– Jaka jest historia powstania bazyliki i jaką rolę odegrali w niej Polacy?
– O budowie Bazyliki św. Jozafata zadecydowało kilka okoliczności. Jedną z nich był pożar poprzedniego kościoła pod koniec XIX wieku, w wyniku którego świątynia została całkowicie zniszczona. Powstał więc projekt nowego kościoła, nawiązujący w swojej strukturze do Bazyliki św. Piotra w Rzymie, z kopułą widoczną już z odległości kilku mil. Materiał budowlany pozyskano z rozbiórki urzędu pocztowego i celnego w Chicago. Po nagłej śmierci ówczesnego proboszcza budowę powierzono franciszkanom, którzy natychmiast zaangażowali się w projekt. Ogromną rolę odegrali polscy imigranci – wspierali budowę materialnie, często zaciągając pożyczki pod zastaw swoich domów. Kościół powstał w ciągu zaledwie pięciu lat, od 1896 do 1901 r. Tak piękną świątynię mogli wznieść tylko ludzie o głębokiej wierze.
– W pięknym miejscu zapewne pięknie biegnie czas. Jak wygląda codzienna misja duszpasterska w tak dużej i historycznej parafii?
– Posługa w parafii św. Jozafata nie różni się znacząco od pracy w innych parafiach, choć są pewne wyjątki. Bazylika jest jednym z najczęściej odwiedzanych zabytków w Milwaukee. Przyciąga wielu pielgrzymów i turystów. Posiadamy relikwie świętych, m.in. św. Maksymiliana Kolbego, św. Faustyny czy św. Jana Pawła II. Niestety, wierni przychodzący na liturgię nie mówią już po polsku – to czwarte lub piąte pokolenie imigrantów. W domach pielęgnują tradycje, ale język zanika. Co ciekawe, w samym Milwaukee do polskich korzeni przyznaje się blisko 100 tysięcy osób, a w całym stanie Wisconsin około pół miliona. Nasza posługa duszpasterska odbywa się więc głównie w języku angielskim i hiszpańskim.
– Wspomniał ojciec jednak o tradycjach. Jakie polskie tradycje są pielęgnowane w życiu parafialnym?
– Polonijne stowarzyszenia organizują wydarzenia religijne i historyczne: jasełka, pasje, spotkania rocznicowe. W ubiegłym roku w bazylice odbyły się obchody 80. rocznicy Powstania Warszawskiego, szeroko opisane w lokalnej prasie. Choć większość wystąpień odbywała się po angielsku, mocno podkreślono polski wkład w historię. W parafii mamy wielu młodych ludzi pochodzenia polskiego, którzy angażują się w życie wspólnoty, choć już w języku angielskim. To wyzwanie, ale także szansa: młodzi odkrywają wiarę na nowo, inspirując się choćby postacią bł. Carlo Acutisa.
– Bardziej przyziemne pytanie. Jakie są największe wyzwania związane z utrzymaniem tak monumentalnej świątyni?
– Największym wyzwaniem są środki finansowe. Dzięki hojności wiernych i przyjaciół bazyliki udaje nam się jednak realizować najpilniejsze prace. Szczodrość to drugie imię miłości. Nigdy nie zawiedliśmy się na dobrodziejach. Bazylikę można zwiedzać samodzielnie lub korzystając z audioprzewodnika. W przyszłości planujemy projekt wirtualnego zwiedzania w technologii 3D. Skany kościoła zostały już wykonane. Mamy również profesjonalny chór parafialny, który oprócz oprawy liturgicznej daje kilka koncertów rocznie. Cieszy nas też obecność wielu młodych ludzi i rodzin wielodzietnych na mszach świętych. Kościół, w którym nie słychać głosu dzieci, jest kościołem „umarłym”. W naszej bazylice jest inaczej, dzieci są obecne i nadają życiu parafii radość.
– Teraz z kolei trochę bardziej prywatnie: jak wyglądała ojca droga do kapłaństwa i posługi w USA?
– Moja droga do kapłaństwa rozpoczęła się w Krakowie, gdzie studiowałem w seminarium oo. franciszkanów, uzupełniając studia z teologii biblijnej na Papieskiej Akademii Teologicznej. Po kilku latach pracy w Polsce zostałem skierowany do formacji zakonnej, najpierw w Krakowie, następnie w Międzynarodowym Kolegium Franciszkańskim w Rzymie. Później pracowałem w parafii we włoskiej Fossanovie. Od 2018 roku posługuję w USA. Najpierw w diecezji Rockford, potem w sanktuarium św. Maksymiliana Kolbego w Marytown, a obecnie w Milwaukee. Nie widzę wielkiej różnicy w pracy duszpasterskiej: wszędzie są ludzie potrzebujący kapłana. Zafascynowany św. Pawłem i św. Franciszkiem, pragnę ukazywać innym moc Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego.
– W zakonie franciszkanów w Milwaukee celebrowane jest Święto Dziękczynienia?
- Choć Thanksgiving jest świętem świeckim, doskonale wpisuje się w chrześcijańską tożsamość. W Psalmie 118 czytamy: „Dziękujcie Panu, bo jest dobry!”. Wdzięczność jest wpisana w nasze duchowe DNA. Eucharystia sama w sobie oznacza „dziękczynienie”. Wspólnota franciszkańska przeżywa ten dzień w gronie braci zakonnych – w centrum jest msza święta, a po niej wspólna kolacja z tradycyjnym indykiem i potrawami z różnych stron świata. Niektórzy pieką ciastka, które później rozdają przyjaciołom.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Marta J. Rawicz