Koncert Hani Rani odbył się w piątek, 23 października w ramach Unsound New York, nowojorskiej odsłony festiwalu Unsound, wywodzącego się z Krakowa i prezentującego muzykę eksperymentalną oraz współczesną. Niewielkiego wzrostu artystka pojawiła się na scenie ubrana w czarny, naśladujący smoking, żakiet. Choć ledwo ją było widać za fortepianu, zrobiła porażające wrażenie. Mała, skromna, jednak jej muzyka spowodowała, że wypełniona po brzegi ogromna sala koncertowa w Lincoln Center na koniec rozbrzmiała owacją na stojąco dla Hani Rani.
Hania Rani, która zdobyła międzynarodowe uznanie jako pianistka, kompozytorka i wokalistka, od lat łączy w swojej twórczości muzykę klasyczną z elektroniką, improwizacją i nowoczesnymi formami muzycznymi. Dla polskiej artystki był to debiut w David Geffen Hall, jednej z najbardziej znanych sal koncertowych Nowego Jorku. Rani rozpoczęła koncert od fragmentów swojego nowego cyklu fortepianowego „Meditations for solo piano”, które po raz pierwszy zaprezentowała amerykańskiej publiczności.
W kameralnych kompozycjach artystka pokazała swoje umiejętności pianistyczne i charakterystyczny styl, łączący muzykę klasyczną ze współczesnymi poszukiwaniami brzmieniowymi. Delikatne partie fortepianu, zmiany tempa i subtelne melodie pozwalały publiczności skupić się na każdym szczególe jej gry. Była to bardziej intymna część wieczoru, podczas której Hania Rani występowała samodzielnie przy fortepianie, zanim na scenie pojawiła się orkiestra.
Najważniejszym punktem koncertu była amerykańska premiera „Non-Fiction: Piano Concerto in Four Movements”, czteroczęściowego koncertu fortepianowego, który Hania Rani wykonała z towarzyszeniem warszawskiej orkiestry Sinfonia Varsovia pod dyrekcją Marka Mosia. Kompozycja powstała między innymi pod wpływem tragicznych losów Josimy Feldschuh, młodej, niezwykle utalentowanej pianistki żydowskiego pochodzenia, która podczas II wojny światowej znalazła się w warszawskim getcie. Historia sprzed lat stała się dla Hani Rani punktem wyjścia do refleksji nad wojną, cierpieniem i losem niewinnych ludzi. Także tymi, które obecnie dotykają tysięcy ofiar w Ukrainie i Strefie Gazy.
„Non-Fiction” odbiega od tradycyjnej formy koncertu fortepianowego. Obok partii solowych pojawiają się rozbudowane fragmenty orkiestrowe, zmiany tempa i brzmienia oraz elementy muzyki eksperymentalnej. Publiczność mogła usłyszeć zarówno delikatne, niemal kameralne fragmenty, jak i dynamiczne partie z udziałem całej 45-osobowej orkiestry. Dodatkowym urozmaiceniem była obecność perkusji i saksofonu - na scenie wystąpili również zaproszeni artyści: perkusistka Valentina Magaletti i saksofonista Jack Wyllie.
Koncert spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem publiczności. Ted Figwer zwrócił uwagę zarówno na poziom artystyczny występu, jak i międzynarodową karierę Hani Rani.
Ogólnie koncert był bardzo dobry. Sala była pełna, a akustyka znakomita. Hania Rani jest stosunkowo młodą artystką, ma 36 lat, ale już należy do nielicznych polskich muzyków, którzy są rozpoznawalni na świecie i odbywają duże trasy koncertowe. Co ważne, ona nie tylko gra, ale również sama wszystko komponuje
– powiedział w rozmowie z „Super Expressem”.
Zadowolenia z udziału w wydarzeniu nie krył także pan Marian, który z uznaniem wypowiadał się o występie polskiej pianistki. – Z wielką satysfakcją obejrzałem koncert Hani Rani. Był bardzo udany koncert – powiedział pan Marian.
Występ w Lincoln Center był kolejnym ważnym wydarzeniem w międzynarodowej karierze polskiej artystki. Hania Rani koncertuje na świecie, tworzy muzykę do filmów oraz rozwija własne projekty, w których fortepian pozostaje najważniejszym instrumentem. Jej muzyka trafia do bardzo różnorodnej publiczności. Słuchają jej zarówno miłośnicy muzyki klasycznej, jak i osoby zainteresowane elektroniką, jazzem oraz współczesnymi eksperymentami muzycznymi. Dla polskiej pianistki był to ważny debiut w jednej z najsłynniejszych sal koncertowych Nowego Jorku, a dla nowojorskiej publiczności niewątpliwą muzyczną ucztą.