Lewandowski porwał Polonię w New Jersey! Tysiące kibiców czekały na polską gwiazdę

To był wyjątkowy wieczór dla polskich kibiców w Nowym Jorku, New Jersey i Pensylwanii. W niedzielę, 23 sierpnia, na Sports Illustrated Stadium w Harrison, NJ, pojawiły się tysiące fanów, które przyszły zobaczyć na żywo Roberta Lewandowskiego (38 l.). Mecz New York Red Bulls z Chicago Fire FC zakończył się remisem 1:1, ale dla wielu przedstawicieli Polonii wynik był tego dnia sprawą drugorzędną. Najważniejsze było spotkanie z jednym z najwybitniejszych polskich piłkarzy w historii.

Sports Illustrated Stadium w Harrison wypełnił się w niedzielę niemal do ostatniego miejsca i wielu komentatorów wprost przyznawało, że to zasługa nowej gwiazdy Chicago Fire. Spotkanie obejrzało 25 219 kibiców, a wśród nich nie brakowało biało-czerwonych flag, polskich koszulek i fanów z nazwiskiem Lewandowskiego na plecach. Na mecz wybrały się całe polskie rodziny, grupy znajomych oraz dzieci i młodzież, dla których „Lewy” od lat jest sportowym idolem.

Wśród kibiców znalazła się także liczna grupa związana z Polską Szkołą im. Jana Pawła II w Poconos w Pensylwanii: uczniowie, absolwenci, ich rodzice i nauczyciele.

Była ogromna radość z tego polonijnego święta sportowego i ze spotkania szkolnych znajomych

– powiedziała nam Hanna Czuma, która wybrała się na mecz w tej grupie.

Wiadomo, że większość przyciągnęła jedna osoba: idol młodzieży Robert Lewandowski. Dla niektórych było to pierwsze spotkanie z legendą na żywo, na boisku. Sami grają w przyszkolnych drużynach i zobaczyć Roberta to na pewno ogromne przeżycie. Moc tej fantastycznej atmosfery można było odczuć dookoła

– dodała.

Jej słowa najlepiej oddają to, co tego wieczoru działo się na trybunach. Szczególnie dla najmłodszych kibiców spotkanie miało wyjątkowe znaczenie. Wielu z nich zna Lewandowskiego przede wszystkim z transmisji meczów reprezentacji Polski, FC Barcelony, Bayernu Monachium czy Ligi Mistrzów. Tym razem mogli zobaczyć swojego idola zaledwie kilkadziesiąt metrów od siebie.

Robert Lewandowski nie rozpoczął spotkania w podstawowym składzie Chicago Fire. Polski napastnik zasiadł na ławce rezerwowych, co tylko zwiększało napięcie wśród licznie zgromadzonych polskich fanów. Kiedy rozpoczął rozgrzewkę, reakcja trybun była natychmiastowa. Kibice wyraźnie czekali właśnie na niego. Lewandowski pojawił się na murawie w 65. minucie, zmieniając Philipa Zinckernagela. Choć tym razem nie zdobył bramki, samo jego wejście było jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów spotkania.

Mecz Chicago Fire i New York Red Bulls zakończył się remisem 1:1. Dla wielu polskich kibiców statystyki i ligowa tabela zeszły jednak tego wieczoru na dalszy plan, a niedzielne spotkanie i tak zapamiętają na długo.

Niezapomniane emocje, stadion w barwach narodowych i wspaniała przygoda dla młodych kibiców!

– przyznała w rozmowie z „Super Expressem” Kasia Cem.