- Sylwestrowa premiera w Metropolitan Opera przyniosła powrót "Purytanów" Belliniego, uświetniony przez polskiego artystę.
- Artur Ruciński, polski baryton, zagrał kluczową rolę Riccarda, zdobywając uznanie krytyków i publiczności za swoją interpretację.
- Jego występ, dziesięć lat po debiucie w Met, był pełen emocji i dramatyzmu, co podkreśla znaczenie bel canto w operze.
- Co sam polski śpiewak powiedział nam o swoim występie?
„I Puritani” to jedno z najwybitniejszych dzieł belcantowego repertuaru – opera pełna skrajnych emocji, wielkich uczuć i dramatycznych wyborów między miłością a honorem. Niezwykłe dzieło Vincenza Belliniego - wymagające wokalnie i wymuszające aktorską wiarygodność – od ponad stu lat zachwyca, opowiadając historię osadzoną w realiach XVII-wiecznej wojny domowej w Anglii. Ta premiera była jednak wyjątkowa. W nowej inscenizacji Metropolitan Opera w Nowym Jorku jedną z głównych ról – Riccarda – zaśpiewał Artur Ruciński.
Dla polskiego barytona był to moment szczególny: dokładnie dziesięć lat po swoim debiucie na tej legendarnej scenie wystąpił w sylwestrowej premierze, uznawanej za jedno z najważniejszych wydarzeń sezonu. Krytycy nie kryją zachwytu, podkreślając, że jego Riccardo brzmiał bardzo naturalnie i „po ludzku”, niemal jak opowieść, a nie tylko popis wokalny.
CZYTAJ TEŻ: Czas, w którym warto otworzyć serca. Polonijna fundacja zachęca do wsparcia świątecznej zbiórki
Artur Ruciński w rozmowie z „Super Expressem” przyznał, że po prostu „świetnie czuje się w bel canto”.
Dla mnie głos jest tylko narzędziem do przekazywania emocji. Riccardo, którego gram, przeżywa osobistą tragedię: odrzucenie przez Elwirę, miłość, ból, ogromne emocje. Chodziło przede wszystkim o pokazanie tego odrzucenia i wzruszenie widza
– powiedział naszej reporterce.
- Bel canto daje ogromne możliwości wyrażania emocji. Nie wystarczy mieć tylko piękny głos – trzeba mieć coś więcej do powiedzenia. Do takich ról trzeba dojrzeć. Musimy być jednocześnie aktorami i śpiewakami – dodał. Zapytany o to, co czuł, stojąc na scenie Met w tak wyjątkowym momencie, zdradził, że było to ogromne wzruszenie i poczucie docenienia.
Po dziesięciu latach obecności w Metropolitan Opera zostałem zaproszony do sylwestrowej premiery i do jednej z najważniejszych ról w tym sezonie. To dla mnie bardzo ważny moment zawodowy. To najważniejsze wydarzenie w Metropolitan Opera w tym roku. Reprezentuję w nim Polskę i mam tego pełną świadomość
– powiedział. - Odpowiedzialność była ogromna, ale jednocześnie bardzo mobilizująca. Reżyser Charles Edwards miał wszystko znakomicie przemyślane, a inscenizacja była naprawdę genialna – dodał, przypominając, że 10 stycznia spektakl Met będzie transmitowany na cały świat.
Kreacja Artura Rucińskiego spotkała się z entuzjastycznym odbiorem także wśród przedstawicieli polskiej dyplomacji. Wiktor Cichecki, konsul RP, podkreśla wysoką klasę całej produkcji oraz wyjątkową interpretację polskiego barytona.
„Purytanie” to opera o bardzo wysokich walorach artystycznych, a interpretacja Artura Rucińskiego w roli Riccarda była szczególnie poruszająca. Jego kreacja była wielowątkowa, pełna dramatyzmu i znakomicie przyjęta przez publiczność, czego najlepszym dowodem były długie, entuzjastyczne brawa
– podsumował konsul i dodał, że szczerze poleca to przedstawienie wszystkim miłośnikom opery.