- Biały Dom uruchomił własny kanał informacyjny, który ma prezentować najważniejsze wydarzenia i komunikaty administracji
- Donald Trump oskarża część redakcji o rozpowszechnianie fałszywych informacji i wykluczył dziennikarzy CNN, MSNBC i Politico z Białego Domu
- Wykluczone redakcje skierowały sprawę do sądu, a inne największe stacje zapowiedziały solidarnościowy protest
Amerykański krajobraz medialny właśnie przeszedł trzęsienie ziemi! W poniedziałek 21 września o godzinie 19 czasu waszyngtońskiego, czyli o 1 w nocy we wtorek 22 września czasu polskiego ruszył nowy kanał Białego Domu Trump TV: The Essential Station, który ma być całodobową stacją informacyjną administracji. Początkowo widzowie mogli oglądać... dość nietypowe treści. Na start wyemitowano przemówienie Trumpa wygłoszone w Mount Rushmore 3 lipca, a zaraz potem... ćwiczenia amerykańskich sił zbrojnych.
Biały Dom ma jednak ambitne plany. Na oficjalnym profilu na platformie X (dawniej Twitter) ogłoszono, że w Trump TV będzie można zobaczyć „najważniejsze wydarzenia, ogłoszenia i najświeższe i najciekawsze informacje z administracji w jednym miejscu”. Dodano również, z wyraźnym przytykiem do tradycyjnych mediów, że: „nie każdy ważny moment mógł się przebić do waszej telewizji, ale teraz będzie mógł”.
Uruchomienie Trump TV to konsekwencja zaostrzającego się sporu prezydenta z amerykańskimi mediami. Donald Trump nie owijając w bawełnę, oficjalnie oskarżył gigantów medialnych nie tylko o rozpowszechnianie fałszywych informacji, ale też bycie zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego! Eskalacja konfliktu osiągnęła punkt kulminacyjny w miniony piątek. Prezydent podjął bezprecedensową decyzję, wykluczając z Białego Domu dziennikarzy trzech potężnych stacji i portali: CNN, MSNBC i Politico.
Powód? Rzekome kłamstwa, jakie miały publikować na temat jego i administracji. Dzień później dziennikarze tych mediów po prostu nie zostali wpuszczeni na teren Białego Domu. Reakcja była szybka i stanowcza. W poniedziałek wykluczone redakcje pozwały Trumpa, argumentując, że ta sytuacja „narusza wolność prasy gwarantowaną przez amerykańską konstytucję”.
Co okazało się zaskakujące nawet dla części komentatorów, na scenę wkroczyły kolejne stacje, pokazując niespodziewaną solidarność z wykluczonymi kolegami. W geście protestu główne amerykańskie stacje ogłosiły, że na znak solidarności z CNN nie będą relacjonować aktywności Trumpa. Do tego bojkotu przyłączyły się ABC, CBS, NBC oraz konserwatywna i kojarzona raczej z republikanami Fox News.
„Opinia publiczna ma fundamentalny interes w uzyskiwaniu niezależnych informacji o swoim rządzie – i żaden rząd nie powinien ograniczać działalności mediów tylko dlatego, że nie podobają mu się ich relacje”
– czytamy we wspólnym oświadczeniu pięciu medialnych gigantów.
Donald Trump już zapowiedział apelację, tłumacząc we wpisie na portalu Truth Socjal „ponieważ ludzie i publikacje zajmujące się fałszywymi wiadomościami, które piszą wyłącznie negatywnie i naruszają nasze bezpieczeństwo narodowe, publikując fałszywe i zniesławiające artykuły oparte na nieznanych „źródłach”, nie powinny mieć dostępu do najważniejszego urzędu na całym świecie”. Przypomniał, że Gabinet Owalny i jego lokator powinni być „traktowani z godnością, szacunkiem i powagą, a nie zbezczeszczane przez trzeciorzędnych klaunów, którzy celowo zniekształcają, przekręcają i poniżają wszystko, co piszą lub publikują”.
„Praktycznie każdy artykuł o mnie lub cokolwiek, co ma ze mną związek, jest negatywny, błędny, a w wielu przypadkach niebezpieczny dla naszego kraju! Bez względu na to, jak wielkie są moje osiągnięcia, oni je bagatelizują i poniżają”