Negocjatorzy poszli po rozum do głowy. W poniedziałek wieczorem udało się zakończyć strajk, który od soboty 16 maja trzymał w szachu największą kolej podmiejską w Ameryce Północnej.
Umowa daje podwyżki pracownikom, a jednocześnie chroni pasażerów i podatników
– ogłosiła gubernator Kathy Hochul w serwisie X, zapowiadając wznowienie ruchu kolejowego. Pociągi wróciły na tory we wtorek 19 maja w samo południe, a cała siatka połączeń wróciła do normy około 4 pm.
Piekło na torach trwało od północy w sobotę. Zrzeszeni w pięciu związkach zawodowych pracownicy rzucili pracę o 12.01 16 maja po długim czasie jałowych rozmów. Maszyniści, sygnaliści, mechanicy i elektrycy ze Związku Maszynistów i Konduktorów Kolejowych (Brotherhood of Locomotive Engineers and Trainmen, BLET), Związku Sygnalistów Kolejowych (Brotherhood of Railroad Signalmen, BRS), Międzynarodowego Stowarzyszenia Mechaników i Pracowników Przemysłu Lotniczego (International Association of Machinists and Aerospace Workers, IAMAW), Międzynarodowego Bractwa Pracowników Elektrycznych (International Brotherhood of Electrical Workers, IBEW) oraz Związku Komunikacji Transportowej (Transportation Communications Union, TCU) próbowali wywalczyć w ten sposób podwyżki w wysokości 4,5-5 proc.
Związkowcy domagali się wzrostu płac, żeby nadążyć za inflacją i drożyzną. MTA straszyło, że przez to bilety pójdą w górę. Kłócili się o pensje i składki zdrowotne od 2023 roku. Do gry weszła nawet administracja Donalda Trumpa. We wrześniu 2025 roku, po prośbie związków, powołała prezydencką komisję do zbadania zasadności postulatów. Strajk udało się wtedy odwlec, ale nie zbliżyło to stron do porozumienia.
Dopiero w niedzielę po południu, pod naciskiem federalnej Krajowej Rady Mediacyjnej, obie strony wróciły do stołu. I w końcu się udało. Władze Nowego Jorku nie chciały zdradzić szczegółów porozumienia, które teraz będzie musiało zostać zaakceptowane w głosowaniach przez związkowców. Jednak, według stacji ABC7, porozumienie zapewnia pracownikom czteroletnią umowę z możliwością przedłużenia o sześć tygodni oraz coroczne podwyżki w wysokości 3 proc., 3 proc., 3,5 i 4,5 proc. w ostatnim roku. Zakłada też jednorazową wypłatę w wysokości 3000 dolarów oraz pełne wynagrodzenie z mocą wsteczną.
- Jest ulga, ale boję się o bilety – powiedział w rozmowie z Associated Press Gerard Bringmann, szef Rady Pasażerów LIRR i członek zarządu MTA. - Wstrzymam się z oceną, dopóki nie zobaczę szczegółów umowy i tego, jak wpłynie na przyszłe podwyżki cen biletów – dodał. Nie tylko on wyraził obawy o wpływ umowy na portfele pasażerów, jednak gubernator Hochul ucięła spekulacje.
Nie zamierzałam pozwolić na podwyżki podatków ani opłat za przejazdy. Dlatego stanowczo opowiedzieliśmy się za porozumieniem, które nie wymagałoby żadnych dodatkowych podwyżek opłat ani podatków, kropka
– powiedziała we wtorek.
Takiego zamieszania nie było od 32 lat. To był pierwszy strajk na LIRR od 1994 roku i sparaliżował region zamieszkały przez 3 mln ludzi. Long Island Rail Road obsługuje 190 km torów od Brooklynu i Queens aż po Hamptons, gdzie latem bawią się bogacze i celebryci.
W weekend oberwali przede wszystkim fani nowojorskich restauracji i baseballu. Bez pociągów ciężko było dojechać na mecz Mets vs Yankees na Citi Field. Gdyby strajk potrwał do wtorku wieczorem, problem mieliby fani koszykówki - Knicks grali play-offy z Cleveland Cavaliers w Madison Square Garden, tuż nad Penn Station.
W poniedziałek rano 300 tys. ludzi dojeżdżających codziennie z Long Island do Nowego Jorku musiało kombinować jak dojechać do miasta. MTA podstawiło darmowe autobusy, z których, według szacunków urzędników, skorzystać miało 13 tys. pasażerów. W poniedziałkowy poranek skorzystało z nich tylko 2 tys. osób. Jak radziła sobie reszta? Kto mógł, nie ruszał się z domu.
Na LIRR życie powoli wraca do normy, ale MTA może odetchnąć jedynie na chwilę. Na horyzoncie rysuje się już kolejny problem. Kończy się umowa z TWU Local 100, związkiem 40 tys. pracowników metra i autobusów w NYC. Na razie trwają rozmowy.