Jest pierwszą kobietą na czele 153-letniej polonijnej organizacji „Trzeba słuchać ludzi, szukać rozwiązań”

Po raz pierwszy w ponad 150-letniej historii Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego w Ameryce (PRCUA) najwyższe stanowisko w organizacji objęła kobieta. Agnieszka Bastrzyk, od lat aktywnie zaangażowana w działalność polonijną oraz pracę na rzecz Zjednoczenia, została wybrana na prezesa organizacji, zapisując się tym samym na kartach jej historii. W rozmowie z „Super Expressem” opowiedziała o wyzwaniach stojących obecnie przed PRCUA, planach na przyszłość, znaczeniu pielęgnowania polskiego dziedzictwa wśród kolejnych pokoleń Polonii, a także o roli kobiet w życiu organizacji społecznych i polonijnych.

Agnieszka Bastrzyk w niebieskiej sukni w kościele. Obok na wstawkach przemawia i stoi z grupą. Czytaj w SE USA.
Autor: PRCUA/ Facebook

„Super Express”: – Czy czuje pani, że wraz z wyborem kobiet na najwyższe stanowiska zmienia się sposób postrzegania roli kobiet w strukturach polonijnych?

Agnieszka Bastrzyk: – Myślę, że tak. Kobiety od pokoleń współtworzą polonijne szkoły, parafie i organizacje, często wykonując ogromną pracę bez szczególnego rozgłosu. Wybór dwóch kobiet na najwyższe funkcje krajowe w PRCUA nadaje tej roli dodatkową widoczność. Dla mnie najważniejsze pozostają kompetencje, doświadczenie i odpowiedzialność, a ten wybór może być zachętą dla kolejnych kobiet do podejmowania funkcji przywódczych.

– Jakie emocje towarzyszyły pani w chwili ogłoszenia wyników wyborów?

– Jest to najstarsza polonijna organizacja w Stanach Zjednoczonych, działająca od ponad 150 lat. Świadomość, że jestem pierwszą kobietą wybraną na prezesa organizacji z taką historią i dorobkiem, jest dla mnie ogromnym przeżyciem. Towarzyszyły mi wzruszenie, wdzięczność i duma, ale przede wszystkim ogromne poczucie odpowiedzialności. Bardzo doceniam zaufanie, którym mnie obdarzono. Ten historyczny wybór jest dla mnie przede wszystkim zobowiązaniem do pracy na rzecz naszych członków i społeczności polonijnej. Chcę, aby to zaufanie znajdowało potwierdzenie w moich działaniach.

– Co w pani życiu przygotowało panią do roli liderki tak dużej i historycznej organizacji?

– Kolejne lata pracy w PRCUA, między innymi jako dyrektor marketingu, sekretarz-skarbnik i pełniąca obowiązki prezesa, pozwoliły mi poznać organizację z różnych stron. Każda z tych funkcji wiązała się z innymi zadaniami i odpowiedzialnością. Dużo dała mi również działalność w organizacjach polonijnych oraz praca na rzecz polskiej szkoły.

W takiej pracy trzeba słuchać ludzi, szukać rozwiązań i doprowadzać sprawy do końca. Te doświadczenia są dla mnie bardzo ważne również dzisiaj.

– Jak godzi pani intensywną działalność organizacyjną z życiem prywatnym?

– Bywa to trudne i wymaga dobrej organizacji oraz dużego wsparcia najbliższych. Kocham jednak to, co robię, a poczucie, że ta praca ma znaczenie dla innych, daje mi energię i motywację. Staram się dbać o czas dla rodziny, choć obowiązki zawodowe i społeczne często wykraczają poza zwykłe godziny pracy, dzieci i cała moja rodzina dają mi siłę i ogromne wsparcie. Jestem im za to bardzo wdzięczna. Rodzina pomaga mi również pamiętać, dlaczego ta praca jest ważna i jakiej przyszłości chcemy dla kolejnych pokoleń.

– Jaką misję wyznaczyła sobie pani jako prezeski tej organizacji na początku swej kadencji? Czego możemy się spodziewać?

– Chcę wzmacniać PRCUA i lepiej pokazywać, czym nasza organizacja jest oraz komu służy. Łączymy ubezpieczenia na życie i produkty służące oszczędzaniu na przyszłość ze wsparciem polskiej kultury, edukacji, wiary i życia społecznego. Te obszary są ze sobą związane i razem tworzą wartość naszej organizacji. Zależy mi również na tym, aby więcej osób poznało jej dorobek i chciało aktywnie ją wspierać.

Zbyt często doceniamy ważne dla Polonii instytucje dopiero wtedy, gdy pojawia się pytanie o ich dalsze istnienie. Chciałabym, abyśmy dostrzegali ich wartość na co dzień i angażowali się w ich rozwój. PRCUA ma piękną historię, ale także ważne zadania do wykonania dzisiaj.

– Jakie wartości chce pani szczególnie podkreślać w pracy organizacji?

– Odpowiedzialność, uczciwość, wzajemny szacunek i przejrzystość. Członkowie powierzają nam swoje zaufanie, dlatego powinniśmy uważnie ich słuchać i jasno komunikować nasze działania. Ważna jest dla mnie także współpraca między pokoleniami oraz otwartość na nowe pomysły. Chcę, abyśmy byli dumni z polskiego dziedzictwa i wkładu naszej społeczności w życie Stanów Zjednoczonych.

– Wiara ma wpływ na pani podejście do pełnionej funkcji?

– Wiara przypomina mi, że pełniona funkcja wiąże się przede wszystkim z odpowiedzialnością za innych ludzi. Msza święta była okazją do podziękowania ustępującym władzom, modlitwy za nową administrację i zarząd oraz zawierzenia naszej pracy Bogu. Dla mnie osobiście wiara jest oparciem, szczególnie przy trudnych decyzjach. Pomaga pamiętać o człowieku, którego te decyzje dotyczą, i o długofalowych skutkach naszych działań.

– Jakie są pani priorytety na najbliższe miesiące?

– Priorytetem jest dalsze wzmacnianie podstaw finansowych i organizacyjnych PRCUA oraz konsekwentna realizacja działań, które temu służą. Ważne są również sprawniejsza obsługa członków, usprawnienie codziennej pracy i lepsze informowanie o naszych ubezpieczeniach na życie oraz produktach oszczędnościowych i emerytalnych. Chcemy wyraźniej pokazywać wartość członkostwa i wspierać aktywność naszych społeczności w różnych stanach.

Zależy mi również na dotarciu do osób w trzecim, czwartym i kolejnych pokoleniach polskiego pochodzenia. Chcę, aby wiedziały, że w PRCUA jest miejsce także dla nich.

– Są jakieś obszary działalności waszej organizacji, które wymagają, pani zdaniem, wzmocnienia?

– Dużą uwagę poświęcamy technologii, procesom wewnętrznym i komunikacji. Część prac już trwa. Zależy nam na prostszych procedurach i łatwiejszym dostępie do informacji oraz obsługi. Chcemy, aby kontakt z organizacją był wygodny i odpowiadał potrzebom naszych członków. Równie ważna jest większa rozpoznawalność PRCUA. Mamy wiele do zaoferowania, ale musimy umieć jasno to przedstawić i docierać z tym przekazem do szerszego grona osób.

– Ma pani w planach inicjatywy skierowane do młodego pokolenia Polonii?

– Tak. Chcemy rozwijać możliwości zaangażowania młodych ludzi, zarówno w działalność społeczną, jak i w przygotowanie do przyszłych ról w organizacji. Zależy mi na tym, aby mieli przestrzeń do przedstawiania własnych pomysłów i realnego udziału w naszej pracy. Ważna jest również edukacja finansowa. Ochrona bliskich, oszczędzanie i planowanie przyszłości dotyczą także młodych osób. Powinniśmy rozmawiać o tych sprawach przystępnie i w sposób związany z ich codziennym życiem.

– Jak układa się współpraca z sekretarz-skarbnik Julie Roszak-Prado, drugą kobietą w najwyższych władzach krajowych?

– Pracujemy razem od wielu lat, więc dobrze znamy swoje doświadczenie i sposób pracy. To bardzo pomaga. Nasza współpraca opiera się na zaufaniu, wzajemnym szacunku i otwartej rozmowie. Julie Roszak-Prado wnosi dużą wiedzę, energię i poczucie odpowiedzialności. Wspieramy się, a jednocześnie każda z nas odpowiada za swoje zadania. Łączy nas troska o organizację członków i przyszłość PRCUA.

Osobiście bardzo cenię również wzajemne wsparcie kobiet. Wiem, ile może ono dać przy podejmowaniu nowych wyzwań.

– Czy możemy zatem rozumieć, że widzi Pani potrzebę szerszego włączenia kobiet w struktury waszej organizacji na różnych poziomach?

– Tak, zależy mi na tym, aby kobiety widziały dla siebie możliwości działania i podejmowania odpowiedzialności na każdym poziomie organizacji. Chciałabym, aby nasz wybór był dla nich zachętą. Jednocześnie chcemy dostrzegać i rozwijać talenty wszystkich naszych członków, niezależnie od płci czy wieku. Organizacja potrzebuje różnych doświadczeń i perspektyw. Ważne, aby osoby gotowe się zaangażować miały taką możliwość i odpowiednie wsparcie.

– Jakie znaczenie ma dla pani wsparcie ustępujących władz i osób, które przez lata budowały fundament PRCUA?

– Bardzo doceniam ich doświadczenie, pracę i wieloletnie zaangażowanie.

Dzisiejsze PRCUA jest dorobkiem wielu pokoleń, a my mamy odpowiedzialność, aby ten dorobek rozwijać. Jestem wdzięczna wszystkim, którzy poświęcili organizacji swój czas, wiedzę i serce. Mam nadzieję, że nadal będą dzielić się doświadczeniem i uczestniczyć w jej życiu. Szczególnie porusza mnie myśl o naszych założycielach. Ponad 150 lat temu stworzyli organizację, która służy kolejnym pokoleniom do dziś. Teraz my odpowiadamy za to, co przekażemy następcom.

– Jakie wyzwania stoją dziś przed Polonią w USA i jak możecie na nie odpowiadać?

– Ważnym wyzwaniem jest utrzymywanie więzi z polskim dziedzictwem w kolejnych pokoleniach, przy jednoczesnym odpowiadaniu na dzisiejsze potrzeby rodzin. PRCUA łączy te obszary poprzez swoje produkty finansowe oraz wsparcie edukacji, kultury i działalności społecznej. Chciałabym szczególnie dotrzeć do osób, których rodziny przyjechały do Ameryki kilka pokoleń temu. Nie wszyscy mówią po polsku czy uczestniczą w życiu polonijnych organizacji, ale polskie pochodzenie nadal może być dla nich ważne. Chcę, aby czuli się zaproszeni do naszej wspólnoty. Potrzebujemy również słuchać, co jest dla nich istotne i jak możemy lepiej im służyć.

– Czy jest osoba, mentor lub wydarzenie, które szczególnie wpłynęły na pani sposób myślenia o służbie społecznej?

– Trudno wskazać jedną osobę, bo wiele zawdzięczam ludziom, których spotykałam na swojej drodze. Wszystko zaczęło się od rodziców. To oni przekazali mi dumę z polskiego pochodzenia, przywiązanie do wiary i przekonanie, że warto angażować się w życie swojej społeczności. Ważną rolę odegrały też parafia i polska szkoła na Trójcowie. Szkoła dała mi znacznie więcej niż znajomość języka i historii. Była miejscem, w którym budowały się przyjaźnie, poczucie przynależności i więź z polską kulturą. Dziś, sama angażując się w jej życie, jeszcze bardziej doceniam pracę nauczycieli, rodziców i wszystkich, którzy tworzą takie miejsca dla kolejnych pokoleń. W tamtym okresie poznałam również Muzeum Polskie w Ameryce, które stało się dla mnie wyjątkowym miejscem. Szczególnie miłe jest dla mnie to, że pani Małgorzata Kot, z którą dziś współpracuję przy Muzeum, była kiedyś moją nauczycielką. Wtedy nie mogłam przypuszczać, jak nasze drogi połączą się po latach. Kolejnym ważnym etapem było samo PRCUA. Do pracy przyjął mnie ówczesny prezes Wallace Ozog, dając mi możliwość poznania organizacji od środka. Z czasem coraz lepiej rozumiałam jej znaczenie dla Polonii.

Inspiruje mnie dorobek ludzi, którzy przez ponad 150 lat budowali Zjednoczenie, troszczyli się o rodziny, wspierali polską kulturę i przekazywali organizację kolejnym pokoleniom. To budzi wdzięczność, ale też poczucie odpowiedzialności za jej przyszłość.

Wiele dała mi współpraca z członkami Zarządu przez lata. Każdy z nich w jakiś sposób mnie inspirował swoim doświadczeniem, spojrzeniem czy zaangażowaniem. To samo mogę powiedzieć o dawnych i obecnych pracownikach PRCUA, od których przez lata wiele się nauczyłam. Jest tych osób tak wiele, że trudno wymienić wszystkich, ale z wdzięcznością myślę o ich roli w moim życiu i pracy. Szczególnie budujące były dla mnie ostatnie miesiące wspólnej pracy z Julie Roszak- Prado i Micheline Jaminski, kiedy kierowałyśmy PRCUA w całkowicie kobiecym składzie. Każda z nas wnosiła własne doświadczenie, a ta współpraca pokazała mi, jak wiele znaczą wzajemne wsparcie i wspólne zaangażowanie. Ogromnie ważne jest dla mnie również wsparcie rodziny: rodziców, teściów, męża i dzieci.

Wszystkie te doświadczenia nauczyły mnie, że nasze instytucje istnieją dzięki pracy i poświęceniu konkretnych ludzi. Teraz również od nas zależy, co przekażemy dalej. Dlatego służba społeczna jest dla mnie osobistym zobowiązaniem. Życzę swoim dzieciom i wszystkim młodym ludziom, aby spotykali osoby, które inspirują swoim przykładem, dostrzegają ich możliwości i wspierają w odnajdywaniu własnej drogi. Sama również chciałabym być taką osobą dla innych.

Rozmawiała Marta J. Rawicz