„Super Express”: – W tym roku Greenpoint Film Festival świętuje 15. urodziny. Co ten jubileusz znaczy dla pana jako dyrektora festiwalu?
Anthony Argento: – To ogromne osiągnięcie, dla mnie, dla festiwalu i dla całego wspaniałego zespołu, który za nim stoi. Naprawdę nie byłoby mnie tutaj bez tych ludzi. Myślę o wszystkich: osobach, które oglądają i wstępnie oceniają zgłoszone filmy, programerach, producentach festiwalu, członkach zarządu, sponsorach i wszystkich, którzy przez lata dokładali swoją cegiełkę do tego wydarzenia.
Ten 15. jubileusz to dla mnie coś więcej niż kolejny rok działalności. To dowód na to, jak bardzo wspólnie urośliśmy i jak bardzo rozwinął się sam festiwal. W tym roku przenosimy Greenpoint Film Festival na kolejny poziom. To bardzo ekscytujące widzieć, że festiwal zdobywa uznanie, na jakie zasługuje, wśród filmowców z całego świata. Jesteśmy z tego wszyscy niezwykle dumni.
– Jak Greenpoint Film Festival zmienił się od swoich pierwszych lat?
– Festiwal rozpoczął się dzięki naszej założycielce, Rosie Valado. Na początku pokazy filmów odbywały się dla niewielkiej grupy twórców, przy użyciu małego projektora, w kawiarniach i parkach na Greenpoincie. Od tamtego czasu bardzo się rozwinęliśmy, ale misja pozostała ta sama: wspierać niezależnych filmowców i dawać ważnym historiom miejsce, w którym mogą zostać pokazane. Przez lata gościliśmy tysiące filmowców z całego świata i rozszerzyliśmy działalność na wyjątkowe miejsca, takie jak Elm Foundation, konsulat Polski, The Foundry, a teraz także Broadway Stages. To niesamowite spojrzeć wstecz i zobaczyć, jak długą drogę przeszliśmy. Ale najbardziej jestem dumny z tego, że nigdy nie straciliśmy z oczu powodu, dla którego ten festiwal w ogóle powstał.
– W tym roku festiwal otrzymał bardzo dużą liczbę zgłoszeń filmowych. To chyba mówi wiele o jego pozycji wśród niezależnych twórców?
– Duża liczba zgłoszeń pokazuje nam, że naprawdę trafiamy w to, czego filmowcy szukają w festiwalu. Myślę, że nasza reputacja wynika z troski i uwagi, jaką poświęcamy każdemu twórcy. Robimy wszystko, aby każdy czuł się u nas mile widziany, wspierany i doceniony. To właśnie odróżnia nas od wielu innych festiwali. Na koniec dnia filmowcy wiedzą, że naprawdę zależy nam na ich pracy. Wierzę, że właśnie dlatego tak wielu z nich decyduje się zgłosić swoje filmy do Greenpoint Film Festival.
– Dlaczego Greenpoint?
– Greenpoint to naprawdę wyjątkowe miejsce na organizację międzynarodowego festiwalu filmowego. Jesteśmy w Nowym Jorku, a jednocześnie w jednej z prawdziwych filmowych dzielnic tego miasta. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak dużo produkcji filmowych powstaje właśnie tutaj. Od dużych produkcji filmowych i telewizyjnych po niezależne projekty. Tu wszędzie czuje się obecność branży filmowej. Mam wrażenie, że co drugi sąsiad jest filmowcem, a idąc ulicą bardzo często można trafić na plan zdjęciowy.
Greenpoint jest też jedną z moich ulubionych społeczności w Nowym Jorku. To bardzo otwarta, wspierająca dzielnica, w której ludzie naprawdę troszczą się o siebie nawzajem. Ten duch wspólnoty jest ogromną częścią tego, co czyni nasz festiwal tak wyjątkowym. Filmowcy nie przyjeżdżają tu tylko po to, by pokazać swoje filmy. Stają się częścią dzielnicy, która przyjmuje kreatywność i celebruje niezależnych artystów.
Greenpoint jest także domem dla wielu hal zdjęciowych, w tym tych prowadzonych przez naszego wieloletniego partnera, Broadway Stages. To sprawia, że jest idealnym miejscem dla festiwalu filmowego, bo tutaj nie tylko ogląda się filmy. Tutaj świętuje się je w dzielnicy, w której one naprawdę powstają.
– Greenpoint Film Festival od lat prezentuje filmy z wielu krajów i kultur. Dlaczego ten międzynarodowy charakter jest dla pana tak ważny?
– Moja rodzina przyjechała do Ameryki z Włoch w latach 60., więc dorastałem z międzynarodową perspektywą, która zawsze mnie fascynowała. Ta ciekawość naturalnie ukształtowała moją karierę. Z czasem sam zostałem międzynarodowym producentem, pracującym z filmowcami i historiami z różnych części świata.
Naprawdę wierzę, że niektóre z najlepszych historii pochodzą z różnych kultur i różnych doświadczeń życiowych. Trzeba słuchać głosów z różnych miejsc i mieć otwarty umysł na nowe perspektywy oraz kreatywność. Dlatego międzynarodowy charakter festiwalu jest dla mnie tak ważny. Daje on publiczności szansę zobaczyć historie, z którymi być może nigdy wcześniej by się nie zetknęła. Przypomina też, że bez względu na to, skąd pochodzimy, wielka sztuka opowiadania historii ma moc łączenia ludzi.
– Czego publiczność może spodziewać się po tegorocznej, 15. edycji Greenpoint Film Festival?
– Tegoroczny program jest bardzo wyjątkowy. Publiczność zobaczy mieszankę różnych tematów, gatunków i historii, których nie znajdzie na wielu innych festiwalach filmowych. Chcieliśmy dać widzom dużą różnorodność i pokazać, jak wiele sposobów wyrażania kreatywności mają współcześni filmowcy. Może to być głęboko osobisty dokument, odważny film fabularny albo coś zupełnie nieoczekiwanego. Każdy film wnosi własny głos i własną perspektywę.
– Polskie kino i polska kultura ponownie są częścią programu festiwalu. Obecność polskich filmów jest dla pana ważna?
Greenpoint jest domem dla jednej z największych polskich społeczności poza Polską, dlatego zawsze było dla nas ważne, aby celebrować to dziedzictwo. Polskie kino ma także niezwykłą tradycję rzemiosła filmowego i opowiadania historii, która zasługuje na szczególne miejsce. Włączanie polskich filmów do programu nie jest tylko uhonorowaniem lokalnej społeczności. To również przedstawienie publiczności wybitnych twórców i historii, które miały trwały wpływ na światowe kino.
– Polski program obejmuje także specjalne wydarzenie w Konsulacie Generalnym Rzeczypospolitej Polskiej w Nowym Jorku. Co ta współpraca oznacza dla festiwalu?
– Konsulat Polski jest dla nas wspaniałym partnerem, a jego wsparcie bardzo wiele znaczy dla festiwalu. Konsulat daje naszym filmowcom dokładnie takie przyjęcie, o jakim każdy twórca marzy. To piękny sposób na rozpoczęcie festiwalu każdego roku. Tworzy szczególną okazję, aby filmowcy, goście i społeczność mogli spotkać się razem i wspólnie świętować kino. Jesteśmy naprawdę wdzięczni za tę kontynuowaną współpracę.
– Jednym z filmów związanych z polskim programem jest „Ostatnie pożegnanie (The Last Goodbye)”, w którym znajdziemy polski język i polsko-amerykańskie motywy kulturowe. Co sprawiło, że ten film był interesujący dla festiwalu?
– „The Last Goodbye” to film o rodzinie, tożsamości i odwadze, by żyć autentycznie, nawet wtedy, gdy ludzie, których kochamy, mają inne oczekiwania wobec naszego życia. To uniwersalne tematy, które przemawiają do widzów z różnych środowisk. Ten film ma także szczególne znaczenie dla Greenpointu ze względu na obecność języka polskiego i polsko-amerykańskich korzeni kulturowych. Nasza dzielnica jest domem dla jednej z największych polskich społeczności poza Polską, a film został nakręcony właśnie tutaj, na Greenpoincie. Dzięki temu jest bardzo mocno związany ze społecznością, którą celebrujemy. Uwielbiam filmy, które nie tylko opowiadają ważne historie, ale mają też prawdziwy związek z miejscem, w którym są pokazywane.
– Polskim akcentem na festiwalu będzie także obraz „Znaki pana Śliwki (Signs of Mr. Plum)”. Co chciałby pan powiedzieć publiczności o tym filmie?
– „Signs of Mr. Plum” to fascynujący film, ponieważ przypomina nam, że design jest czymś, co widzimy każdego dnia, ale rzadko zatrzymujemy się, aby naprawdę o tym pomyśleć. To nie jest tylko dokument o logotypach. To film o tym, jak sztuka, projektowanie, historia i kultura kształtują sposób, w jaki patrzymy na świat. Myślę, że publiczność wyjdzie z tego seansu z nowym uznaniem dla ogromnego wpływu, jaki może mieć jeden artysta, często nawet bez świadomości odbiorców. To wspaniały sposób, aby celebrować polską kreatywność i rzemiosło artystyczne, a jednocześnie opowiedzieć historię, z którą może połączyć się każdy widz, niezależnie od tego, skąd pochodzi.
– Co chciałby pan powiedzieć polsko-amerykańskiej społeczności w Nowym Jorku i na Greenpoincie o tegorocznym festiwalu?
Polska społeczność zawsze była ogromną częścią tej dzielnicy i naszego festiwalu. Jesteśmy dumni, że możemy to co roku celebrować. Mamy nadzieję, że przyjdziecie, wesprzecie filmowców, obejrzycie polskie filmy i będziecie świętować razem z nami. Ten festiwal należy do społeczności tak samo, jak należy do filmowców. Cieszymy się, że możemy dzielić naszą 15. rocznicę z wami wszystkimi.
– Jak zachęciłby pan wszystkich, którzy zastanawiają się, czy przyjść w tym roku na Greenpoint Film Festival?
– Przyjdźcie spędzić z nami czas w sierpniu. Zobaczycie wspaniałe filmy, poznacie twórców z całego świata, może nawiążecie nowe przyjaźnie, a kto wie, może wyjdziecie zainspirowani, żeby nakręcić własny film.
Rozmawiała Agata Drogowska