WOŚP wraca po roku do Chicago. „Przykro było patrzeć”

2026-01-18 13:26

Po rocznej przerwie Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ponownie zabrzmi w Chicago - głośno, radośnie i z sercem, które od ponad trzech dekad jednoczy Polonię na całym świecie. 25 stycznia o godzinie 2 pm na scenie Copernicus Center odbędzie się 34. Finał WOŚP, dedykowany w tym roku leczeniu chorób przewodu pokarmowego u dzieci. To wydarzenie, od lat przyciąga całe rodziny, wolontariuszy, artystów i wszystkich, którzy wierzą, że dobro wraca. O kulisach powrotu WOŚP do Chicago, o sile zespołu i o marzeniu, by grać „do końca świata i jeden dzień dłużej”, porozmawialiśmy z Tomaszem Towbinem, szefem chicagowskiego sztabu.

Rozmowa z Tomaszem Towbinem

i

Autor: Tomasz Towbin/ Archiwum prywatne

„Super Express”: - WOŚP wraca do Chicago po przerwie. Co sprawiło, że zdecydowałeś się ponownie podjąć się organizacji finału?

Tomasz Towbin: - Po prostu przykro było patrzeć, że WOŚP Chicago znika z mapy zagranicznych sztabów. Po mojej dwuletniej przerwie i po rocznej przerwie Orkiestry w Chicago postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i sprawić, by tak wspaniała inicjatywa wróciła do naszego miasta. Po wizycie w Fundacji w Warszawie ponownie otrzymałem pozwolenie na organizację 34. Finału. Gramy w tym roku w nieco mniejszym składzie, z ograniczoną liczbą wolontariuszy i puszek stacjonarnych, ale obiecuje, że zagramy najlepiej, jak potrafimy, by Chicago pozostało na stałe na liście sztabów WOŚP.

- Jak wyglądają przygotowania tak dużego wydarzenia?

- Myślę, że po dwóch latach organizacji finałów mamy już trochę doświadczenia. W tej chwili wszystko przygotowujemy spokojnie, bez bólu głowy. Każdy został wyznaczony do konkretnych zadań i wie, co ma robić. Scenę dziecięcą poprowadzi Agata Paleczny, osoba, która wielokrotnie brała udział w organizacji finałów i robi to z ogromnym zaangażowaniem. Sceną główną zajmuje się Mariusz Kot, również człowiek z doświadczeniem i świetnymi kontaktami z lokalnymi muzykami. Do zadań specjalnych mamy Bogumiłę Daniluk: rejestracja wolontariuszy, współpraca z biznesami i wiele innych spraw. Są też Marta Knyszewska, Marta Borkiet, Marcin, Magda, Krzysiek. Osoby od zadań różnych, ale bardzo potrzebnych. No i oczywiście wspaniali wolontariusze. Bez nich WOŚP by nie zagrała. Jestem im ogromnie wdzięczny.

- A ty? Jaką rolę pełni szef sztabu w tym całym mechanizmie?

- Zajmuję się pozyskiwaniem sponsorów, darczyńców, kontaktami z Fundacją w Warszawie, mediami i wieloma innymi sprawami. Jest jeszcze kilka osób, które wspierają nas w tle. To naprawdę duży wkład pracy wielu ludzi.

- Co jest dla ciebie najważniejsze w tegorocznym finale?

- Chciałbym, aby WOŚP pozostała w Chicago na kolejne lata. Moim marzeniem jest grać jak najdłużej się da. Mam nadzieję, że zdrowie pozwoli nam spotkać się w przyszłym roku w jeszcze większym składzie i że wszystko wróci do normy. To mój trzeci Finał, ale pierwszy w Copernicus Center. Dlatego posiłkuję się osobami, które brały udział w organizacji finałów w latach poprzednich i muszę przyznać, że to był bardzo dobry ruch. Każdy jest wyznaczony do swoich zadań i działa z pełnym zaangażowaniem.

- Kolejny rok za nami. Czego chciałbyś życzyć Polonii na ten nowy rok?

- Życzę dużo zdrowia, życzliwości, wiary w ludzi i tego, by grali z WOŚP do końca świata i jeden dzień dłużej.

Rozmawiała Marta J. Rawicz

Super Express Google News