Bogna Kosina przez lata działała w Towarzystwie Przyjaciół Krakowa, współorganizowała słynną paradę jamników, wspierała festiwale, koncerty, spektakle teatralne i spotkania z wybitnymi przedstawicielami kultury polskiej. Szczególnym umiłowaniem darzyła swój rodzinny Kraków i nosiła go w sercu do końca swoich dni. Już wiadomo, że tam spocznie na wieki.
Rodzina i przyjaciele pani Bogusi poinformowali, że „ukochana mam, babcia i teściowa” i „wybitna Krakowianka” zostanie pożegnana podczas mszy żałobnej, która odprawiona zostanie 14 lutego o godzinie 10 am w kościele Świętej Trójcy przy 1118 N Noble Street w Chicago. Jak czytamy w nekrologu zgodnie z wolą zmarłej, jej prochy spoczną w rodzinnym grobie na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
„Zgodnie z wolą Bogusi, jej prochy spoczną w rodzinnym grobie na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie”
– możemy przeczytać w nekrologu. Zamiast kwiatów, bliscy zmarłej proszą też w nim o wsparcie Domu Samotnej Matki w Chicago.
Dla polonijnego środowiska to pożegnanie będzie poruszającym przeżyciem. Zdaniem wielu osób, Bogusia Kosina była osobą wyjątkową.
Polonia w Chicago traci kolejną prominentną i nietuzinkową postać…
- mówi nam krótko przyjaciel Bogny Tadeusz Żaczek, przyznając, że pozostawiła po „trudną do wypełnienia pustkę”.
Od ponad pół wieku Bogusia nadawała specyficzny ton życiu towarzyskiemu i kulturalnemu Polonii: pomagała w realizacji festiwali, koncertów, spektakli teatralnych, spotkań z wybitnymi przedstawicielami kultury polskiej… Szczególnym umiłowaniem darzyła Królewskie Miasto Kraków, skąd pochodziła i za którym tęskniła nieustannie… Była znamienną ambasadorką Krakowa
– dodaje.
Żaczek podkreśla także, że to dzięki pani Bogusi Polonia gościła w Wietrznym Mieście śmietankę krakowskich aktorów, muzyków, sportowców, reprezentantów środowisk naukowych i inteligenckich. Mimo, że miastem siostrzanym Chicago jest Warszawa, to właśnie Kraków w ostatnich dekadach wysuwał się na pierwszy plan.
- Wszyscy pamiętają Wielkie Bale Krakowa, spotkania wigilijne, pikniki z Lajkonikiem i paradami jamników. Bogusia była na co dzień skromna i „drugoplanowa” – mówi nam Tadeusz Żaczek.
Znała wszystkich i wiedziała o wszystkim: ślubach i rozstaniach, radościach i tragediach i niespełnionych marzeniach. Była naocznym świadkiem powstawania i czasem upadku znanych potęg biznesowych, restauracji, firm i mediów polonijnych… Jej bogata wiedza godna była upamiętnienia w pamiętnikach, które zamierzała kiedyś napisać… Cóż, stało się inaczej, odeszła zbyt szybko, prawie bez pożegnania, pozostawiając po sobie niedokończone rozmowy, plany artystyczne, kilka zdjęć i masę wspomnień, które oby przetrwały jak najdłużej. Żegnaj Droga Przyjaciółko...już nam Ciebie brakuje
- kończy wzruszony Żaczek.