„Super Express”: – Panie Marcinie, przede wszystkim serdecznie gratuluję wyboru na Wielkiego Marszałka 90. Parady Pułaskiego! Jak przyjął pan wiadomość o tym zaszczytnym wyróżnieniu? Czy spodziewał się pan takiej propozycji?
Marcin Rybak: – Bardzo dziękuję. Nie, zupełnie się tego nie spodziewałem. To dla mnie ogromny zaszczyt. Szczerze mówiąc, nie sądzę, że zasłużyłem na tak ogromne wyróżnienie. Jestem jednak wdzięczny przyjaciołom z naszej polonijnej społeczności, że pomyśleli o mnie i zgłosili moją kandydaturę. Czuję ogromną wdzięczność i z radością podejmę ciężką pracę, by przyczynić się do wspólnego sukcesu. Z niecierpliwością czekam na osobiste spotkania z przedstawicielami wszystkich grup z New Jersey, Nowego Jorku, Connecticut oraz Pensylwanii, podczas których będą przekazywane szarfy dla wybranych marszałków oraz Miss Polonia. Polska społeczność wykracza daleko poza moje najbliższe otoczenie w New Jersey, nie mogę się doczekać, by przekonać się, jak szeroki ma zasięg!
– Przyszłoroczna Parada Pułaskiego będzie wyjątkowa, ponieważ świętujemy jej jubileuszową, 90. edycję. Co dla pana oznacza możliwość poprowadzenia Polonii Piątą Aleją w tak historycznym momencie?
Fakt, że przypada właśnie 90. rocznica, czyni to wydarzenie wyjątkowym dla całej polskiej społeczności. We mnie budzi to jeszcze większą wdzięczność za dostąpienie tak ogromnego zaszczytu. Podążanie śladami tak wielu wspaniałych poprzedników, jest dla mnie, zwykłego syna polskich emigrantów, zaszczytem, którego nie sposób sobie nawet wyobrazić. Czuję się bardzo wyróżniony i doceniony.
– Jest pan związany z New Jersey i znaną polonijną firmą rodzinną Piast Meats & Provisions. Proszę opowiedzieć naszym czytelnikom o sobie, swojej rodzinie i polskich korzeniach. Jak wyglądała pana droga do miejsca, w którym jest pan dzisiaj?
– Urodziłem się w 1980 roku w Tarnowie. Moi rodzice to Henryk i Maria. Gdy byłem jeszcze bardzo mały, moja rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych i osiedliła się w północnym New Jersey. Wychowałem się w duchu polskości. Robiliśmy zakupy w sklepie mięsnym „Staś Meat Market” w Passaic, a w niedziele chodziliśmy do kościoła Matki Bożej Różańcowej. W soboty uczęszczałem do Polskiej Szkoły im. Adama Mickiewicza w Passaic, gdzie poznawałem język polski, historię i kulturę. Szczerze mówiąc, niezbyt lubiłem chodzić do polskiej szkoły! Wtedy nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z tego, jak ważne będzie to w moim późniejszym życiu. Od 12. roku życia, po zajęciach w polskiej szkole, pracowałem w „Piaście”. Pamiętam nawet pracowników z tamtych lat. Niektórzy z nich robią zakupy do dziś! Po ukończeniu szkoły średniej studiowałem w Massachusetts, gdzie uzyskałem licencjat z ekonomii, a później tytuł magistra zarządzania (MBA) na Boston College. Kiedy w 2020 roku mój tato nagle zmarł, byliśmy zdruzgotani. Wiedziałem, że to na mnie spoczywa odpowiedzialność za utrzymanie firmy. Dzięki wsparciu naszego wspaniałego zespołu udało nam się przetrwać pandemię COVID-19 i jej skutki. Dziś czuję, że nasza pozycja jest silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.
– Firma Piast Meats & Provisions została założona przez pana rodziców w 1991 roku. Czego nauczyło pana prowadzenie biznesu, który od lat jest częścią życia Polonii?
– Kiedy mój tato Henryk, przyjechał do Stanów Zjednoczonych, pracował jako taksówkarz, oraz pracownik myjni samochodowej, malarz, stolarz jak również wykonawca robót budowlanych, zanim ostatecznie otworzył pierwszy lokal „Piast” w Maplewood w New Jersey. Był niezwykle pracowity i gotów zrobić absolutnie wszystko dla swojej rodziny. Najwyraźniej ta cecha przeszła na mnie, gdyż tak jak mój tato, naprawdę kocham ciężką pracę. Czerpię ogromną satysfakcję, widząc owoce własnego wysiłku.
Każdy, kto widział mnie w „Piaście”, wie, że jestem człowiekiem czynu. Nie boję się ubrudzić sobie rąk czy wykonać każde zadanie, jeśli tylko jest taka potrzeba. W „Piaście” traktuję każdy dzień tak, jakby był naszym pierwszym. Nigdy nie spoczywam na laurach, nie polegając na dawnych sukcesach.
Nieustannie wprowadzamy nowe produkty i usługi, starając się jednocześnie pozyskiwać nowych klientów. Myślę, że ludzie dostrzegają i czują naszą pasję. To właśnie dzięki niej zyskaliśmy zaufanie tak wielu osób i instytucji. Jesteśmy zaszczyceni, mogąc regularnie obsługiwać Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku, misję polską przy ONZ, Fundację Kościuszkowską, jak również „Amerykańską Częstochowę”. Wśród naszych znamienitych gości znaleźli się polscy prezydenci: Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski i Andrzej Duda, a także Karol Nawrocki. Przygotowywaliśmy również catering dla Anny Lewandowskiej oraz amerykańskiej przedsiębiorczyni polskiego pochodzenia, Marthy Stewart. Nie traktujemy takich wyróżnień lekko. Za każdym razem jesteśmy dumni i czujemy się ogromnie zaszczyceni. Podobnie jak cały nasz zespół!
– Teraz kolejne wyróżnienie, przy okazji Parady Pułaskiego. Pamięta pan swoją pierwszą Paradę?
– Bardzo miło wspominam swoją pierwszą Paradę Pułaskiego. Było to w 2008 roku. Jolanta Paz, kuzynka mojej przyszłej żony, była wybrana na Miss Polonia, reprezentowała Garfield w New Jersey. Zaproszono mnie do udziału w licznych wydarzeniach poprzedzających paradę. Byłem pod ogromnym wrażeniem pasji, dumy oraz rozmachu tych uroczystości. Miałem nawet okazję jechać na platformie, na której znajdowała się Jolanta! Kilka lat później, w 2011 roku, mój tato Henryk został wybrany na Marszałka Parady z Garfield. Mogłem maszerować razem z nim oraz wszystkimi naszymi pracownikami z firmy Piast Piątą Aleją. Co to było za ogromne przeżycie! Tak naprawdę nawet w moich najskrytszych snach nie przypuszczałbym, że nastanie taki dzień i to ja będę miał ten ogromny zaszczyt i prowadzę całą Paradę. Do tej pory trudno mi w to uwierzyć.
– Przed panem niemal cały rok przygotowań do jubileuszowej parady. Czy ma pan już własną wizję tego wydarzenia? Co chciałby pan szczególnie podkreślić podczas 90. Parady Pułaskiego?
– Będę ściśle współpracował z Komitetem Parady Pułaskiego, aby zadbać o to, by ten rok był wyjątkowy, by podkreślił nasz znaczący wkład w rozwój Ameryki.
Rok 2027 będzie nie tylko okazją do uczczenia 90. rocznicy największej na świecie parady Polonii, ale również 250. rocznicy przybycia generała Kazimierza Pułaskiego do Stanów Zjednoczonych w lipcu 1777 roku. W tym roku obchodziliśmy natomiast 250. rocznicę przybycia generała Tadeusza Kościuszki, w sierpniu 1776 roku.
– Jubileusz to również doskonała okazja, aby przypomnieć historię Polonii w Stanach Zjednoczonych. Czy planuje pan specjalne wydarzenia, zaproszenie wyjątkowych gości z Polski lub inne inicjatywy związane z 90-leciem parady?
– Jak już wspomniałem, będę ściśle współpracował z Komitetem w kwestii zapraszania gości oraz wydarzeń, które będą towarzyszyły przyszłorocznej paradzie. Wiele grup wyraża swoje sugestie oraz propozycje, co do nadchodzącej Parady Pułaskiego. Część zaproszeń została już rozesłana. Jestem przekonany, że zaproszenia otrzymają kolejne osoby oraz instytucje, a dzięki wspólnemu wysiłkowi 90. Parada będzie wyjątkowa, udana oraz będzie jedną z najpiękniejszych parad.
– Jednym z największych wyzwań Polonii jest zainteresowanie młodego pokolenia polską kulturą i tradycją. Jak zachęcić młodych Polaków i Amerykanów polskiego pochodzenia do aktywnego udziału w Paradzie Pułaskiego?
– Uważam, że najważniejsze to dotrzeć do młodych ludzi tam, gdzie oni sami przebywają, odnaleźć ich świat. Warto korzystać z nowoczesnych narzędzi, takich jak media społecznościowe, aby szerzyć informacje. Zachęcić ich do przeżywania, dokumentowania i dzielenia się wrażeniami z wydarzeń polonijnych i nie tylko. Namawiajmy ich do udziału w uroczystościach i wspierania lokalnych marszałków parady oraz Miss Polonia.
Bardzo cieszy mnie fakt, że w ostatnich latach frekwencja młodych osób na paradach wzrosła. Zapraszajmy częściej młodzież do pełnienia funkcji wolontariuszy czy jak również objęcia ról przywódczych w polonijnej społeczności! Z mojej perspektywy wynika, że młodzi Polacy są naprawdę dumni ze swojego dziedzictwa i tożsamości narodowej.
Dostrzegam rosnące zainteresowanie w ramach polskich kół działających w szkołach, jak również na uczelniach wyższych. Polska cieszy się obecnie coraz większym uznaniem w USA i na całym świecie. I to z wielu powodów. To doskonały moment, aby to wykorzystać!
– Od lat obserwujemy, jak zmienia się polonijna społeczność w Nowym Jorku i New Jersey. Jak pan ocenia dzisiejszą Polonię? Co nas łączy, a nad czym powinniśmy jeszcze wspólnie pracować?
Polacy to naród dumny. Tym, co nas łączy, jest wspólna miłość do ojczyzny, wiary oraz wolności. Co więcej, te same cechy, które czynią nas dumnymi Polakami, sprawiają również, że jesteśmy dumnymi Amerykanami. Jesteśmy pracowici i przedsiębiorczy. Budujemy domy, wspólnoty, parafie, firmy, drużyny sportowe oraz ośrodki kultury, z których wszyscy mogą korzystać. Nie możemy jednak przyjmować tego wszystkiego za pewnik, wymaga to naszego nieustannego wsparcia.
Zabierajcie swoje dzieci do polskiej szkoły, kościoła, na koncerty, festiwale, mecze czy parady! Nawet jeśli wasze dzieci wyrosły już z polskiej szkoły, nie przestawajcie jej wspierać. Pokażcie im, że polskie dziedzictwo jest dla was ważne i ma dla was znaczenie. Zapamiętają to na całe życie, zwłaszcza gdy same założą własne rodziny i będą miały dzieci.
– Jest pan przedsiębiorcą, który na co dzień łączy działalność biznesową z pielęgnowaniem polskiej tradycji. Jaką rolę, pana zdaniem, powinny odgrywać polonijne firmy i przedsiębiorcy we wspieraniu wydarzeń kulturalnych oraz integrowaniu naszej społeczności?
– Jako właściciele firm powinniśmy pełnić rolę ambasadorów naszej kultury. Każdy kontakt z klientami stanowi świadectwo naszych tradycji i wartości. Wobec osób niebędących Polakami, które odwiedzają nasze placówki, powinniśmy wykazywać się życzliwością i gościnnością. Osobiście bardzo się cieszę, gdy w naszych sklepach pojawiają się nowi klienci. Poświęcamy czas na rozmowę z nimi, zachęcamy do spróbowania naszych produktów i opowiadamy im naszą historię. Dzięki temu, wychodząc od nas, wynoszą pozytywne wspomnienia o polskiej kulturze i chętnie dzielą się nimi ze swoimi znajomymi, jest to po prostu dobry biznes. Co więcej, warto, aby polskie firmy bezpośrednio wspierały organizacje potrzebujące pomocy, czy to poprzez wsparcie finansowe, czy donację produktów. Czasem nawet niewielki gest może przynieść ogromny efekt.
– W styczniu planowana jest uroczystość oficjalnego przekazania panu szarfy Wielkiego Marszałka. Jak zamierza pan przygotować się do tej zaszczytnej funkcji? Czy może pan już zdradzić, jakie będą pierwsze kroki i najważniejsze wydarzenia poprzedzające październikową paradę?
– Wciąż nie znam wszystkich obowiązków Wielkiego Marszałka. Przed styczniowym przekazaniem szarfy planuję spotkać się z Komitetem Parady, postaram się jak najlepiej sprawdzić się w tej roli. Z entuzjazmem przystępuję do działań związanych z gromadzeniem zbiorów oraz do realizacji programów, w tym wręczenia szarf marszałkom, które rozpoczynają się już w lutym.
– Na zakończenie chciałabym zapytać o pana marzenie związane z jubileuszową paradą. Co musiałoby się wydarzyć 3 października 2027 roku, aby wieczorem mógł pan powiedzieć: „To była naprawdę wyjątkowa, niezapomniana Parada Pułaskiego”?
– Przede wszystkim moim pragnieniem jest, żeby na naszą Paradę przybyło jak najwięcej osób. Pokażmy światu jak duża jest nasza Polonia! Wiele zależy od pogody, dlatego módlmy się o czyste niebo! Zachęcam całą Polonię o pomoc w rozpowszechnianiu informacji nie tylko w Internecie, ale również wśród rodzin i przyjaciół. Koniecznie zaznaczcie w kalendarzu niedzielę 3 października 2027 roku! Niech będzie to wyjątkowy dzień dla wszystkich polskich rodzin i nie tylko. Ja nie mogę doczekać się, kiedy będę maszerował z całą Polonią!
Rozmawiała Agata Drogowska