Uroczystości pożegnalne Chestera Wojnickiego trwały dwa dni. Najbliżsi i liczne grono przyjaciół modlili się za jego duszę 10 i 11 marca w domu pogrzebowym Skaja Funeral Home w Niles, IL, oraz parafii św. Tomasza Becketa i św. Alfonsa Liguoriego w Mount Prospect, IL,
Nasz 76-letni rodak spoczął na cmentarzu Maryhill w Niles. Hołd oddali mu m.in. członkowie Towarzystwa Ratunkowego Szczurowa, Fundacji Parafii Strzelce Wielkie, której był donatorem, a także American Polish Aero Club.
„Dzisiaj pożegnaliśmy, niestety na zawsze Chestera Wojnickiego, wspaniałego człowieka i pilota. Chester żył w samolocie i zginął w samolocie. Prezesował naszemu klubowi przez wiele lat. Cześć jego pamięci. Lataliśmy sporo razem i jeszcze polatamy na wysokim pułapie. RIP Chester!!!”
– napisał na Facebooku jego przyjaciel Bartek Stypa, publikując zdjęcia z uroczystości.
Do katastrofy doszło w środę 4 marca przed godz. 10 pm przy ulicy Swallow Street w Deerfield na przedmieściach Chicago, gdzie runął pilotowany przez Polaka jednosilnikowy samolot Cessna. Samolot zbliżał się do lotniska Chicago Executive (dawniej Palwaukee), gdzie pilot planował lądowanie po locie z Wisconsin. Maszyna była już bardzo blisko pasa, gdy doszło do tragedii. W chwili zdarzenia panowała gęsta mgła i bardzo ograniczona widoczność, co mogło utrudnić podejście do lądowania.
Maszyna spadła tuż za rzędem domów szeregowych na osiedlu Park West. Uderzyła w dach jednego z budynków, uszkadzając konstrukcję oraz dwa gazomierze. Doszło do niewielkiego wycieku gazu, jednak sytuacja została szybko opanowana przez służby i pracowników Nicor Gas. Mieszkańcy relacjonowali, że usłyszeli potężny huk, a budynki zatrzęsły się.
Pilot był jedyną osobą na pokładzie. Żaden z mieszkańców okolicznych domów nie odniósł obrażeń.