„Super Express”: – Pani Moniko, została pani wybrana Marszałkiem Staten Island na 2026 rok. Co to wyróżnienie dla Pani oznacza i jak przyjęła pani wiadomość o wyborze?
Monika Tutka: – To dla mnie ogromny zaszczyt i wyjątkowe wyróżnienie. Od lat pracuję dla naszej parafii i jestem blisko parafian oraz całej polonijnej społeczności Staten Island. Dlatego wiadomość o wyborze na marszałka przyjęłam z wielką radością, ale również z poczuciem odpowiedzialności. Z ogromną dumą przyjęłam szarfę z rąk ubiegłorocznej marszałek, pani Beaty Gądek. Jestem dumna, że mogę reprezentować ludzi i wspólnotę, z którymi jestem tak mocno związana.
– Tegoroczny Bal Marszałkowski miał szczególny charakter, ponieważ odbywał się w roku 90-lecia kontyngentu Staten Island. Jakie znaczenie ma dla pani możliwość reprezentowania tej dzielnicy właśnie w tak jubileuszowym momencie?
– Bal Marszałkowski był niezwykłym wieczorem, tym bardziej że uczestniczyli w nim byli marszałkowie oraz Miss Polonie. Cieszę się, że mogłam przeżyć tę uroczystość w gronie rodziny, przyjaciół i znajomych. Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim, którzy byli z nami tego wieczoru i wspólnie świętowali ten piękny jubileusz.
– Staten Island ma wyjątkowo długą tradycję związaną z Paradą Pułaskiego. Co, pani zdaniem, sprawia, że polonijna społeczność tej dzielnicy od tylu lat potrafi zachować swoją siłę i tożsamość?
Myślę, że siła Polonii na Staten Island od zawsze wynikała z potrzeby bycia razem i pielęgnowania swoich korzeni. Trzy lata temu parafia św. Stanisława Kostki obchodziła swoje 100-lecie. Została założona przez Polaków nie tylko jako miejsce modlitwy, ale również jako miejsce spotkań i budowania polskiej wspólnoty.
Nasze audytorium było przez lata świadkiem wielu polonijnych uroczystości, czego pięknym dowodem są zdjęcia znajdujące się na jego ścianach. Myślę, że potrzeba stworzenia tutaj takiej „małej Polski” była obecna od samego początku i trwa do dziś.
– Podczas uroczystego szarfowania mówiła pani o dumie i odpowiedzialności związanej z funkcją marszałka. Jak chciałaby pani wykorzystać ten czas, aby jeszcze mocniej integrować Polonię na Staten Island?
– Do Parady zostało już niewiele czasu, dlatego chciałabym przede wszystkim z całego serca zachęcić jak najwięcej osób do wspólnego udziału. Zapraszam naszych parafian, dzieci i rodziców z Polskiej Szkoły im. św. Jana Pawła II oraz całą Polonię ze Staten Island.
Marzę o tym, abyśmy jak najliczniej spotkali się na Piątej Alei i wspólnie pokazali naszą jedność, dumę i przywiązanie do polskich korzeni.
– Czym dla pani jest dzisiaj nowoczesny patriotyzm? Czy można być dumnym z polskich korzeni, a jednocześnie w pełni uczestniczyć w amerykańskim życiu społecznym?
– Nie wiem czy patriotyzm można nazwać nowoczesnym. Dla mnie jego istota zawsze pozostaje taka sama – to pamięć o swoich korzeniach, szacunek do historii, miłość do ojczyzny i przekazywanie tych wartości kolejnym pokoleniom.
Miałam wyjątkową możliwość pracować z Powstańcem Warszawskim, który często opowiadał mi o Powstaniu, o Polsce, o poświęceniu i o tym, czym dla jego pokolenia był patriotyzm. Do dziś, pracując dla naszej parafii, mam również kontakt z rodzinami, które choć nie mieszkają już na Staten Island, wciąż czują ogromny sentyment do naszej parafii i utrzymują z nią więź. Czasy się zmieniają, ale patriotyzm pozostaje ten sam. Możemy być dumni z polskich korzeni, pielęgnować je, a jednocześnie być aktywną częścią amerykańskiego społeczeństwa.
– Tegoroczna Parada Pułaskiego odbędzie się w roku obchodów 250-lecia Stanów Zjednoczonych. Jak duże ma to dla pani znaczenie?
Dla mnie jest to szczególne wyróżnienie, ponieważ w tym roku łączy się kilka wyjątkowych jubileuszy, 250-lecie Stanów Zjednoczonych oraz 90-lecie kontyngentu Staten Island. Dlatego bardzo mi zależy, aby jak najwięcej z nas maszerowało razem Piątą Aleją. Chciałabym, abyśmy pokazali, jak liczna, silna i zjednoczona jest Polonia na Staten Island oraz jak wielu Polaków właśnie tutaj mieszka, pracuje i pielęgnuje swoje tradycje.
– Wraz z panią Staten Island będą reprezentować także Miss Polonia Vivienne Woźniak i Junior Miss Polonia Bianca Grudziński. Jak ważne jest angażowanie młodego pokolenia w życie Polonii i przekazywanie mu polskich tradycji?
– Jest to dla mnie szczególnie ważne, ponieważ zarówno Vivienne, jak i Bianca są uczennicami naszej Polskiej Szkoły im. św. Jana Pawła II, której dyrektorką jest pani Dorota Zaniewska. To najlepszy przykład, że warto przekazywać młodemu pokoleniu nasz język, kulturę i tradycje. Cieszę się, że młodzi ludzie chcą angażować się w życie Polonii. To właśnie oni są przyszłością naszej społeczności.
– Wielu młodych Polaków urodzonych lub wychowanych w Stanach Zjednoczonych coraz słabiej zna język polski. Jak zachęcać ich do tego, by mimo to czuli więź z Polską i chcieli uczestniczyć w takich wydarzeniach jak Parada Pułaskiego?
– Na pewno nie jest to łatwe, ale ogromną rolę odgrywamy my rodzice i nauczyciele szkół polonijnych.
To my powinniśmy uczyć, zachęcać i pokazywać młodym ludziom wartość języka, tradycji i polskich korzeni. Sama, jako mama dorosłych już synów, widzę, że znajomość języka polskiego przydaje im się dzisiaj w pracy i w codziennym życiu.
Spotykam też młodych studentów, którzy w swoich szkołach i na uczelniach zakładają polskie kluby. Nie wstydzą się swojego pochodzenia, wręcz przeciwnie, są z niego dumni. I myślę, że właśnie o to chodzi: żeby kolejne pokolenia czuły, że polskie korzenie są powodem do dumy i chciały tę polskość przekazywać dalej.
– Podczas jubileuszowego balu wielokrotnie podkreślano rolę osób, organizacji i sponsorów, którzy od lat wspierają kontyngent Staten Island. Jak ważna jest współpraca polonijnych organizacji, parafii, szkół i biznesów dla przyszłości lokalnej społeczności?
– Pracując przy parafii razem z naszym proboszczem, kanonikiem Jackiem Woźnym, doskonale widzę, jak ważna jest współpraca i wsparcie polonijnych organizacji, szkół oraz lokalnych biznesów.
Dobrym przykładem jest nasz Polski Festiwal na Staten Island, przy którego organizacji od lat pomagam. To wydarzenie jest piękną okazją do pokazania naszej polskości i kultury, a każdego roku przyciąga wielu uczestników. Organizacja tak dużego wydarzenia nie byłaby możliwa bez sponsorów, wolontariuszy i ludzi, którzy chcą wspólnie działać dla Polonii. To właśnie dzięki takiej współpracy nasza społeczność może się rozwijać i pozostać silna.
– Parada Pułaskiego jest jednym z najbardziej widocznych wydarzeń polonijnych w Nowym Jorku. Co chciałaby pani, aby Amerykanie zobaczyli i zrozumieli, patrząc 4 października na biało-czerwony pochód Piątą Aleją?
Chciałabym, żeby zobaczyli, jak liczną, aktywną i silną społecznością jesteśmy oraz jak duży wkład Polacy wnoszą w rozwój Nowego Jorku i całych Stanów Zjednoczonych. Chciałabym, żeby biało-czerwony pochód był pokazem naszej jedności, dumy i obecności w amerykańskim społeczeństwie.
– Jakie cele ma pani odnośnie kontyngentu Staten Island?
– Zawsze mamy jakieś marzenia i plany. Na pewno nie planowałam, że zostanę Marszałkiem Staten Island, dlatego tym bardziej traktuję tę funkcję jako wyjątkowe wyróżnienie. Moim największym celem i marzeniem jest, aby kontyngent Staten Island był w tym jubileuszowym roku wyjątkowo liczny i widoczny. Podczas naszego Polskiego Festiwalu każdego roku pokazujemy, jak wielu nas jest, jak silną tworzymy społeczność i jak ważna jest dla nas polska kultura. Chciałabym, abyśmy tę samą siłę i jedność pokazali teraz na Piątej Alei. Zapraszam parafian, rodziny, młodzież, organizacje i polonijne biznesy, pokażmy Nowemu Jorkowi, jak liczna i dumna jest Polonia na Staten Island.
– Na zakończenie, z jakim przesłaniem chciałaby pani zwrócić się do mieszkańców Staten Island i całej Polonii przed Paradą Pułaskiego? Dlaczego warto 4 października pojawić się na Piątej Alei?
– 4 października spotkajmy się na Piątej Alei, dumni ze swoich korzeni, zjednoczeni i razem, ponad wszelkimi podziałami, dumni z tego, że jesteśmy Polakami. Chciałabym, aby było nas tak wielu, żeby Staten Island naprawdę zostało zauważone.
Rozmawiała Agata Drogowska