„Super Express”: – Twoje plakaty trafiły na Times Square. Co chcesz nimi powiedzieć światu?
– Szczególnie ważny jest dla mnie plakat społeczny. Traktuję plakat jako metaforę, nie może być przegadany. Liczy się skrót, znak, coś, co uderza od razu.
– Świat plakatu był zdominowany przez mężczyzn. Obecnie coraz więcej kobiet robi wspaniałe plakaty, czy dobrze być w ich gronie?
– To rzeczywiście w dużej mierze męskie środowisko, dlatego cieszę się, że dołączyłam do grona kobiet. Dlatego tak ważne było dla mnie pokazanie mojej pracy na Times Square. Podkreślam swoją tożsamość, stąd „posther”*.
– Co dziś decyduje o sile plakatu?
Indywidualność. Coś, czego nie da się podrobić. To właśnie może nas uratować przed sztuczną inteligencją.
– Kto był dla ciebie najważniejszym nauczycielem?
– Prof. Sebastian Kubica, to dzięki niemu zaczęłam tworzyć plakaty i pod jego opieką zrealizowałam doktorat. Ważną postacią jest też Michel Bouvet, z którym pracowałam w Paryżu.
– A spośród kobiet? Które kobiety w tej dziedzinie są dla ciebie inspiracją?
– Jest ich mniej, ale są bardzo wyraziste. W Polsce na pewno Agnieszka Ziemiszewska i Kaja Renkas. Bardzo cenię też Lubę Lukovą z Nowego Jorku.
– Uczysz młodych artystów, co im powtarzasz najczęściej?
Plakat musi być czytelny natychmiast. Widz często ma na jego odbiór kilka sekund. Najważniejsze jednak jest to, co chcemy powiedzieć. Jeśli nie mamy nic do przekazania, lepiej nie robić plakatu.
– Czym jest Poster For i jak trafiłaś do tego projektu?
– To międzynarodowa inicjatywa organizująca konkursy plakatowe. Najlepsze prace trafiają na Times Square. To niesamowite miejsce, ogromna publiczność i bezpośredni kontakt ze światem.
– Co dalej po takim sukcesie?
– Ta wystawa pochłonęła mnie na kilka miesięcy. Teraz mam przestrzeń na nowe projekty, ale nie lubię o nich mówić, dopóki nie są gotowe.
– Masz jeden plakat, z którego jesteś najbardziej dumna?
– Nie. Każdy jest etapem. Z czasem niektóre przestają mi się podobać. Mam jednak sentyment do pierwszego „Made In”.
Rozmawiała Agata Drogowska