Polonia nie nudzi się w domach

2020-03-29 16:12 mjr
Magdalena Ignaciuk z Schiller Park z dziećmi
Autor: archiwum prywatne

Władze Illinois, podobnie jak Nowego Jorku, Kalifornii i kilkunastu innych stanów, nakazały mieszkańcom pozostanie w domach. Zamknięte szkoły, bary i siłownie, ale też strach przed wirusem przeorganizował życie wielu rodzin, również polonijnych. Nasze rodaczki z Chicago i okolic zdradziły nam, jak radzą sobie w tej nowej sytuacji i jak mijają im dni przymusowej izolacji.

Elżbieta Berkowicz, nauczycielka z Chicago
– Odczuwamy stratę. Zarówno tę związaną z brakiem kontaktu z dziećmi, jak i tę prozaiczną, jaką jest brak dochodów. Oczywiście, nie ma czasu na nudę. Jak pewnie większość z nas nadrabiam zaległości w domowych obowiązkach. Mam wreszcie czas, aby przyrządzić ulubione potrawy dla mojej rodziny. Dom wypełnia zapach świeżo pieczonych ciasteczek i gwar rodzinnych rozmów. Staram się nie myśleć o przyszłości, żyć chwilą. Jednak zdrowy rozsądek nie pozwala w zupełności oderwać się od rzeczywistości. Nikt nie wie, co będzie za te magiczne dwa tygodnie, kiedy w Chicago skończy się ustawowy zakaz wychodzenia z domu. Pozostaje cieszyć się dniem dzisiejszym.

Sylwia Ryba, fotograf z Chicago:
– Z zawodu jestem fotografem ślubnym. Niestety, wszystkie śluby zostały teraz odwołane i nie mam obecnie pracy. Moje córki: Paulina i Victoria, nie mogą chodzić do szkoły, więc pomagam im odrabiać lekcje. Zadania szkolne odrabiają na iPadach i muszą wysłać wszystko na odpowiednią godzinę. Więc nieraz jest to walka z czasem. Malujemy też obrazki. Poza tym dużo czytam i intensywnie ćwiczę na mojej domowej siłowni. Bardzo skrupulatnie stosuje się do zaleceń kwarantanny, ale nie mogę się już doczekać, kiedy będę mogła znów wychodzić z domu.

Regina Niedźwiedzka z Lincolnshire:
– Jako, że jestem mamą dziecka specjalnej troski, to nie straszne jest dla mnie „siedzenie z synem w domu”. Tak jak mój syn Adaś, tak wiele innych dzieci chorych bardzo często musi być w domu, nie mogą tak jak zdrowe dzieci bawić się i biegać po osiedlu. Zanim „zamknięto” nas w domach, Adaś był bardzo chory, silne przeziębienie i zapalenie ucha, więc my siedzimy w domu od 17 lutego, czyli już od ponad miesiąca. Z nim nie można się nudzić, tak jak z każdym dzieckiem, które ma zespół Downa. Jego zawsze uśmiechnięta buzia zachęca do działania, energii też mu nie brakuje, próbuje nadążyć na nim. Budowanie wieży z klocków czy metrowe linie z samochodzików to ulubione zajęcia Adasia. Ja nie narzekam. Mam nadzieję, że inni też mimo wszystko zauważą korzyści z bycia w domu razem. W obecnej sytuacji to dobry czas, aby się zatrzymać i spojrzeć na swoich najbliższych, pobyć z nimi.

Kinga Korpacz, agent nieruchomości z Rolling Meadows:
– Odwołałam jakiekolwiek szkolenia w biurze na trzy tygodnie, raz w tygodniu mamy szkolenia, ale przez internet. Agenci nieruchomości nadal mogą pokazywać domy, ale muszą uważać w czasie pokazów, nie ściskać rąk i zachowywać dystans. Na zakończenie transakcji nie możemy przychodzić, sprzedający podpisują dokumenty przed adwokatem, który ich reprezentuje. Zgodnie z nakazem gubernatora siedzę w domu. Jest to dla mnie czas refleksji, robię też porządki w domu, na które wcześniej nie miałam nigdy czasu ze względu na pracę. Czytam książki, ćwiczę codziennie. Dzwonię też do klientów, by się upewnić, czy czegoś nie potrzebują i że nic im nie grozi. Czekamy, aż epidemia przejdzie i zobaczymy, jakie będą konsekwencje i zmiany w gospodarce i na rynku. Jestem pozytywnie nastawiona na zmiany, które nadejdą.

Magdalena Ignaciuk, agent ubezpieczeniowy z Schiller Park:
– Jest zainteresowanie moimi usługami, bo każdy się boi teraz tej najgorszej sytuacji, czyli testów i hospitalizacji. Uważam, że jeśli wszyscy będą się stosować do zasad bezpieczeństwa, to nikomu nic się nie stanie. Każdy biznes będzie dotknięty kryzysem ekonomicznie w ten czy inny sposób. Mój na razie trzyma się dobrze, ale jeśli ludzi nie będzie stać na opłacenie ubezpieczenia, to ja też nie będę miała zapłacone. Ubezpieczenia można załatwić w 100 proc. przez telefon czy e-mail, a moim jedynym utrudnieniem jest dwoje małych dzieci w domu – 3,5-letni Adrian i 8-miesięczna Amelia. Praca z domu z dziećmi nie jest łatwa, ale ja pracowałam w takim trybie, jak urodziłam pierwsze dziecko, więc to nie jest dla mnie nic nowego. Choć jest trudniej, bo przedszkolak potrzebuje zabawy i zajęć dydaktycznych, a niemowlę już siedzi i zaczyna raczkować, też potrzebuje zabawy i uwagi. Ale klienci to rozumieją.

Marta Maciorowska – Herman, szefowa firmy sprzątającej z Schaumburga:
– Od kilkunastu lat choruje na stwardnienie rozsiane i mój system immunologiczny jest osłabiony. Kwarantanna jest dla mnie niezbędna. Nie mogę teraz pracować w moim małym serwisie sprzątającym. Swojego doświadczenia używam teraz, aby gruntownie wysprzątać i odkazić cały dom. Dezynfekuję klamki, poręcze, podłogę i każdą rzecz w moim domu, gdyż wirus jest szczególnie dla mnie niebezpieczny. Poza tym dużo czytam Biblię i rozmawiam o Bogu z moim mężem Stevem. Lubię też medytować. Często rozmawiam z moją rodziną w Polsce za pomocą Messengera. Rozmawiam też z moimi serdecznymi przyjaciółmi Rafałem i Sławkiem, którzy są niepełnosprawni i poruszają się za pomocą wózków inwalidzkich. Dużo się modlę za rodzinę i przyjaciół oraz o moje zdrowie.

Najnowsze