„Super Express”: – Co oznacza dla pani wybór na marszałka Parady Pułaskiego? Jak przyjęła pani tę wiadomość?
Krystyna Dudek: – Bycie marszałkiem Parady Pułaskiego to dla mnie ogromny zaszczyt, ale również zobowiązanie do dalszej pracy. Zostałam wybrana przez Polski Klub i całą wspólnotę skupioną przy kościele Niepokalanego Serca Maryi w Mahwah w New Jersey oraz przez Polonię z Rockland County. Sama jestem mieszkanką Rockland i mam tutaj mnóstwo przyjaciół i znajomych, którzy razem ze mną cieszą się z tego wyboru. Kiedy się o tym dowiedziałam, wzruszenie odebrało mi mowę. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, czego dokonałam. Jestem raczej skromną osobą. To wyróżnienie traktuję nie tylko jako docenienie mnie, ale także wszystkich Polaków, którzy przyczyniają się do promowania polskości w Nowym Jorku i poza nim. To dodało mi skrzydeł. Po 34 latach spędzonych w tym samym środowisku, wśród tych samych ludzi, poczułam, że moja praca została dostrzeżona i doceniona.
– Od kiedy jest pani związana z Polonią i jak zaczęła się pani działalność społeczna?
– Z Polonią jestem związana właściwie od momentu przyjazdu do Stanów Zjednoczonych w 1992 roku. Moje pierwsze kroki prowadziły do kościoła. Mszę świętą w niedzielę znalazłam właśnie w polskim kościele w Mahwah. Zaraz wciągnięto mnie do chóru parafialnego, w którym śpiewam do dzisiaj. Później pojawiła się Polska Szkoła im. Mikołaja Kopernika, która dopiero wtedy powstawała, około 1995 roku.
Moja młodsza córka miała siedem lat, więc trzeba było zadbać o to, żeby nie zapomniała języka polskiego, nauczyła się czytać i pisać. Woziłam ją do sobotniej szkoły na zmianę z koleżanką, bo trzeba było także pracować, nieraz również w soboty i niedziele. Pierwsza Komunia Święta, bierzmowanie, kolonie letnie, śpiew kościelny – wszystko było związane właśnie z tym miejscem.
Moja wnuczka również przez trzy lata była uczennicą tej szkoły. Dziś ma 26 lat i kiedy ma okazję, nie wstydzi się mówić po polsku, choć sama śmieje się, że ma akcent, bo przecież urodziła się tutaj. Mój dwuletni wnuczek uwielbia natomiast polskie bajki i piosenki. Ma całą kolekcję książeczek i bardzo lubi, kiedy czytam mu rymowanki.
Zapisałam się również do polskiego klubu, który kiedyś funkcjonował jako klub polsko-amerykański. Zmieniali się prezesi i zarządy, ale klub nadal istnieje i działa. Pomagam, jak tylko mogę.
Jestem już od sześciu lat na emeryturze, więc mam teraz trochę więcej czasu. Pomagam również starszym paniom mieszkającym w domu seniora w Spring Valley, które nie prowadzą samochodu. Zabieram je do kościoła i staram się służyć pomocą. Co roku uczestniczę w Paradzie Pułaskiego.
Nasz klub organizuje wiele wydarzeń związanych z polskimi tradycjami: zabawy sylwestrowe, parafialny opłatek, Dzień Matki, podczas którego sprzedajemy ciasta i domowe wypieki, Dzień Ojca z BBQ, polskie dożynki czy malowanie pisanek przed Wielkanocą. Bardzo pomagają nam również siostry z Grupy Żywego Różańca, do której należę. Staramy się podtrzymywać polskie tradycje i kulturę najlepiej, jak potrafimy. Chcemy, aby młode pokolenie Polonii, ale także nasi amerykańscy parafianie, poznawali nasze zwyczaje.
– Jak wspomina pani swoją pierwszą Paradę Pułaskiego? Czy przez lata zauważyła pani jakieś zmiany?
Pamiętam Paradę bodajże z 1996 roku, kiedy pojawił się Rudolph Giuliani. Stałam na chodniku urzeczona tym, jak pięknie wyglądają Polacy maszerujący w Paradzie. W pewnym momencie podszedł do mnie Mayor Giuliani i podał mi rękę. Chyba przez tydzień nie mogłam ochłonąć z wrażenia.
Pewne elementy Parady pozostają niezmienne: msza święta w katedrze św. Patryka, przemówienia oficjalnych gości otwierających Paradę, a później powitanie uczestników. Widzę jednak jedną bardzo ważną zmianę – coraz więcej jest młodzieży. To zasługa polskich szkół i rodziców. Cieszy mnie również udział polskich polityków. Swoją obecnością zaszczycił nas między innymi prezydent Andrzej Duda.
Dzisiejsza Polonia uczestnicząca w Paradzie jest bardzo różnorodna. Młodzi ludzie mają świadomość, że można być jednocześnie dumnym Polakiem i dumnym Amerykaninem. Osobiście patrzę na Paradę jak na most łączący pokolenia: starszych, którzy pamiętają Polskę z własnego dzieciństwa, oraz ich dzieci i wnuki urodzone już w Ameryce. To chyba najpiękniejsza zmiana, jaka dokonała się przez te wszystkie lata.
– Tegoroczna Parada odbywa się w roku 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Ma to dla pani znaczenie?
– Absolutnie tak. Tegoroczna Parada ma wyjątkowe znaczenie właśnie dlatego, że odbywa się w roku 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Dla naszych dzieci i wnuków Ameryka jest ich ojczyzną, a dla wielu z nas, starszych, stała się drugą ojczyzną. To piękna okazja, aby przypomnieć, że Polacy są częścią amerykańskiej historii.
Jesteśmy Polakami, dumnymi ze swojego pochodzenia, ale jednocześnie Amerykanami i częścią historii tego kraju. Przez kolejne pokolenia Polacy budowali tutaj swoje życie, pracowali i wzbogacali Amerykę swoją kulturą, tradycjami i wartościami. Tegoroczna Parada powinna pokazać młodemu pokoleniu Polonii, że historia Polski i Ameryki spotkały się już 250 lat temu.
– W tym roku szczególnie przypominane są postacie Kazimierza Pułaskiego i Tadeusza Kościuszki. Co ich historia może dzisiaj powiedzieć młodym ludziom?
– Kazimierz Pułaski i Tadeusz Kościuszko nie tylko przybyli do Ameryki, ale walczyli o jej wolność. Generał Pułaski oddał życie za niepodległość Ameryki, a Tadeusz Kościuszko pozostawił po sobie ogromny wkład militarny, między innymi West Point. Pułaski i Kościuszko pokazują młodemu pokoleniu Polaków, że można być dumnym z polskich korzeni, a jednocześnie w pełni uczestniczyć w życiu Ameryki. Ich historie pokazują młodym ludziom, że takie wartości jak wolność, odwaga, bohaterstwo, służba drugiemu człowiekowi i ojczyźnie nie mają granic. Chciałabym, aby ich historia stała się inspiracją dla młodzieży. Kiedy usłyszą nazwiska Pułaski i Kościuszko, niech myślą nie tylko o pomnikach, ale przede wszystkim o ludziach, którzy walczyli „za wolność Waszą i Naszą”.
– Jak wyglądają przygotowania do Parady i na co chce pani zwrócić szczególną uwagę w tym roku?
– Przygotowanie do Parady to ogromna praca wielu ludzi: organizacji polonijnych, parafii, polskich szkół, rodzin i wolontariuszy. Trzeba przygotować stroje, transparenty, flagi, samochody, autokary i transport. W tym roku mamy Miss Polonia, Junior Miss Polonia oraz Junior Marshal. Trzeba udekorować samochody, kupić kwiaty i zadbać o wiele szczegółów.
W tym szczególnym roku chciałabym zaakcentować 250-lecie niepodległości Stanów Zjednoczonych oraz wkład Polonii w budowę wielkości Ameryki. Szczególnie zależy mi na młodzieży.
Chciałabym, aby maszerując Piątą Aleją, młodzi ludzie pamiętali, że ich polskie dziedzictwo jest częścią amerykańskiej historii. Chciałabym, żeby czuli dumę ze swojego polskiego pochodzenia, a żyjąc w Ameryce pamiętali także o tych, którzy 250 lat temu walczyli o wolność obu narodów i oddawali za nią życie.
– Kogo chciałaby pani szczególnie zaprosić do udziału w Paradzie?
– Co roku Komitet Organizacyjny Parady zaprasza polską społeczność, polityków oraz duchowieństwo. Ja w tym szczególnym roku chciałabym zaprosić również wszystkich byłych marszałków Parady Pułaskiego.
– Jak ocenia pani dzisiejszą Polonię i co uważa pani za jej największe zadanie na przyszłość?
– Uważam, że Polonia w New Jersey jest silna i aktywna. I ma ogromny potencjał. Działają polskie szkoły, parafie, organizacje społeczne i kulturalne, zespoły artystyczne, polskie sklepy i biznesy. Wszyscy promują polską kulturę, język, historię, przywiązanie do rodziny, szacunek do tradycji i ludzi starszych, miłość do Polski i wdzięczność wobec Ameryki.
Chciałabym, żeby tegoroczna Parada przypomniała Polonii, jak wiele nas łączy. Naszym największym wspólnym interesem powinno być zachowanie polskiej tożsamości i przekazanie jej naszym dzieciom i wnukom.
Uważam jednak, że największym zadaniem Polonii jest nie tylko zachowanie polskości, ale sprawienie, aby kolejne pokolenia Polaków przyjęły ją jako swoją. Chciałabym, żeby Parada Pułaskiego była dla młodych ludzi nie obowiązkiem, ale powodem do dumy i radości. Żeby młodzież rozumiała, dlaczego polskość jest dla niej wartością i dlaczego warto ją zachować.
Powiedziałabym młodym Polakom: nie musicie wybierać między byciem Amerykaninem a byciem Polakiem, bo możecie być jednym i drugim. Jesteście dumni z Ameryki, która jest waszą ojczyzną, a jednocześnie możecie być dumni z Polski, z której pochodzą wasi rodzice i dziadkowie. Podczas Parady młodzież może pokazać Ameryce, że jest częścią Polonii, pamięta, skąd pochodzi, i z dumą buduje przyszłość tego kraju.
– Jak przekonać młodych ludzi urodzonych już w Stanach Zjednoczonych, że udział w Paradzie jest ważny?
– Chciałabym, aby młody Polak urodzony w Ameryce mógł powiedzieć: „Jestem Amerykaninem, ale moje korzenie są polskie”. Jeżeli uda nam się wzbudzić poczucie dumy z polskiego pochodzenia, wtedy nie będziemy musieli nikogo namawiać do udziału w Paradzie. Młodzi sami przyjdą, bo będą czuli, że to jest ich Parada, ich historia i ich dziedzictwo. Chciałabym, aby potraktowali udział w Paradzie Pułaskiego jako kolejną ważną polską tradycję. Tak, jak pamięta się o Wigilii, święconce czy malowaniu pisanek.
– Co będzie dla pani największym wyzwaniem jako marszałka?
– Największym wyzwaniem będzie dla mnie połączenie pokoleń i sprawienie, aby w dniu Parady wszyscy poczuli, że jesteśmy jedną wielką rodziną. Jako marszałek chciałabym pokazać, co nas łączy, żeby wszyscy czuli się dobrze i żeby stworzyć taką atmosferę, w której każdy uczestnik, niezależnie od wieku, poczuje się częścią jednej wielkiej wspólnoty.
Jeżeli młodzież zobaczy swoich rodziców czy dziadków maszerujących w Paradzie, będzie to dla niej przykład, że jesteśmy jedną, zjednoczoną Polonią.
Dlatego funkcję marszałka traktuję nie jako osobiste wyróżnienie, ale jako służbę. Chciałabym, żeby po zakończeniu Parady młodzież mogła powiedzieć: „Zrobiliśmy coś, co połączyło Polonię, a jednocześnie pokazało Ameryce nasze dziedzictwo”.
– Jak wyobraża sobie pani 4 października i moment, kiedy stanie pani na Piątej Alei?
– Chciałabym, aby 4 października był pięknym, słonecznym dniem pełnym radości, dumy i jedności. Ze wzruszeniem będę czekała na moment, kiedy wyjdziemy na Piątą Aleję i zobaczę przed sobą polskie flagi, stroje, harcerzy, młodzież, rodziny i tysiące ludzi ubranych w biało-czerwone barwy. Chciałabym zobaczyć dzieci, które urodziły się tutaj, ale niosą polskie flagi i śpiewają polskie piosenki czy hymn. Marzę o tym, aby Piąta Aleja tego dnia stała się miejscem wielkiego biało-czerwonego święta. Żebyśmy pokazali, że można kochać Polskę i jednocześnie być dobrym Amerykaninem. Chciałabym, aby dzieci pamiętały o swoim polskim pochodzeniu, a zarazem z wdzięcznością patrzyły na Amerykę – kraj, który stał się ich domem. Przede wszystkim chciałabym poczuć, że jesteśmy wszyscy razem. Ten moment będzie dla mnie najpiękniejszy.
– Jak zaprosiłaby pani Polonię na Paradę Pułaskiego?
– Po prostu przyjdźcie na Paradę i pomaszerujcie razem z nami. Bądźmy tego dnia razem na Piątej Alei. Nie zastanawiajcie się, czy warto. Warto na pewno! Niech Piąta Aleja będzie biało-czerwona, pełna flag, radości, śmiechu, muzyki i młodych ludzi. Przyrzekam, że wspomnienia z Parady pozostaną z wami na całe życie.
Rozmawiała Agata Drogowska