- Co było najważniejszym impulsem, który skierował ojca na drogę powołania zakonnego?
- Nie było jednego spektakularnego momentu. Raczej powolne dojrzewanie przekonania, że życie dla Boga i ludzi daje mi najgłębszy pokój. Impulsem był również przykład wiary bliskich osób. Ich prosta, autentyczna wiara pociągała mnie ku Bogu i pokazywała, że relacja z nim może być czymś naturalnym i żywym. Duże znaczenie miały także rekolekcje ignacjańskie.
- Jak wyglądała formacja jezuicka i które jej etapy były najbardziej kształtujące?
- Formacja jezuicka jest długa i wymagająca. Nowicjat dał mi fundament modlitwy i wspólnoty. Studia filozoficzne i teologiczne nauczyły mnie łączyć wiarę z myśleniem. Ważnym etapem była również praca i dalsze studia w obszarze bioetyki i etyki medycznej. Tam zobaczyłem, jak bardzo potrzebne jest odpowiedzialne łączenie wiary z realnymi dylematami współczesnego świata.
- Czym jest duchowość ignacjańska w codziennym życiu i posłudze?
- Duchowość ignacjańska jest dla mnie drogowskazem i planem życia. Trochę jak plan treningowy, który prowadzi do większego celu. Tym celem jest bycie coraz bliżej Boga i coraz bardziej do jego dyspozycji. To także codzienne pytanie: „Panie, czego chcesz teraz?” i próba rozeznawania w zwyczajnych sytuacjach.
- Jakie wartości Towarzystwa Jezusowego są ojcu najbliższe?
Bliskie jest mi ignacjańskie „szukać i znajdować Boga we wszystkim”. W każdym człowieku mieszka Bóg, bo wszyscy jesteśmy jego dziećmi. Uczyć się to dostrzegać i szanować – to bardzo konkretna droga duchowa. Ważna jest dla mnie także „cura personalis”, czyli troska o całego człowieka oraz odpowiedzialność za formację sumienia.
- Jak wygląda codzienna praca jezuity?
- Uczę etyki medycznej i globalnej bioetyki studentów medycyny oraz doktorantów na Loyola University Chicago. Prowadzę seminaria, konsultacje, rozmawiam ze studentami po zajęciach. Równolegle pracuję naukowo, szczególnie nad tematami związanymi z niepełnosprawnością, opieką perinatalną i etycznymi wyzwaniami współczesnej medycyny. Uczę również filozofii na Uniwersytecie Ignatianum w Krakowie. Zajęcia prowadzę online, dlatego ze względu na różnicę czasu mój dzień często zaczyna się bardzo wcześnie rano. Ta podwójna perspektywa – amerykańska i polska – jest wymagająca, ale daje mi też dużą radość i poczucie łączności z dwoma środowiskami akademickimi.
- Jakie są wyzwania i radości tej posługi?
- Wyzwanie to ogromna presja, pod jaką żyją studenci medycyny. Radość to widzieć, jak dojrzewają, nie tylko jako przyszli lekarze, ale jako ludzie.
- Jak studenci reagują na obecność kapłana?
- Zaskakująco naturalnie. Wielu z nich potrzebuje przestrzeni do rozmowy o sensie cierpienia, śmierci, granicach terapii czy własnych wątpliwościach.
- Widzi ojciec różnice między młodzieżą w USA i w Polsce?
W USA studenci są bardziej bezpośredni i otwarci w wyrażaniu swoich pytań. W Polsce bywa więcej dystansu, ale pytania o sens życia i wiarę są bardzo podobne.
- Jakie tematy najczęściej pojawiają się w rozmowach?
- Wypalenie, lęk o przyszłość, granice terapii, relacje, samotność, wiara w środowisku naukowym.
- Jak ojciec ocenia duchowe potrzeby młodych dziś?
- Widzę ogromne pragnienie sensu i autentyczności. Młodzi bardzo wyczuwają fałsz, potrzebują świadectwa, nie tylko słów.
- Co ich niepokoi, a co daje nadzieję?
- Niepokoi niestabilność świata i presja sukcesu. Nadzieję daje wspólnota i doświadczenie, że ktoś ich naprawdę słucha.
- Jak Kościół może skuteczniej towarzyszyć młodzieży?
- Przez obecność i cierpliwe słuchanie. Mniej moralizowania, więcej relacji.
- Czy technologie pomagają czy przeszkadzają?
- Jedno i drugie. Problem zaczyna się wtedy, gdy brakuje ciszy, a bez ciszy trudno usłyszeć Boga.
- Jak ojciec postrzega rolę Polonii w USA? W Chicago?
Polonia w Chicago ma ogromne znaczenie dla życia Kościoła. To wspólnota, która przez pokolenia zachowała silną wiarę i tożsamość.
- Czy polskie tradycje są obecne na Loyola University?
- Nie wprost, jako narodowe tradycje, ale duchowość Jana Pawła II i wrażliwość na godność osoby ludzkiej są wyraźnie obecne w refleksji bioetycznej.
- Co chciałby ojciec przekazać Polonii?
Żeby nie bali się przekazywać wiary młodszym pokoleniom. Wiara żyje tylko wtedy, gdy jest przekazywana dalej.
- A tak prywatnie, co daje ojcu największą siłę?
- Eucharystia i rozmowy z ludźmi, którzy naprawdę szukają sensu.
- Plany na przyszłość?
- Chciałbym dalej łączyć pracę naukową z towarzyszeniem młodym lekarzom i formacją sumień w świecie medycyny.
- Czego życzyłby ojciec młodym ludziom na rozdrożu?
- Odwagi słuchania serca w ciszy i zaufania, że Bóg prowadzi. Nawet wtedy, gdy droga nie jest od razu jasna.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Marta J. Rawicz