Artur Gotz zgubił buty w chicagowskim metrze. Artysta zaśpiewał w pożyczonych, potem... odzyskał własne!

2026-10-28 17:57

Polski aktor i wokalista Artur Gotz już po raz siódmy zawitał do Chicago. Tym razem zaśpiewał nie tylko dla polonijnych fanów, ale też nauczycieli, urzędników i polskich uczniów. Nie obyło się jednak bez przygód. Artysta musiał wystąpić w pożyczonych butach! O tym, co mu się przydarzyło, opowiedział w mediach społecznościowych.

To była już siódma z kolei wizyta Artura Gotza w Chicago. Tym razem przywiodły go tu trzy koncerty, ale niewiele brakowało by jego piątkowy (23 października) występ w Art Gallery Kafe w Wood Dale, IL, nie doszedł do skutku. Swoją przygodą artysta podzielił się na Facebooku.

Jechałem na koncert metrem, wysiadłem i okazało się, że zostawiłem w nim torbę z butami i płytami. Szybko pobiegłem do ochrony, dostałem numer do biura rzeczy znalezionych, zadzwoniłem i kazali mi się skontaktować godzinę później

– napisał artysta.

Nie wiedziałem jak zagram koncert, bo miałem tylko buty sportowe, napisałem do właściciela Art Gallery Kafe, żeby mi coś pożyczył, a w międzyczasie dostałem maila od niejakiego Mickey'ego, że znalazł moją torbę, były w niej moje wizytówki, więc napisał, że zostawił torbę na stacji metra Western. Nie mogłem już zawrócić, zaśpiewałem koncert w pożyczonych butach od Roberta Borta, a później osoby z publiczności odwiozły mnie na tę stację (…)

– relacjonował dalej. Jak opowiadał, wytłumaczył ochroniarzowi o co chodzi, ale ten był nieufny.

Okazało się, że czekała na mnie materiałowa torba „Mazowsze 25 lat", która była w środku tej głównej torby, którą ktoś musiał skitrać (to była pamiątka z Miami z grafiką Basquiata), ale na szczęście była cała zawartość, czyli buty i płyty. To naprawdę happy end. Uczciwi ludzie są w USA. Dziękuję

– podsumował, nie kryjąc radości i wdzięczności za szczęśliwy finał tej historii.

Artysta mógł się też cieszyć pozytywnymi reakcjami na swój występ, bo choć śpiewał w pożyczonych butach, zachwycił widownię. W Art Gallery Kafe Gotz przypomniał publiczności utwory Marka Grechuty, w wyjątkowy sposób upamiętniając 80. rocznicę urodzin i 20. rocznicę śmierci legendy poezji śpiewanej. Gotz postawił na własne, autorskie interpretacje, klasyczne instrumentarium połączył z elektroniką.

Podczas koncertu fani usłyszeli zarówno nieśmiertelne przeboje „Nie dokazuj", „Będziesz moją panią", „Ocalić od zapomnienia", „W dzikie wino zaplątani”, jak i mniej znane piosenki, takie jak „Władza", „Śpij – bajki śnij" czy „Stara historia (Ateny)", będąca jednym z ostatnich utworów nagranych przez artystę. W czasie występu zabrzmiała również „Karuzela z madonnami” z repertuaru Ewy Demarczyk, z muzyką Zygmunta Koniecznego, z którym Artur Gotz współpracuje od czasu swego debiutu w krakowskiej Piwnicy pod Baranami.

Polskiego artysty w repertuarze Grechuty wysłuchać mogli też nauczyciele. W czwartek 22 października Gotz wystąpił w Konsulacie Generalnym RP w Chicago z inicjatywy władz polskiej placówki oraz Zrzeszenia Nauczycieli Polskich w Ameryce. Przebój „Nie dokazuj” nuciła z nim cała sala. W czasie spotkania zasłużeni dyrektorzy polskich szkół z chicagowskiej aglomeracji otrzymali pamiątkowe dyplomy.

Muzyczny tour po Chicago Gotz zakończył w sobotę koncertem dla dzieci ze Szkoły Języka i Kultury Polskiej im. Zbigniewa Herberta w Chicago. Zaśpiewał dla nich piosenki ze swojej piątej płyty pod tytułem „Artur Gotz dzieciom”. Były to bajki i piosenki z jego muzyką i tekstami jego autorstwa oraz Marty Fox. W czasie koncertu promował też książkę tej autorki pod tytułem „Smog nas zje". W podziękowaniu za swój występ dostał piękne kwiaty.