Wybory w USA. 56 miejsc w Senacie dla Demokratów? W dwóch stanach wyścig wciąż trwa

2026-11-04 12:27

Tegoroczne wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych przyniosły polityczne trzęsienie ziemi, a Partia Demokratyczna znajduje się na dobrej drodze do przejęcia kontroli nad Kongresem. Oczy całej Ameryki zwrócone są teraz na Alaskę i Missisipi, gdzie liczenie głosów przypomina prawdziwy polityczny thriller. Ostateczne wyniki z tych dwóch stanów zdecydują, czy Demokraci zbudują w Senacie potężną większość, sięgającą nawet 56 mandatów.

wybory w usa
Autor: Pexels.com

Niewyobrażalnie zacięta walka w Missisipi. Różnica kilkudziesięciu głosów

Jak podają CNN i Fox News, wyścig o fotel senatora w głęboko konserwatywnym Missisipi nieoczekiwanie zamienił się w jeden z najbardziej dramatycznych pojedynków tych wyborów. Po przeliczeniu ponad 95 procent kart do głosowania, różnica między kandydatem Demokratów Scottem Colomem a urzędującą republikańską senator Cindy Hyde-Smith wynosi zaledwie kilkadziesiąt głosów. Sytuacja jest niezwykle dynamiczna, a szala zwycięstwa przechyla się z godziny na godzinę o ułamki procenta. Amerykańskie media wciąż wstrzymują się z ogłoszeniem zwycięzcy w tym stanie.

W tle tego historycznego starcia na pierwszy plan wysuwa się postać niezależnego kandydata Ty'a Pinkinsa, który zebrał do tej pory blisko 20 tysięcy głosów. Według amerykańskich analityków, jego start mógł odebrać cenne poparcie kandydatowi Demokratów w wyścigu opartym na zasadzie większości względnej. Jeśli Colom ostatecznie zwycięży, zostanie pierwszym senatorem ze swojego ugrupowania wybranym w Missisipi od 1982 roku, co stanowiłoby jeden z najbardziej dotkliwych ciosów dla Partii Republikańskiej w obecnym cyklu wyborczym.

Sądowa batalia i podwójne nazwisko na kartach wyborczych na Alasce

Równie fascynująca sytuacja ma miejsce na Alasce, gdzie w walce o Senat mierzą się urzędujący Republikanin Dan S. Sullivan oraz reprezentująca Demokratów Mary Peltola. Wyścig wciąż pozostaje nierozstrzygnięty, a powolne tempo spływania danych z rozległych i trudno dostępnych okręgów wyborczych sprawia, że ostateczne wyniki poznamy prawdopodobnie dopiero za kilka dni. Według lokalnych mediów oraz agencji prasowych, oboje kandydatów zachowuje matematyczne szanse na ostateczny triumf, co potęguje przedłużające się napięcie w Waszyngtonie.

Atmosferę wokół alaskańskiego głosowania podgrzewa bezprecedensowy spór prawny. Na karcie wyborczej znalazł się bowiem także inny, niezależny kandydat o identycznym imieniu i nazwisku – Dan Sullivan. Sztab Republikanów wyraził obawy, że zbieżność ta wprowadzi zdezorientowanych wyborców w błąd i odbierze głosy urzędującemu politykowi. Prawnicy powiązani z otoczeniem Donalda Trumpa próbowali zablokować ewentualną certyfikację wyników, powołując się na ten incydent. Federalna sędzia odrzuciła jednak wniosek, argumentując, że przedwczesna ingerencja mogłaby naruszyć prawo do tajności głosowania.

Stawka na finiszu. Dlaczego 56 mandatów zmienia wszystko?

Rozstrzygnięcia na Alasce i w Missisipi mają fundamentalne znaczenie dla ostatecznego kształtu izby wyższej amerykańskiego parlamentu. Demokraci już teraz zagwarantowali sobie polityczną kontrolę nad Senatem, odbijając mandaty w stanach tradycyjnie uznawanych za bastiony prawicy, takich jak Ohio, Kansas czy Iowa. Jednak powiększenie ogólnokrajowej przewagi do poziomu 56 miejsc (zwykła większość to 51 miejsc) dałoby partii potężny bufor bezpieczeństwa. W realiach amerykańskiego systemu legislacyjnego taka większość nie tylko pozwala na błyskawiczne zatwierdzanie nominacji sędziowskich, ale także neutralizuje ryzyko wstrzymywania kluczowych ustaw przez pojedynczych, bardziej umiarkowanych senatorów ze swojego obozu.

Trwające wybory w środku kadencji (ang. midterm elections) tradycyjnie stanowią najważniejszy sprawdzian nastrojów społecznych dla urzędującej administracji. Amerykańskie modele prognostyczne wskazują jednoznacznie, że każdy kolejny mandat zdobyty w tych ostatnich, wciąż ważących się okręgach, znacząco przemodeluje układ sił w Waszyngtonie i drastycznie zawęzi pole manewru Partii Republikańskiej w nadchodzących latach nowej kadencji Kongresu.

Źródło: Wybory w USA. 56 miejsc w Senacie dla Demokratów? W dwóch stanach wyścig wciąż trwa
 

ROLKI