„Super Express”: – Ojcze Michale, skąd wziął się pomysł, aby napisać książkę dla dzieci „Zakonnik w Nowym Jorku”?
Ojciec Michał Czyżewski: – Pomysł narodził się z kilku powodów. W tym roku obchodzimy jubileusz 40-lecia posługi Zakonu Paulinów w parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie. Chciałem w ten sposób uczcić ten piękny jubileusz i pokazać dzieciom oraz ich rodzicom codzienne życie zakonnika.
Od wielu lat, zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych, słyszę wiele pytań o to, jak wygląda życie paulina i na czym polega jego posługa. Ta książka jest odpowiedzią na te pytania. Jest także próbą pokazania Ameryki od strony duchowej, nie tylko jako kraju drapaczy chmur i wielkich miast, ale jako miejsca, w którym każdego dnia można spotkać Boga.
– Nowy Jork nie jest więc przypadkowy?
– Mieszkam i posługuję w parafii na Manhattanie łącznie już dziewięć lat. Często spotykam dzieci i młodzież, zwłaszcza w naszej Polskiej Szkole Sobotniej im. o. Augustyna Kordeckiego, które pytają o życie zakonne. Dzieci są niezwykle szczere i zadają pytania, na które dorośli często już się nie odważają. Chciałem pokazać, że życie zakonne nie jest czymś smutnym czy odległym, ale fascynującą przygodą z Bogiem. Nowy Jork, pełen ludzi różnych kultur i narodowości, staje się pięknym tłem dla tej opowieści.
– Czy trudno jest pisać o wierze, Bogu i powołaniu w taki sposób, aby dzieci dobrze to zrozumiały?
– Myślę, że najłatwiej mówi się o wierze wtedy, gdy mówi się sercem. Pisząc książkę, posiłkowałem się rozmowami z moimi bratanicami i bratankiem, które przeprowadziłem podczas mojego pobytu w Polsce. To właśnie z nimi często rozmawiam o Bogu, świętych, błogosławionych i codziennym życiu. Starałem się używać prostego języka, pełnego obrazów i sytuacji, które dzieci dobrze znają. Dzięki temu trudne tematy stają się bliższe i bardziej zrozumiałe.
– Kim jest bohater książki i co dzieci mogą zobaczyć razem z nim podczas tej nowojorskiej opowieści?
– Choć głównym bohaterem wydaje się zakonnik, to w rzeczywistości najważniejszą postacią tej książki jest sam Bóg. To on prowadzi człowieka przez życie i poprzez Matkę Bożą zaprasza do modlitwy, zaufania oraz otwartości na drugiego człowieka. Razem z bohaterem czytelnik odkrywa nie tylko Nowy Jork, ale przede wszystkim uczy się dostrzegać Bożą obecność w codziennych wydarzeniach.
– Dlatego w książce pojawiają się codzienne miejsca: lotnisko, metro, parafia i ulice Nowego Jorku?
- Tak, ponieważ tam toczy się nasze codzienne życie.
Chciałem pokazać, że Bóg nie jest obecny jedynie w kościele podczas mszy świętej. Towarzyszy nam również w metrze, na ulicy, w samolocie, w szkole czy w pracy. Nawet w wielkim i zabieganym mieście można doświadczyć jego obecności, opieki i miłości. Bóg jest z nami wszędzie. Możemy spotkać go podczas rodzinnego obiadu, na spacerze, w szkole, wśród kolegów i koleżanek, pomagając drugiemu człowiekowi czy okazując komuś życzliwość.
Chciałbym, aby dzieci po przeczytaniu tej książki częściej zadawały sobie pytanie: „Gdzie dzisiaj spotkałem Pana Boga?”. Jeśli nauczą się dostrzegać go w codzienności, odkryją, że wiara nie jest tylko wydarzeniem niedzielnym, ale piękną przygodą, która trwa każdego dnia.
– To główne przesłanie dla najmłodszych czytelników tej książki?
– Chciałbym, aby dzieci odkryły, że życie z Bogiem jest piękną przygodą. Życie zakonne nie polega tylko na modlitwie i obowiązkach, ale jest pełne spotkań z ludźmi, ciekawych wydarzeń i doświadczeń, które uczą miłości, odwagi i zaufania Bogu. Mam nadzieję, że ta książka zachęci niektórych młodych czytelników do zastanowienia się nad swoim powołaniem. Czy będzie to powołanie do życia małżeńskiego, kapłańskiego czy zakonnego. Wiele historii powołań jest niezwykłych i często mało znanych, a przecież mogą stać się inspiracją dla młodego człowieka.
– Książka zawiera także historie świętych i inspirujące opowiadania. Dlaczego warto przedstawiać dzieciom takie postacie i przykłady?
Świętość zaczyna się w rodzinie. To właśnie rodzice są pierwszymi nauczycielami wiary i miłości. Historie świętych pokazują dzieciom, że świętym nie rodzi się, ale staje się nim przez codzienną dobroć, modlitwę i wierność Bogu.
Chciałem pokazać, że święci byli zwyczajnymi ludźmi, którzy mieli swoje marzenia, trudności i pytania, a mimo to zaufali Bogu. Ich życie może być piękną inspiracją również dla współczesnych dzieci.
– Publikacja ma kolorowe ilustracje. Mają pomóc najmłodszym lepiej zrozumieć opowieść?
– Ilustracje zostały przygotowane specjalnie do tej książki na podstawie moich pomysłów i opisów. Zależało mi, aby każda ilustracja nie tylko przedstawiała wydarzenie, ale także pomagała dzieciom lepiej przeżywać opowiadaną historię i pobudzała ich wyobraźnię. Pracowaliśmy nad tym, aby obrazy były pogodne, pełne ciepła i bliskie dziecięcej wrażliwości. Dzieci najpierw patrzą, a dopiero później czytają. Żyjemy w świecie obrazów, dlatego dobrze przygotowane ilustracje zachęcają do czytania, rozwijają wyobraźnię i sprawiają, że przesłanie książki łatwiej pozostaje w pamięci.
– Do jakich dzieci szczególnie skierowana jest ta książka – do dzieci polonijnych, dzieci w Polsce, tych przygotowujących się do Pierwszej Komunii Świętej, czy po prostu do wszystkich najmłodszych czytelników?
– Przede wszystkim do wszystkich dzieci. Bardzo zależało mi, aby mogły ją czytać zarówno dzieci w Polsce, jak i dzieci polonijne mieszkające za granicą. Myślę, że będzie również dobrą lekturą dla dzieci przygotowujących się do Pierwszej Komunii Świętej. Pierwszymi recenzentami były mamy z Polskiej Szkoły im. o. Augustyna Kordeckiego w Nowym Jorku, moja rodzina oraz przyjaciele. Mam nadzieję, że będzie ona towarzyszyć dzieciom, ale również młodzieży, która sięgnie po nią z ciekawością.
– Czego chciałby ojciec, aby dzieci nauczyły się po przeczytaniu książki „Zakonnik w Nowym Jorku”?
Chciałbym, aby ta książka była zaproszeniem do życia z Bogiem. Pragnę, aby dzieci odkryły, że modlitwa, sakramenty i zaufanie Panu Bogu nie odbierają radości, ale czynią życie piękniejszym i szczęśliwszym.
Jeśli po przeczytaniu tej książki choć jedno dziecko częściej pomodli się, odważniej uczyni dobro, z większą miłością spojrzy na swoich rodziców lub zacznie pytać Boga o swoje powołanie, uznam, że warto było ją napisać.
Rozmawiała Agata Drogowska