Po ponad 30 latach rodziny zabitych aktywistów doczekały się reakcji władz federalnych. W środę 20 maja – co znamienne, w Dniu Niepodległości Kuby - prokuratura federalna ogłosiła w Miami na Florydzie zarzuty wobec byłego prezydenta Kuby Raula Castro. Chodzi o zestrzelenie dwóch cywilnych samolotów grupy Brothers to the Rescue w 1996 roku. Zginęły wtedy cztery osoby – trzech obywateli USA i jeden rezydent, którzy, jak podkreśliła prokuratura, byli nieuzbrojonymi cywilami na misji humanitarnej. Oskarżony, dziś 94-letni Raul Castro, był wtedy ministrem obrony.
Ponad trzy dekady później jesteśmy zdecydowani pociągnąć do odpowiedzialności osoby odpowiedzialne za zabójstwo czterech odważnych Amerykanów: Carlosa Costy, Armando Alejandre Jr., Mario de la Peña i Pablo Moralesa
– powiedział pełniący obowiązki prokuratora generalnego Todd Blanche, ogłaszając ujawnienie aktu oskarżenia, co nastąpiło przy okazji ceremonii upamiętniającej ofiary w Miami.
Po raz pierwszy od prawie 70 lat wysocy rangą przywódcy kubańskiego reżimu zostali oskarżeni w Stanach Zjednoczonych o domniemane akty przemocy, które doprowadziły do śmierci obywateli amerykańskich. Prezydent Trump i Departament Sprawiedliwości są zdecydowani przywrócić prostą zasadę: jeśli zabijesz Amerykanów, będziemy cię ścigać. Bez względu na to, kim jesteś. Bez względu na to, jaki tytuł posiadasz
– dodał. Zapytany o to, jka USA zamierzają ściągnąć Castro do Stanów odpowiedział:
Jest nakaz aresztowania. Spodziewamy się, że stawi się tu z własnej woli albo w inny sposób.
Morderstwo, spisek w celu zabicia obywateli USA i zniszczenie samolotów - to zarzuty wobec Raula Castro oraz Lorenzo Alberto Pereza-Pereza, Emilio José Palacio Blanco, José Fidela Guala Barzagi, Raula Simanca Cardenasa oraz Luisa Raula Gonzalez-Pardo Rodrigueza. Akt oskarżenia musi jeszcze zatwierdzić wielka ława przysięgłych.
Do tragedii, o której mowa w akcie oskarżenia, doszło 24 lutego 1996. Dwie małe Cessny wykorzystywane przez organizację Brothers to the Rescue leciały nad wodami międzynarodowymi, szukając uciekinierów z Kuby. Nagle zostały zaatakowane przez kubańskie maszyny MiG 29, które odpaliły rakiety. Trafione samoloty spadły do morza. W rezultacie tego ataku zginęli: Armando Alejandre Jr., Carlos Costa, Mario de la Peña i Pablo Morales. Władze Kuby nigdy nie wyparły się tego ataku.
Ogłoszenie zarzutów wywołało jednak zdecydowaną reakcję. Prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel nie kryje wściekłości i uderza w USA.
To akcja polityczna bez podstaw prawnych. Chcą sfabrykować sprawę, żeby usprawiedliwić agresję wojskową na Kubę
– stwierdził we wpisie na portalu X, zarzucając Stanom kłamstwo i „manipulację wydarzeniami wokół zestrzelenia samolotów organizacji narkoterrorystycznej Hermanos al Rescate w 1996 roku”. Zapewnił, że Kuba działała „w ramach prawnej samoobrony” po „niebezpiecznych naruszeniach przestrzeni powietrznej przez notorycznych terrorystów”.
Postawienie zarzutów Raulowi Castro zbiega się z coraz śmielszymi wystąpieniami prezydenta Donalda Trumpa wymierzonymi w Kubę. Prezydent mówił już o „zmianie reżimu” i „przyjaznym przejęciu” Kuby, jeśli nie wpuści amerykańskiego kapitału i nie wyrzuci Rosjan. W środę 20 maja zapowiedział ponadto kolejne ogłoszenie ws. amerykańskich sankcji na wyspę, która pozbawiona została już dostępu do amerykańskiej ropy.
Jesteśmy gotowi na nowy rozdział. Jedyna przeszkoda to ci, którzy rządzą waszym krajem
– ogłosił z kolei 20 maja po hiszpańsku w nagranej odezwie do Kubańczyków sekretarz stanu USA Marco Rubio.