- Film „Hamnet” święcił triumfy na Złotych Globach, a nowojorska publiczność miała okazję spotkać się z autorem zdjęć do tego obrazu.
- Polska ekipa, w tym dwukrotnie nominowany do Oscara Łukasz Żal, odegrała kluczową rolę w wizualnym opowiedzeniu historii o stracie.
- Film, oparty na powieści o rodzinie Szekspira, bada, jak osobista tragedia inspiruje powstanie dzieła literackiego.
- Dowiedz się, jak polski operator przekształcił słowa w obraz i co zainspirowało jego unikalny styl pracy.
Typowany do najważniejszej nagrody na świecie, czyli Oscara, obraz „Hamnet” podczas gali w Beverly Hills, CA, wyróżniony został Złotym Globem dla najlepszego filmu dramatycznego. Drugą statuetkę zgarnęła Jessie Buckley, uznana za najlepszą aktorkę dramatyczną, która ze sceny wspomniała wprost o niezwykłym wkładzie polskiej ekipy w powstanie docenianego już filmu.
Przekonać mogli się o nim też nowojorscy widzowie, którzy w sobotę 10 stycznia zobaczyli obraz i spotkali się z autorem zdjęć do tej produkcji – będących jednym z najmocniejszych jej elementów – Polakiem Łukaszem Żalem. Dwukrotnie nominowany do Oscara polski operator, którego wrażliwość wizualna od lat współtworzy język najważniejszych europejskich i światowych produkcji, takich jak „Ida” czy „Strefa interesów”, zadbał o to, by obraz stał się pierwszym i najważniejszym przewodnikiem po emocjonalnym świecie bohaterów.
„Hamnet” powstał na podstawie głośnej powieści „Hamnet” autorstwa Maggie O’Farrell, która została nagrodzona m.in. National Book Critics Circle Award oraz Women’s Prize for Fiction i znalazła się na liście pięciu najlepszych książek 2020 roku według „The New York Times Book Review”. Dla autorki była to historia, którą nosiła w sobie niemal trzy dekady – od momentu odkrycia mało znanych faktów z życia rodzinnego Williama Shakespeare’a, w szczególności śmierci jego jedynego syna, Hamneta, który zmarł na dżumę w wieku zaledwie 11 lat.
Wzruszającą historię 10 stycznia obejrzeć można było w Metrograph na nowojorskim Manhattanie. Akcja filmu, wyreżyserowanego przez Chloé Zhao, przenosi widza do Anglii końca XVI wieku. William Shakespeare i Agnes tworzą intensywną relację opartą na bliskości i fascynacji. Gdy William wyjeżdża do Londynu, by rozwijać karierę teatralną, Agnes zostaje sama z codziennością i odpowiedzialnością za rodzinę. Tragedia, która dotyka ich dom, wystawia ich związek na najcięższą próbę, ale jednocześnie staje się impulsem do powstania dzieła, które na zawsze zmieni historię literatury – „Hamleta”.
Po seansie odbyła się rozmowa z Łukaszem Żalem, którą poprowadził Jomo Fray. Jednym z pierwszych pytań było to, co najbardziej inspiruje operatora w pracy nad filmem. – Muszą być zaangażowane moje emocje – podkreślił Żal.
Ten film zaczął się od książki. Jest w niej bardzo dużo opisów: zapachów, kolorów, detali. Wszystko było niezwykle precyzyjnie opisane. Musiałem się zastanowić, jak przełożyć tę książkę na obraz
– przyznał, zaznaczając, że praca nad „Hamnetem” miała wyjątkowy charakter, a styl pracy był „unikalny”, bo nie było jeszcze scenariusza.
Pytany o zdjęcia plenerowe, Żal zdradził, że przy kręceniu scen w lesie inspirował się kinem rosyjskim, w szczególności filmami Andrieja Tarkowskiego. – Nie wszystko musi być idealnie nakręcone – podkreślał. – W naturze jest niedoskonałość i prawda, którą chciałem zachować – dodał. Jomo Fray dopytywał również o lokalizacje. – Ostatecznie teatr Globe oraz dom rodziny Agnes zostały zbudowane jako scenografia. Nie korzystaliśmy z gotowych wnętrz – wyjaśnił Żal. – Było to szczególnie ważne przy ostatnich scenach w teatrze Globe – podkreślił. Jak zdradził operator, w finałowych sekwencjach w teatrze brało udział aż 360 statystów.
Przed scenami zbiorowymi wszyscy medytowali wspólnie z reżyserką, żeby zbudować dobrą energię na planie. Dzięki temu ostatnie sceny zbiorowe w teatrze wypadły znacznie mocniej
– mówił. Na zakończenie spotkania Łukasz Żal podsumował swoją pracę nad filmem, podkreślając znaczenie międzynarodowej współpracy. – Najlepszym sposobem na pokazanie „Hamleta” Shakespeare’a jest plan filmowy tworzony przez ekipę z Polski i Chin – powiedział pół żartem, pół serio.