Nowy Jork szykuje się na wzrost liczby zakażeń

2020-07-13 12:10 Magdalena Odziemczyk

Przeszliśmy przez piekło, a teraz stoimy przed groźbą powrotu najczarniejszych scenariuszy. W USA w sobotę wykryto ponad 66,4 tys. przypadków zachorowań na koronawirusa. Władze naszego stanu przyznały wprost – mimo opanowania epidemii w Nowym Jorku pogarszająca się w pozostałych rejonach Ameryki sytuacja może sprawić, że liczby zachorowań poszybują również u nas. Na razie nie ma jednak planów powrotu do zdjętych dopiero co obostrzeń. Na dodatkowe środki bezpieczeństwa zdecydował się za to prezydent USA – w sobotę po raz pierwszy założył na twarz ochronną maskę.

Ameryka boryka się z kolejnym uderzeniem epidemii. W sobotę służby odnotowały nowy koszmarny rekord – ponad 66 tys. zachorowań na COVID-19. Wzrosty obserwuje większość stanów. Na Florydzie, gdzie w weekend ku zdziwieniu wielu osób otwarto ponownie Disney World, w sobotę stwierdzono ponad 10 tys. przypadków i 95 zgonów. Drastyczny wzrost liczby zgonów, która w USA przekroczyła już 134,6 tys., odnotowało 27 stanów, w tym także Teksas, Arizona i Kalifornia, gdzie właśnie podjęto decyzję o wypuszczeniu z więzień prawie 8 tys. skazańców narażonych na zakażenie. Według danych Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore w piątek w Stanach stwierdzono ogółem 802 śmierci spowodowane koronawirusem.

Powagę sytuacji dostrzegł chyba już nawet prezydent Donald Trump (74 l.) co krok krytykowany za lekceważące podejście do epidemii i sugerujący, że wzrost liczby zachorowań to efekt rosnącej liczby wykonywanych testów. W sobotę podczas wizyty w Walter Reed Medical Center w Bethesda w Maryland po raz pierwszy pokazał się w maseczce. – Uwielbiam maski w odpowiednich miejscach – powiedział zdumionym dziennikarzom.

Nowy Jork, New Jersey i Connecticut, gdzie statystyki są wciąż optymistyczne, trzymają się niczym oblężona twierdza. W sobotę w Nowym Jorku z powodu zarazy zmarło pięć osób. Stwierdzono 677 nowych przypadków zakażenia, a odsetek pozytywnych wyników testów wyniósł 1,08 proc. Władze nie mają jednak wątpliwości, że to, co dzieje się poza Tri-State, wkrótce może przełożyć się na sytuację u nas. Mimo obowiązkowej 14-dniowej kwarantanny dla przyjeżdżających z 19 stanów z wysoką liczbą zachorowań.

– Słuchajcie, robimy wszystko, co w naszej mocy. Kwarantanna, mamy mechanizm egzekwowania prawa. Ale, wiesz, jak złapać kogoś, kto wjeżdża, prawda? To znaczy, to bardzo trudne, jak próba złapania wody na ekranie – mówił na antenie WAMC radio gubernator Andrew Cuomo (63 l.). – Statystyki na północnym wschodzie pewnie zaczną rosnąć, ponieważ wirus, który szaleje teraz na południu i zachodzie Kalifornii, wróci tutaj. Nie możemy zakładać, że nikt z Kalifornii i tych stanów tu nie przyjedzie – przyznał. Poinformował też, że NY pomaga borykającym się z nawrotem stanom. W sobotę na Florydę dotarła sprezentowana przez nasz stan dostawa leku remdesivir, który pomoże opóźnić infekcje u 280 pacjentów.