„Wybitna Polka” z Wisconsin uczy młodych dentystów i leczy najtrudniejsze przypadki. „Coraz częściej dostrzegam potrzebę rozmowy i wsparcia”

Pochodząca ze Śląska dr Agnieszka Domagała od ponad dwóch dekad mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych. 24 lipca, podczas 15. Gali Fundacji Teraz Polska w Konsulacie RP w Chicago, została uhonorowana wyróżnieniem „Wybitny Polak”, które przyznaje się osobom szczególnie zasłużonym dla promocji polskiej nauki, kultury i osiągnięć poza granicami kraju. Dr Domagała od 15 lat pełni funkcję profesora nadzwyczajnego w Marquette University School of Dentistry, a jako współzałożycielka sieci specjalistycznych gabinetów Major Dental Clinics w Chicago i Milwaukee, wraz z mężem dr Danielem Domagałą oraz zespołem, prowadzi leczenie pacjentów wymagających opieki wykraczającej poza standardowe procedury stomatologiczne.

„Super Express”: - Co oznaczało dla pani otrzymanie tej statuetki właśnie tutaj, w Chicago, w sercu Polonii?

Agnieszka Domagała: - To był niezwykle wzruszający moment. Od ponad 20 lat mieszkam w Milwaukee w stanie Wisconsin, gdzie aktywnie angażuję się w życie polonijne i wspieram polską kulturę. Chicago zawsze jednak pozostawało dla mnie miejscem wyjątkowym, stolicą Polonii, przestrzenią spotkań ludzi, którzy mimo życia tysiące kilometrów od ojczyzny nadal noszą Polskę w sercu. Otrzymanie tytułu Wybitny Polak właśnie tutaj ma dla mnie wymiar symboliczny. Czuję, że jest to uznanie nie tylko mojej pracy zawodowej, ale również drogi emigrantki, która nigdy nie zapomniała, skąd pochodzi.

- Co sprawiło, że zdecydowała się pani kiedyś poświęcić swoją karierę pacjentom specjalnej troski?

- Od ponad 20 lat pracuję na Marquette University School of Dentistry gdzie jestem profesorem, a przez 15 lat byłam dyrektorem Kliniki Pacjentów Specjalnej Troski oraz kliniki Emergency. Każdego dnia pracowałam z pacjentami z niepełnosprawnościami, obciążeniami medycznymi, silnym lękiem dentystycznym oraz osobami zgłaszającymi się z bólem i wymagającymi natychmiastowej pomocy. To właśnie wtedy zauważyłam, że wielu lekarzy dentystów nie czuje się odpowiednio przygotowanych do leczenia tych pacjentów. Wierzę, że jeśli studenci już podczas studiów zdobędą wiedzę, doświadczenie i pewność siebie w pracy z pacjentami wysokiego ryzyka, będą bardziej skłonni otworzyć swoje praktyki na osoby, które dziś mają utrudniony dostęp do opieki. Pacjenci specjalnej troski nauczyli mnie pokory i przypomnieli, że naszym najważniejszym zadaniem jako lekarzy jest niesienie pomocy tym, którzy najbardziej jej potrzebują.

- A jakie wyzwania w opiece stomatologicznej nad dorosłymi pacjentami specjalnej troski są wciąż najbardziej trudne?

- Największym wyzwaniem pozostaje dostęp do opieki oraz odpowiednie finansowanie leczenia. Dorosły pacjent specjalnej troski często pozostaje niewidzialny dla systemu. Potrzebujemy większej liczby dentystów przygotowanych do pracy z chorymi pacjentami oraz bardziej systemowych rozwiązań. Jedną z dróg do poprawy tej sytuacji jest edukacja i odpowiednia ekspozycja studentów na tego typu przypadki już w trakcie studiów.

- Czy widzi pani zmianę w świadomości młodych dentystów na temat pracy z pacjentami wysokiego ryzyka?

- Tak, i daje mi to ogromną nadzieję. Dzisiejsi młodzi dentyści są otwarci, empatyczni i zainteresowani pracą interdyscyplinarną.

Lekarzem nie jest ten, który wykonuje najtrudniejsze zabiegi, ale ten, którego pacjenci pamiętają za okazane serce.

- Jakie potrzeby zdrowotne i społeczne wśród Polonii dostrzega pani najczęściej w swojej pracy?

- Coraz częściej dostrzegam potrzebę rozmowy i wsparcia. Wielu ludzi zmaga się z samotnością, stresem i wypaleniem, a zdrowie jamy ustnej jest często odzwierciedleniem tego, co dzieje się w naszym życiu. W swojej praktyce bardzo często pomagam pacjentom cierpiącym z powodu bólu. Przyjmuję w stanach nagłych, wykonuję zabiegi chirurgiczne oraz zajmuję się leczeniem dolegliwości mięśniowo-stawowych związanych ze stresem, takich jak zaciskanie i zgrzytanie zębami.

Wielu pacjentów trafia do mojego gabinetu z przewlekłymi bólami głowy, twarzy i stawów skroniowo-żuchwowych, nie zdając sobie sprawy, że ich źródłem jest codzienne napięcie.

- Praca dydaktyczna i kształcenie przyszłych lekarzy dentystów odgrywa dużą rolę w pani życiu?

- Od ponad 20 lat jest nieodłączną częścią mojego życia i jedną z moich największych pasji. Przez te wszystkie lata praktycznie każdy student w stanie Wisconsin miał okazję uczestniczyć w moich zajęciach. To prawie 2000 studentów i ponad 40 rezydentów. Najpiękniejsze jest jednak to, że nasze relacje często nie kończą się wraz z ukończeniem studiów. Nie ma tygodnia, aby któryś z moich byłych studentów nie napisał do mnie krótkiego: „Hi, Dr. D!”, nie poprosił o poradę dotyczącą trudnego przypadku klinicznego lub nie podzielił się ważnym wydarzeniem ze swojego życia. Jestem dumna, że wiedzą, iż mogą na mnie liczyć nie tylko jako na wykładowcę, ale również jako mentora i osobę, która zawsze znajdzie dla nich czas.

- Co jest dla pani najważniejsze w przekazywaniu wiedzy młodym stomatologom?

Jeśli miałabym wybrać jedno słowo, byłaby to empatia. Wiedzy można się nauczyć, ale człowieczeństwo trzeba pielęgnować każdego dnia. Pacjenci często nie pamiętają, co dokładnie powiedzieliśmy. Pamiętają natomiast, jak sprawiliśmy, że poczuli się bezpiecznie.

- Jest pani mentorką również dla młodych kobiet, wchodzących do zawodu. To dla pani ważne?

- Bardzo chciałabym, aby młode kobiety uwierzyły, że mogą mieć odwagę marzyć. Żeby wierzyły że można być lekarzem, nauczycielem akademickim, przedsiębiorcą i mamą. Nie zawsze jest łatwo, ale warto. Każde pokolenie kobiet powinno pozostawić świat trochę lepszym.

- Jak wspomina pani moment decyzji o wyjeździe do USA i rozpoczęciu kariery od nowa?

- Wyjechałam do Stanów Zjednoczonych podążając za miłością. Pamiętam ekscytację, ale też ogromny strach. Wiedziałam, że zaczynam wszystko od początku. Dzisiaj patrzę na tę decyzję z wdzięcznością. To ona nauczyła mnie, że największy rozwój zaczyna się wtedy, gdy opuszczamy swoją strefę komfortu.

- Które doświadczenie zawodowe w Stanach Zjednoczonych najbardziej panią ukształtowało?

- Bez wątpienia były to dwa równoległe filary mojej kariery: działalność akademicka na Marquette University School of Dentistry oraz rozwój prywatnej praktyki wraz z moim mężem, dr Danielem Domagałą. Od ponad 20 lat pracuję na uniwersytecie, jednocześnie w Major Dental Clinics w Milwaukee i Chicago pomagamy pacjentom z całego regionu, często w bardzo złożonych przypadkach. To połączenie nauki, edukacji i codziennej praktyki klinicznej ukształtowało mnie zarówno jako lekarza, jak i człowieka.

- Jak udaje się pani łączyć intensywną pracę kliniczną, działalność akademicką i rolę mamy trójki dzieci?

- Nie ma na to idealnego przepisu. Są dni pełne sukcesów i takie, kiedy po prostu staram się zrobić wszystko najlepiej, jak potrafię. Moje dzieci są moją największą motywacją, a mój mąż od lat pozostaje moim największym wsparciem – zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.

- Jakie cele stawia sobie pani na kolejne lata: zawodowo, społecznie, edukacyjnie?

- Chciałabym nadal rozwijać opiekę nad pacjentami specjalnej troski, leczenie bólu oraz edukację dotyczącą wpływu stresu na zdrowie jamy ustnej. Marzę również o tworzeniu programów zwiększających dostęp do opieki stomatologicznej dla najbardziej potrzebujących oraz o dalszym wspieraniu młodych dentystów, szczególnie młodych kobiet.

Rozmawiała Marta J. Rawicz