Mieszkańcy Nowego Jorku są w szoku, a turyści mają prawo być zaniepokojeni. To efekt koszmarnego wypadku, do którego doszło w środowe (17 czerwca) popołudnie w Central Parku, nieopodal parkowej restauracji „Tavern on the Green”. Około godz. 3 pm czteroosobowa rodzina zwiedzająca słynny zieleniec powozem z woźnicą postanowiła zapozować do pamiątkowego zdjęcia. Chwilę później doszło do dramatu, który uwieczniony został na nagraniu przez jednego ze spacerowiczów.
Film, który zamieszczony został w serwisach społecznościowych mrozi krew w żyłach! Widać na nim stojący w alejce powóz i woźnicę, który wysiadł z pojazdu i stanął w odległości kilku kroków, by wykonać zdjęcie. Nagle zaprzężony do powozu koń spłoszył się i ruszył galopem przed siebie. Na nagraniu widać, jak ciągnięty przez niego powóz podskakuje na wybojach, a na zakręcie wypada z niego człowiek. Ostatecznie pojazd porwany przez przestraszone zwierzę wywraca się po zderzeniu z innym zaprzęgiem, a na pomoc ruszają świadkowie zdarzenia.
Wyrzucony z pojazdu 18-latek – jak się okazało obywatel Indii – trafił do Weill Cornell Medical Center w stanie krytycznym. Niestety lekarzom nie udało się go uratować. Trzy pozostałe osoby zostały jedynie niegroźnie poobijane i odmówiły pomocy lekarskiej.
Oświadczenie po wypadku wydały związkowe władze TWU Local 100, który zrzesza woźniców z Central Parku. Wiceprezes ds. administracyjnych Alexander Kemp przekazał kondolencje bliskim ofiary i nazwał zachowanie woźnicy „niedopuszczalnym”.
„Kierowca nie powinien opuszczać powozu, aby robić zdjęcia – nigdy. Opowiadamy się za przeprowadzeniem pełnego śledztwa”
– napisał w oświadczeniu otrzymanym przez stację ABC7.
„Bezpieczeństwo w parku budzi coraz większe obawy wielu osób i konieczne jest wprowadzenie ulepszeń w odniesieniu do wszystkich pojazdów, w tym rowerów elektrycznych, pojazdów dostawczych, riksz i powozów konnych”
– czytamy dalej w piśmie.
Nie brak jednak znacznie ostrzejszych komentarzy. Dla wielu osób wypadek to kolejny dowód na to, by zakazać przejażdżek powozami konnymi po Central Parku. Po raz kolejny zwróciła się o to organizacja Central Park Conservancy, która po kilku incydentach, zakończonych śmiercią koni, zaapelowała o wprowadzenie stosownych przepisów. Wtóruje jej w tym kilku miejskich radnych i stanowych polityków.