Co za sceny na obradach rady gminy! Burmistrz rzucił się do bicia! „Dorwę cię!”

2026-10-23 16:11

Powiedzieć o tych obradach rady miejskiej, że były gorące, to jak nic nie powiedzieć. Spotkanie władz tego miasteczka w New Jersey z mieszkańcami o mały włos nie zakończyło się bijatyką. Do rękoczynów posunąć chciał się jednak nie oburzony mieszkaniec, a urzędujący burmistrz. Jego szarżę nagrał lokalny reporter! Padły groźby karalne!

O tych burzliwych obradach rady Pemberton w New Jersey jest już głośno w całej Ameryce. Podczas środowego (21 października) posiedzenia z udziałem mieszkańców i urzędującego od maja burmistrza Matthiew Bianchiniego wysłuchiwano oświadczenia Kena Gerbera, byłego dyrektora ds. rozwoju społeczności, a wcześniej komendanta policji. Mężczyzna przekonywał, że został niesłusznie pozbawiony stanowiska i oskarżał administrację Bianchiniego o nieprawidłowości, gdy doszło do awantury. Zarejestrował ją reporter „Pine Barrens Tribune” Ryan Elmore.

Na filmie widać burmistrza Pemberton, który zza swojego stołu mówi coś do kogoś siedzącego z tyłu sali, po chwili rzuca w stronę publiczności „chcesz coś powiedzieć?”, by zaraz zerwać się z miejsca i pobiec w stronę jednego z siedzących wśród mieszkańców mężczyzn. W ostatniej chwili został złapany i zatrzymany przez stojącego na środku sali Gerbera i jednego z mieszkańców, którzy krzyczeli do niego „Matt, stój!”.

Przyciśnięty przez nich do ściany burmistrz zapewnił, że się uspokoił, jednak gdy tylko odeszli na krok ponownie rzucił się w stronę siedzącego wśród publiczności mężczyzny. Ponownie został złapany, tym razem przez jednego z radnych, który postanowił wyprowadzić go z sali do sąsiedniego gabinetu. Bianchini jednak ani myślał się uspokoić. Wyciągany siłą z sali, wygrażając palcem krzyczał do mężczyzny:

 „Dorwę cię, k…, dorwę cię”.

Adresatem tych słów był znany krytyk burmistrza, lokalny prawnik Michael Sawka. Na filmie widać, że dopiero po drugiej powstrzymanej szarży Bianchiniego wstał z miejsca, wołając za nim „Powinien zrezygnować!”. Chwilę później, słysząc groźby pod swoim adresem, zażądał wezwania policji i aresztowania burmistrza za napaść. Mundurowi pojawili się kilkadziesiąt sekund później i weszli do gabinetu, w którym próbowano uspokoić Bianchiniego.

O co poszło? Jak wynika z relacji reportera „Pine Barrens Tribune”, za Sawką wśród publiczności siedziały żona i córka burmistrza, które wymieniały się uwagami z Bianchinim, zakłócając oświadczenie zwolnionego urzędnika. Według samego burmistrza, Sawka miał odwrócić się i uciszyć je wrogim gestem, a chwilę później w obraźliwym geście pokazać serdeczny palec jemu samemu.

Bianchini, republikanin, który ubiega się o reelekcję w wyborach 3 listopada, przyznał, że stracił nad sobą panowanie.

Nie powinienem był tego mówić

– powiedział w wywiadzie dla stacji WPVI, współpracującej z ABC.

To było złe. To była chwila uniesienia. Nie zamierzam nikogo dopadać

– zapewnił. Nie zamierza jednak przepraszać.

Czy to było złe? Oczywiście. Czy było to uzasadnione? Oczywiście. I zrobiłbym to ponownie, gdyby trzeba było

– powiedział i dodał: – Nie atakujcie mojej rodziny. Myślę, że każdy dobry mąż, każdy dobry ojciec postąpiłby dokładnie tak samo jak ja.

Sawka w rozmowie z WPVI stwierdził krótko:

Chciałbym, aby pan Bianchini jak najszybciej złożył rezygnację i podpisał oświadczenie, że nigdy więcej nie będzie angażował się w politykę.