkcji marszałka złożył mi proboszcz naszej parafii, ksiądz Andrzej Ostaszewski. Na początku byłem bardzo zaskoczony. Czułem się wyróżniony, ale towarzyszyły mi też obawy. Zastanawiałem się czy sprostam obowiązkom związanym z tą rolą. Z czasem oswoiłem się z tą myślą i dziś odbieram ją jako ogromny zaszczyt. Najważniejsze jest dla mnie, żeby godnie reprezentować naszą parafię, społeczność Newark i naród polski.
Pierwotnie miałem zostać Marszałkiem już w ubiegłym roku. Moja córka Maya chciała jednak ubiegać się o tytuł Miss Polonia naszego kontyngentu, a nie była jeszcze w odpowiednim wieku. Postanowiliśmy więc poczekać rok, aby móc wspólnie reprezentować Newark w tych rolach. Dzięki temu tegoroczna Parada ma dla mnie również szczególne, rodzinne znaczenie.
– Od jak dawna jest pan związany z polonijną społecznością Newark i w jaki sposób zaczęło się pana zaangażowanie w życie miejscowej Polonii?
– Moja więź z parafią św. Kazimierza w Newark zaczęła się kilka lat temu od konkretnej prośby o pomoc. Kazimierz Mroczek, deweloper, z którym od dłuższego czasu współpracujemy, wykonując różnego rodzaju instalacje elektryczne, zwrócił się do mnie z prośbą o wsparcie finansowe przy niezbędnych remontach na terenie kościoła. To on przedstawił mnie księdzu proboszczowi Andrzejowi Ostaszewskiemu. Pomagałem finansowo na tyle, na ile mogłem, a z czasem ksiądz proboszcz zaczął zwracać się do mnie bezpośrednio. Do dziś wspieram parafię w miarę swoich możliwości. Kiedy zachodzi taka potrzeba, wykonujemy również niezbędne prace elektryczne. Od czasu do czasu zajmuję się też niedzielnymi transmisjami mszy świętych po polsku i po angielsku na parafialnym kanale YouTube. Tak właśnie zaczęło się moje zaangażowanie – od pomocy przy remontach, która przerodziła się w stałą więź z parafią.
– Newark i okolice mają długą historię polskiej emigracji. Jak dzisiaj wygląda tamtejsza Polonia? Czy młodsze pokolenie nadal chce uczestniczyć w polskich organizacjach, wydarzeniach i tradycjach?
– O Polonii w Newark i okolicach mogę najlepiej opowiedzieć z perspektywy naszej parafii. Jestem mile zaskoczony tym, jak wiele osób do niej uczęszcza. Niektórzy parafianie potrzebują od pół godziny do godziny, żeby dotrzeć do kościoła, a mimo to regularnie przyjeżdżają. To naprawdę robi na mnie wrażenie. Myślę, że duża w tym zasługa naszego księdza proboszcza, który dba zarówno o parafię, jak i o ludzi, którzy ją tworzą. Dwa razy w roku organizujemy pikniki – na powitanie i pożegnanie lata. Przyciągają one wiele osób, również młodych. To okazja, żeby się spotkać, porozmawiać i wspólnie coś zrobić.
Szczególnie cenię to, że ludzie sami wychodzą z propozycją pomocy. Nie trzeba ich namawiać, są życzliwi i chętni do działania. Patrząc na tę atmosferę i obecność młodych, widzę, że nasza wspólnota jest dla nich ważna i że chcą być jej częścią.
– Jakie zadania stawia pan przed sobą jako Marszałek? Czy jest coś, co szczególnie chciałby pan zrobić dla kontyngentu Newark przed tegoroczną Paradą?
– Jako Marszałek chcę przede wszystkim aktywnie wspierać przygotowania naszego kontyngentu. Wspólnie z żoną zaangażowaliśmy się finansowo i organizacyjnie w uroczystość szarfowania, która odbyła się jakiś czas temu. Zależało nam, żeby bal się udał, a jednocześnie pomógł zasilić fundusze naszego parafialnego Komitetu Parady Pułaskiego, którego prezesem jest pan Kazimierz Pazdan.
W zabawie uczestniczyło około 200 osób. Bardzo nas ucieszyło, że goście tak dobrze się bawili. Niektórzy żartowali nawet, że czuli się jak na przyjęciu weselnym, ze względu na różnorodność potraw i napojów oraz bardzo dobrą muzykę, o którą zadbał DJ Leszek. Miło było słyszeć takie opinie i widzieć, że nasz wspólny wysiłek przyniósł efekt. Dalej chcemy pomagać na tyle, na ile możemy, żeby nasz kontyngent pięknie zaprezentował się na Piątej Alei.
– Jak licznego kontyngentu z Newark możemy się spodziewać i kogo jeszcze chciałby pan szczególnie zaprosić do wspólnego marszu Piątą Aleją?
– Na tę chwilę mamy zorganizowanych pięć autokarów, którymi na Paradę pojadą nasi parafianie i zaproszeni goście. Cieszę się, że wspólnie będziemy reprezentować Newark na Piątej Alei. Chciałbym szczególnie zachęcić do udziału całe rodziny i młode pokolenie Polonii. To piękna okazja, żeby spędzić ten dzień razem i pokazać nasze przywiązanie do polskich korzeni.
– Tegoroczna Parada odbywa się pod hasłem „For Our Freedom and Yours” i przypomina także o 250-leciu niepodległości Stanów Zjednoczonych. Co to hasło znaczy dla pana jako Polaka żyjącego w Ameryce?
Jako Polak czuję się w Ameryce bardzo dobrze. Czuję się wolnym człowiekiem, który ma otwarte drzwi do przyszłości i może decydować o swoim życiu. Z własnego doświadczenia widzę, że ten kraj daje szansę na dobry start i realizację marzeń. Potrzeba chęci, pracy i odwagi, żeby z tych możliwości korzystać. Uważam, że jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia.
Hasło „Za naszą i waszą wolność” ma więc dla mnie bardzo osobisty wymiar. Wolność oznacza możliwość budowania przyszłości dla siebie i swojej rodziny, a także zachowania własnych korzeni. Mogę czuć się u siebie w Ameryce i jednocześnie z dumą reprezentować Polskę. W roku 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych szczególnie doceniam te możliwości i to, że wspólnie możemy świętować jako Polonia.
– To będzie wyjątkowe świętowanie również dlatego, że pana córka, Maya Sadowski, została Miss Polonia 2026. Co pan czuł, gdy to stało się faktem?
– Poczułem ogromną radość i dumę. Świadomość, że moja córka będzie reprezentować Polonię podczas tak wielkiej uroczystości w Nowym Jorku i stanie się częścią historii Parady Pułaskiego, jest dla mnie niesamowitym uczuciem. Dodatkowe znaczenie ma to, że będziemy reprezentować Newark razem – ja jako Marszałek, a Maya jako Miss Polonia. Właśnie dlatego warto było poczekać ten rok. Jako ojciec bardzo się cieszę, że będę mógł przeżywać te chwile u boku córki. To będzie wyjątkowe wspomnienie dla naszej rodziny.
– Czy zaangażowanie Mayi w życie Polonii było czymś naturalnym, wyniesionym z domu?
– Myślę, że tę więź z polskością budowaliśmy przede wszystkim w domu. Kiedy dzieci były małe, staraliśmy się z żoną rozmawiać z nimi po polsku, żeby dobrze poznały nasz ojczysty język. Później również dbaliśmy o to, by polski pozostał językiem naszych codziennych rozmów. Ta konsekwencja zaowocowała. Dzieci uczęszczały także do polskich szkół w weekendy, gdzie poznawały polskie tradycje i pielęgnowały więź z naszym krajem. Zależało nam, żeby polskość była naturalną częścią ich życia i żeby pamiętały, skąd pochodzą. Pomysł, aby Maya ubiegała się o tytuł Miss Polonia, podsunął nam Ksiądz Proboszcz. W ten sposób to, co staraliśmy się przekazywać jej w domu przez lata, znalazło piękną kontynuację w reprezentowaniu naszej społeczności.
– To dla pana z pewnością powód do dumy. Jak sama Maya przygotowuje się do swojej roli Miss Polonia?
– Tak, jako ojciec jestem bardzo dumny, że Maya chce reprezentować naszą polską społeczność i angażuje się w przygotowania. Uczestniczyła we wszystkich spotkaniach przygotowawczych zarówno przed balem szarfowania, jak i przed tegorocznym bankietem. Maya bardzo się cieszy z tego wyróżnienia. Dla mnie szczególnie miłe jest to, że mogę obserwować jej zaangażowanie i dzielić z nią radość z naszego wspólnego udziału w Paradzie.
– Państwa wspólny udział w Paradzie pokazuje spotkanie dwóch pokoleń Polonii. Co, pana zdaniem, trzeba zrobić, aby młodzi ludzie urodzeni lub wychowani w Stanach Zjednoczonych nadal czuli więź z Polską i chcieli angażować się w życie polonijne?
– Patrzę na to z perspektywy ojca. Sam nie urodziłem się w Stanach Zjednoczonych, tak jak moje dzieci, więc moje doświadczenie polskości jest inne niż ich. Myślę jednak, że warto częściej organizować różnego rodzaju polonijne spotkania i imprezy integracyjne dla młodzieży. Młodzi potrzebują okazji, żeby się poznać, nawiązać przyjaźnie i wspólnie spędzić czas. Właśnie przez takie relacje może rodzić się przywiązanie do polskiej społeczności i naszych tradycji. W domu możemy przekazać język i pielęgnować polskość, ale ważne jest też, żeby młodzi odnaleźli w tej społeczności własne miejsce i chcieli do niej wracać.
– Czym dla pana osobiście jest Parada Pułaskiego? Czy pamięta pan swój pierwszy udział w Paradzie?
– Tak, swój pierwszy udział w Paradzie pamiętam bardzo dobrze – było to w ubiegłym roku. Maszerowaliśmy razem z ówczesnym marszałkiem, a moja córka Maya reprezentowała Polską Szkołę im. Jana Pawła II w Montville jako szkolna Miss Polonia. Już wtedy był to dla mnie wyjątkowy, rodzinny moment. Niesamowitym uczuciem było iść Piątą Aleją i widzieć Polonię, która nas dopingowała i oklaskiwała. W takich chwilach naprawdę czuje się dumę z tego, że jest się Polakiem i więź z ludźmi, którzy dzielą nasze korzenie. Właśnie z tym kojarzy mi się Parada Pułaskiego – ze wspólną radością i poczuciem przynależności. Tegoroczny marsz będzie miał dla mnie jeszcze większe znaczenie. Tym razem to ja poprowadzę kontyngent Newark jako marszałek, a Maya będzie reprezentować go jako Miss Polonia. To ogromne wyróżnienie i przeżycie, które pozostanie z nami na całe życie.
– Z jakim przesłaniem chciałby pan 4 października poprowadzić kontyngent Newark Piątą Aleją i co chciałby pan powiedzieć Polakom oraz młodemu pokoleniu Polonii, które będzie tego dnia obserwować Paradę?
Młodym ludziom chciałbym powiedzieć przede wszystkim: bądźcie odważni, realizujcie swoje marzenia i ufajcie Bogu. Nawet jeśli nie uda się za pierwszym razem, nie poddawajcie się. Wierzcie w siebie, ale przede wszystkim pamiętajcie, że możecie prosić Boga o pomoc i powierzać mu swoje plany. Wierzę, że to on daje nam siłę do pokonywania trudności, odwagę do podejmowania wyzwań i nadzieję, kiedy przychodzą chwile zwątpienia.
Ameryka daje ogromne możliwości. Warto z nich korzystać, wytrwale pracować i iść naprzód z wiarą, że z Bożą pomocą możemy pokonać przeszkody, które dziś wydają się nie do przezwyciężenia. Pamiętajmy też, żeby dziękować Bogu za to, co otrzymujemy, i dzielić się dobrem z innymi. Pielęgnujcie wiarę, dbajcie o rodzinę i pamiętajcie, skąd pochodzicie. Niech Bóg prowadzi was w realizacji marzeń.
Rozmawiała Agata Drogowska