Prysnął gazem i zginął. Koszmar podczas protestu w Kolorado

2020-10-12 16:48 Magdalena Odziemczyk

Tragiczny finał protestów nacjonalistów i zwolenników Black Lives Matter w Denver w Kolorado. Członek jednej z grup zginął zastrzelony przez ochroniarza lokalnej stacji telewizyjnej, którego wcześniej spryskał sprayem. Wszystko wydarzyło się na oczach tłumów i przed obiektywami kamer.

Do tragedii doszło w sobotnie popołudnie, gdy zorganizowane nieopodal siebie protesty „Patriot Rally” i „BLM-Antifa Soup Drive” dobiegały końca. Jak zarejestrowały kamery i telefony uczestników, dwóch mężczyzn zaczęło się kłócić przed Muzeum Sztuki. Jednym z nich był prywatny ochroniarz wynajęty przez relacjonującą protesty stację KUSA-TV.

Mężczyźni nie poprzestali na obrzucaniu się wyzwiskami. Nagle jeden z nich wyciągnął spray i prysnął nim w stronę oponenta. Ten odpowiedział bronią. Trafiony kulą mężczyzna upadł na ziemię. Ratownicy zabrali go do szpitala, gdzie zmarł godzinę później.

Policja z Denver poinformowała, że zatrzymani zostali ochroniarz, który pociągnął za spust, oraz jeszcze jedna osoba. Wszczęto też śledztwo w sprawie zabójstwa. Personaliów uczestników krwawej kłótni jeszcze nie ujawniono.

Najnowsze