Jezuita wykłada w Chicago i Krakowie. „Pytania o sens życia w Polsce i USA są bardzo podobne”

2026-03-07 15:51

Jezuita, dr Jarosław Mikuczewski dzieli czas między Amerykę i Polskę. Jest wykładowcą etyki i filozofii społecznej na Uniwersytecie Ignatianum w Krakowie oraz wykładowcą wizytującym na Loyola University Chicago, gdzie prowadzi zajęcia m.in. z etyki medycznej i globalnej bioetyki. W rozmowie z „Super Expressem” opowiedział o tym, jak młodzi ludzie odnajdują się w świecie pełnym wyzwań, jaką wartość ma cisza w życiu duchowym oraz jaką rolę pełni Polonia w Chicago.

Rozmowa z dr. Jarosławem Mikuczewskim

i

Autor: Archiwum prywatne

- Co było najważniejszym impulsem, który skierował ojca na drogę powołania zakonnego?

- Nie było jednego spektakularnego momentu. Raczej powolne dojrzewanie przekonania, że życie dla Boga i ludzi daje mi najgłębszy pokój. Impulsem był również przykład wiary bliskich osób. Ich prosta, autentyczna wiara pociągała mnie ku Bogu i pokazywała, że relacja z nim może być czymś naturalnym i żywym. Duże znaczenie miały także rekolekcje ignacjańskie.

- Jak wyglądała formacja jezuicka i które jej etapy były najbardziej kształtujące?

- Formacja jezuicka jest długa i wymagająca. Nowicjat dał mi fundament modlitwy i wspólnoty. Studia filozoficzne i teologiczne nauczyły mnie łączyć wiarę z myśleniem. Ważnym etapem była również praca i dalsze studia w obszarze bioetyki i etyki medycznej. Tam zobaczyłem, jak bardzo potrzebne jest odpowiedzialne łączenie wiary z realnymi dylematami współczesnego świata.

- Czym jest duchowość ignacjańska w codziennym życiu i posłudze?

- Duchowość ignacjańska jest dla mnie drogowskazem i planem życia. Trochę jak plan treningowy, który prowadzi do większego celu. Tym celem jest bycie coraz bliżej Boga i coraz bardziej do jego dyspozycji. To także codzienne pytanie: „Panie, czego chcesz teraz?” i próba rozeznawania w zwyczajnych sytuacjach.

- Jakie wartości Towarzystwa Jezusowego są ojcu najbliższe?

Bliskie jest mi ignacjańskie „szukać i znajdować Boga we wszystkim”. W każdym człowieku mieszka Bóg, bo wszyscy jesteśmy jego dziećmi. Uczyć się to dostrzegać i szanować – to bardzo konkretna droga duchowa. Ważna jest dla mnie także „cura personalis”, czyli troska o całego człowieka oraz odpowiedzialność za formację sumienia.

- Jak wygląda codzienna praca jezuity?

- Uczę etyki medycznej i globalnej bioetyki studentów medycyny oraz doktorantów na Loyola University Chicago. Prowadzę seminaria, konsultacje, rozmawiam ze studentami po zajęciach. Równolegle pracuję naukowo, szczególnie nad tematami związanymi z niepełnosprawnością, opieką perinatalną i etycznymi wyzwaniami współczesnej medycyny. Uczę również filozofii na Uniwersytecie Ignatianum w Krakowie. Zajęcia prowadzę online, dlatego ze względu na różnicę czasu mój dzień często zaczyna się bardzo wcześnie rano. Ta podwójna perspektywa – amerykańska i polska – jest wymagająca, ale daje mi też dużą radość i poczucie łączności z dwoma środowiskami akademickimi.

- Jakie są wyzwania i radości tej posługi?

- Wyzwanie to ogromna presja, pod jaką żyją studenci medycyny. Radość to widzieć, jak dojrzewają, nie tylko jako przyszli lekarze, ale jako ludzie.

- Jak studenci reagują na obecność kapłana?

- Zaskakująco naturalnie. Wielu z nich potrzebuje przestrzeni do rozmowy o sensie cierpienia, śmierci, granicach terapii czy własnych wątpliwościach.

- Widzi ojciec różnice między młodzieżą w USA i w Polsce?

W USA studenci są bardziej bezpośredni i otwarci w wyrażaniu swoich pytań. W Polsce bywa więcej dystansu, ale pytania o sens życia i wiarę są bardzo podobne.

- Jakie tematy najczęściej pojawiają się w rozmowach?

- Wypalenie, lęk o przyszłość, granice terapii, relacje, samotność, wiara w środowisku naukowym.

- Jak ojciec ocenia duchowe potrzeby młodych dziś?

- Widzę ogromne pragnienie sensu i autentyczności. Młodzi bardzo wyczuwają fałsz, potrzebują świadectwa, nie tylko słów.

- Co ich niepokoi, a co daje nadzieję?

- Niepokoi niestabilność świata i presja sukcesu. Nadzieję daje wspólnota i doświadczenie, że ktoś ich naprawdę słucha.

- Jak Kościół może skuteczniej towarzyszyć młodzieży?

- Przez obecność i cierpliwe słuchanie. Mniej moralizowania, więcej relacji.

- Czy technologie pomagają czy przeszkadzają?

- Jedno i drugie. Problem zaczyna się wtedy, gdy brakuje ciszy, a bez ciszy trudno usłyszeć Boga.

- Jak ojciec postrzega rolę Polonii w USA? W Chicago?

Polonia w Chicago ma ogromne znaczenie dla życia Kościoła. To wspólnota, która przez pokolenia zachowała silną wiarę i tożsamość.

- Czy polskie tradycje są obecne na Loyola University?

- Nie wprost, jako narodowe tradycje, ale duchowość Jana Pawła II i wrażliwość na godność osoby ludzkiej są wyraźnie obecne w refleksji bioetycznej.

- Co chciałby ojciec przekazać Polonii?

Żeby nie bali się przekazywać wiary młodszym pokoleniom. Wiara żyje tylko wtedy, gdy jest przekazywana dalej.

- A tak prywatnie, co daje ojcu największą siłę?

- Eucharystia i rozmowy z ludźmi, którzy naprawdę szukają sensu.

- Plany na przyszłość?

- Chciałbym dalej łączyć pracę naukową z towarzyszeniem młodym lekarzom i formacją sumień w świecie medycyny.

- Czego życzyłby ojciec młodym ludziom na rozdrożu?

- Odwagi słuchania serca w ciszy i zaufania, że Bóg prowadzi. Nawet wtedy, gdy droga nie jest od razu jasna.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Marta J. Rawicz

Super Express Google News