Te wybory połówkowe mogą być przełomowe i przygląda im się nie tylko Ameryka. Możliwa zmiana układu sił w Kongresie USA zelektryzowała wyborców. Widać to doskonale w Nowym Jorku, gdzie odnotowano zaskakujący wzrost zainteresowania wczesnym głosowaniem.
Jak wynika ze wstępnych wyliczeń Komisji Wyborczej Stanu Nowy Jork, liczba głosów oddanych przez dziewięć dni w ramach wczesnego głosowania wzrosła o niemal 70 proc., a z opcji tej skorzystały niemal 2 miliony wyborców. Dla porównania - podczas wyborów prezydenckich w 2024 roku przedterminowo zagłosowało około 2,9 miliona mieszkańców stanu.
W samej metropolii w tegorocznym wczesnym głosowaniu, które jest dostępne dla wyborców od 2019 roku, odnotowano wzrost o 60 proc. Liczba głosów wzrosła z 432 634 oddanych w 2022 r. do 690 526 w tym roku. Na przedmieściach i na północy stanu zmiana jest jeszcze bardziej widoczna. To skok o 70 proc., z 746 042 do 1 274 717 głosów.
Dane uzyskane przez Associated Press pokazują też wzrost zainteresowania wczesnym głosowaniem w skali całego kraju. W 2022 roku, gdy Amerykanie ostatnio wskazywali nowy skład Izby Reprezentantów, przed dniem wyborów głos oddało o 19 proc. wyborców mniej niż w tym roku.
Jak będzie we wtorek 3 listopada? Komentatorzy przyznają, że zainteresowanie głosowaniem jest spore, ale ogólna frekwencja może być jedynie nieznacznie wyższa od tej sprzed czterech lat.
W tegorocznych wyborach połówkowych, tzw. Midterms, Amerykanie wybierają wszystkich 435 reprezentantów do Izby Reprezentantów oraz 35 senatorów z liczącej 100 miejsc izby wyższej. W 36 stanach, w tym w Nowym Jorku czy Connecticut, przy okazji Midterms odbywają się również wybory gubernatorów. W części stanów wyborcy wskazują też nowych prokuratorów generalnych czy sekretarzy stanu.