Płacą prywaciarzom za więzienie małych imigrantów

2019-10-05 14:24 sal
imigracja, imigranci
Autor: ap

Administracja Donalda Trumpa (73 l.) szuka wszelkich sposobów na to, by poradzić sobie z sytuacją na południowej granicy. Teraz uwagę skupia na zatrzymanych małych imigrantach. Maluchy trafiają nie tylko do federalnych ośrodków, które ledwo dają sobie radę z „przerobieniem” aresztowanych na granicy. USA finansuje też prywatnie zarządzane ośrodki. Władze tych ostatnich się cieszą, bo to czysty zysk

Prywatnie zarządzane ośrodki, gdzie trafiają imigranci, to Comprehensive Health Services Inc. (w skrócie CHS). Jak podaje Associated Press, są to instytucje działające na zasadach organizacji nastawionych na zysk (for-profit), które dotowane są z pieniędzy pochodzących od rządu, który chce, by przejęły one od nich część „imigracyjnego balastu”. Sama sieć ośrodków CHS jest odgórnie zarządzana przez Caliburn International Corp., firmę z Waszyngtonu DC. Do końca czerwca znajdowało się w nich 20 proc. zatrzymanych na granicy dzieci. Chociaż po zarządzonych przez prezydenta Trumpa zmianach co do polityki wobec azylantów – czyli odsyłanie ich do obozów do Meksyku – liczba małych imigrantów przejętych przez amerykańskie władze spadła, to jednak rząd dalej subsydiuje ośrodki CHS. – Dla rządu to niższe koszta, z kolei dla zarządzających ośrodkami to zysk. Nie dziwi mnie, że inne firmy zaczynają się tym interesować. Niemniej takie działanie jest niemoralne – mówi Jonathan Hayes, szef Department of Health and Human Service’s Office of Refugee Resettlement. Kwot, które przeznaczane są na te ośrodki, nie podano. Wiadomo jedynie, że utrzymanie dzieci imigrantów kosztowało $3,5 mld w ciągu ostatnich 2 lat.